Droga 66, ruszamy śladami mitu

Droga 66 to bardziej mit niż droga. Projektanci i budowniczowie Drogi – Matki, jak nazwał ją John Steinbeck w Gronach Gniewu, na pewno nigdy nie przypuszczali, że staną się twórcami jednego z najtrwalszych mitów Ameryki. Droga 66 od początków swojego powstania jest źródłem nieustających inspiracji dla pisarzy, filmowców, scenarzystów, muzyków.

 

Kilka słów historii

Droga 66 została oficjalnie otwarta w roku 1926 jako trasa łącząca Los Angeles z Chicago. Nie była wtedy nawet w całości asfaltowa, została całkowicie wyasfaltowana dopiero w 1938 roku. W latach późniejszych dociągnięto ją do Santa Monica, gdzie kończy się, tudzież zaczyna, znakiem End of the Trail.

Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, zarządzający drogą musieli ją z początku reklamować i urządzać akcje promocyjne z udziałem polityków i celebrytów, by zachęcić Amerykanów do podróżowania po Route 66. Ludzie powoli zaczęli otwierać wzdłuż Drogi 66 swoje biznesy, przeważnie stacje benzynowe z możliwością wypicia kawy i zjedzenia jakiejś przekąski.

Prawdziwy ruch na Drodze 66 zaczął się w latach 30-tych, ponieważ rolnicy z rejonów Wielkich Równin ruszyli do Kalifornii w poszukiwaniu żyznych gleb. Ich dotychczasowe gospodarstwa spustoszyły burze piaskowe, spowodowane suszą i erozją gleby, podobne do tych jakie mogliśmy oglądać w filmie Interstellar. Kryzys ekonomiczny lat 30-stych spowodował też masowy exodus siły roboczej z wielkich miast wschodu. Droga 66 traktowana była wtedy jak droga do ziemi obiecanej.

Po przyłączeniu się USA do II Wojny Światowej Droga 66 była główną arterią łączącą ośrodki militarne wschodu i zachodu, służyła też do transportu wojsk i uzbrojenia.

Po zakończeniu wojny Droga 66 stała się wielką beneficjentką boomu gospodarczego lat powojennych. Skończyła się reglamentacja benzyny (w czasie wojny nawet opony były  reglamentowane), a przemysł samochodowy ruszył pełną parą. Amerykanie zaczęli kupować samochody i zrobili się niezwykle mobilni. Stać ich było nie tylko na samochody, ale i na domy kupowane na korzystny kredyt, przeważnie na obrzeżach miast. Powstała potrzeba konsumpcji dóbr materialnych, ale i potrzeba konsumpcji wolnego czasu. Amerykanie zaczęli wyjeżdżać na wycieczki. Tak się dla Drogi 66 szczęśliwie złożyło, że prowadziła ona do wielkich atrakcji Ameryki. Można nią było dojechać do Wielkiego Kanionu, jak i również do powstałego w 1955 roku w Anaheim Disneylandu.

Podróżni musieli gdzieś jeść, nocować, tankować. W rezultacie tego wzdłuż Drogi 66 zaczęły powstawać bary szybkiej obsługi, między innymi pierwszy w USA  McDonald’s w mieście San Bernardino. Pobudowane przy Drodze 66 stacje benzynowe i restauracje szybko zaczęły poszerzać swoją działalność o miejsca noclegowe, z czasem kilka oferowanych pokoi przekształcało się w motel. Budowane stacje benzynowe i hotele nierzadko były przykładami wybitnej architektury od art deco po modernizm.

Z czasem każde przedsięwzięcie ulokowane wzdłuż Drogi 66 stawało się gwarancją sukcesu. Małe zajazdy przekształcały się nawet w miasta, ludzie bogacili się, podróżowali do pięknych miejsc lub ku lepszemu życiu. Droga 66 szybko stała się symbolem American dream i złotych czasów gospodarczej prosperity. Dlatego też do dziś darzona jest przez Amerykanów wielkim sentymentem, a turyści z całego świata przybywają do USA, by przejechać chociaż jej kawałek.

Pod koniec lat 60-tych kolejne odcinki Drogi 66 były zastępowane przez nowoczesne autostrady, nie bez protestów miast i miasteczek, przez które Droga 66 wcześniej przechodziła. Postępu nie dało się już jednak zatrzymać i ostatecznie w roku 1985 Droga 66 została skreślona z krajowego rejestru autostrad. Droga 66  niby przestała istnieć, ale mit pozostał.

W 2005 roku część Drogi 66 przebiegająca głównie przez Arizonę i Nowy Meksyk stała się scenic road, czyli drogą krajobrazową o nazwie Historic Route 66, a co za tym idzie, kolejną amerykańską atrakcją turystyczną.

 

droga 66
Na drodze 66

 

Ruszamy na Drogę 66

If you ever plan to motor west

Travel my way, take the highway that is best

Get your kicks on Route sixty six

To słowa piosenki Bobby’iego  Troupa napisanej w 1946 roku. Jej covery nagrali potem i Rolling Stones i Depeche Mode zaszczepiając kult Drogi 66 nowym pokoleniom. Kierując się słowami tegoż muzycznego standardu kierujemy nasz samochód na Drogę 66.

Całej piosenki możecie posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=kLUYf6cekMA

Przejechanie całej Drogi 66 to zadanie dla pasjonatów i prawdziwych easy riders. My skupimy się na najfajniejszych miejscach wzdłuż Drogi – Matki.

 

droga 66

 

Co warto zobaczyć w Kalifornii?

Znak End of The Trail w Santa Monica

Tu Droga 66 kończy się, jak znak na to wskazuje, ale dla zwiedzających najczęściej tu się właśnie zaczyna. Znak znajduje się na Santa Monica Pier, tuż koło Santa Monica Beach, jednej z fajniejszych plaż w Los Angeles. Niedaleko znaku, na tym samym molo, znajduje się Bubba Gump Shrimp and Co., fajna knajpa z owocami morza z gadżetami z kultowego filmu Forrest Gump. Przy Santa Monica Pier, pomimo olbrzymiego parkingu, trudno jest zaparkować, lepiej nie wyprawiać się tu własnym samochodem.

 

Cucamonga Service Station

Stacja benzynowa wraz z warsztatem samochodowym w Rancho Cucamonga została zbudowana w 1915 roku. Architektonicznie nawiązuje do stylu hiszpańskiej misji. Została zamknięta w 1945, potem przez chwilę była tu stacja benzynowa ARCO. Ten wybitnej urody budynek niszczał przez kilkadziesiąt lat do tego stopnia, że część garażowa ostatecznie się zawaliła. W roku 2015 została przekształcona, po uprzedniej renowacji, w Muzeum Drogi 66. Niestety bez części garażowej, która została utracona bezpowrotnie. Stację znajdziecie pod tym adresem:

9670 E Foothill Blvd, Rancho Cucamonga

 

droga 66 - cucamonga
Stacja Cucamonga lata 20.

 

Pierwszy McDonalds w San Bernardino

Jeśli ktoś jest wielbicielem McDonalda może obejrzeć w San Bernardino budynek pierwszej restauracji tej sieci. Został on kupiony w 1985 roku przez Amerykanina japońskiego pochodzenia Alberta Okurę i przekształcony w siedzibę jego własnego fastfoodowego biznesu. Funkcjonuje tu również nieformalne muzeum McDonalda. Znajdziecie je pod tym adresem:

1398 North E Street in San Bernardino

 

Newberry Springs

Miłośnicy serialu Bagdad Cafe mogą  odwiedzić knajpę, która zagrała w serialu tytułową restaurację. Knajpka wcześniej nazywała się Sidewinder Cafe, ale po wielkim sukcesie serialu właściciele przemianowali ją na Bagdad Cafe. Restauracja jest mało urodziwą budą, a poza tym, recenzje dotyczące jedzenia czynią to miejsce atrakcyjnym jedynie dla wielbicieli serialu. Bagdad Cafe znajdziecie pod tym adresem:

46548 National Trails Hwy, Newberry Springs

 

Roy’s Motel i Cafe

Roy’s Motel to dla mnie najpiękniejszy budynek przy całej Drodze 66. Stacja benzynowa i kafejka powstały tu w roku 1938 i były ważnym punktem obsługującym podróżnych w drodze przez Mojave Desert. Po kilku latach dobrze prosperującego biznesu, właściciel Roy Crowl zbudował obok motel. Roy’s Motel jest przykładem wybitnej modernistycznej architektury. Jego czystą, ponadczasową formę docenili nie tylko artyści, ale i filmowcy, Roy’s Motel był scenografią teledysków i filmów. Dlatego też przez jakiś czas, po zamknięciu motelu, jego właściciel utrzymywał się właśnie z wynajmu tego terenu dla potrzeb filmowców. Motel Roy’a „zagrał” w takich hitach filmowych jak Autostopowicz, czy Kalifornia.

Roy’s Motel ostatecznie podupadł w 1972 roku po otwarciu autostrady I-40. Kilkakrotnie zmieniał właścicieli, ponieważ żaden z nich nie miał pomysłu na to miejsce. Wreszcie w roku 2005 pojawił się w Amboy znany już nam pan Okura i kupił nie tylko motel, ale i całe miasto. Okura przeprowadził gruntowną renowację, podobnie jak to uczynił z McDonaldem. W 2008 roku otworzył znów stację benzynową. Wraz z nią funkcjonuje sklep z pamiątkami. Są plany, by otworzyć też motel, ponieważ Droga 66 jest coraz częściej odwiedzana przez turystów. Na razie pan Okura zmaga się z brakiem wody, który uniemożliwia mu prowadzenie tak restauracji, jaki i hotelu.

 

droga 66 - Roy's motel droga 66, roy's motel droga 66, Roy's Motel droga 66, Roy's Motel

 

Amboy Crater

Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Amboy to koniecznie zobaczcie Amboy Crater. To tylko 2,5 km od Amboy, tuż przy Drodze 66. Amboy Crater ma bardzo kształtną kalderę i już z drogi robi niesamowite wrażenie stojąc na zupełnym pustkowiu. W pobliże krateru można podjechać skręcając z Drogi 66. Przygotowano tu duży parking, stąd też prowadzi szlak na koronę krateru. który ma prawie 5 km. Nie polecam jednak wędrować w upalne dni, ponieważ było na tym szlaku klika zejść śmiertelnych z powodu gorąca. Jeśli nawet nie planujecie wejść na szczyt kaldery, to warto przejść się trochę w jej kierunku. Spacer przez pole usiane wielkimi muldami lawy to bardzo ciekawe doświadczenie.

Na odcinku Drogi 66 między Amboy a Amboy Crater znajdziemy, moim zdaniem, najfajniejsze miejsce ze znakiem  Route 66 na jezdni. Droga na tym odcinku należy do takich z gatunku „można się położyć na środku i przespać”. Możemy zatem dowolnie długo pozować tutaj do zdjęć. Poza tym Droga 66 jest tu wyjątkowo urokliwa, to, moim zdaniem, jedno z najlepszych miejsc na epickie ujęcie.

 

droga 66, Amboy Crater
Amboy Crater
droga 66
Droga do Amboy przy Amboy Crater
droga 66
Droga do Amboy przy Amboy Crater

 

Goffs

Jadąc dalej Drogą 66 możemy udać się do Goffs. Odcinek zwanym Goffs Road jako żywo przypomina scenografię do post apokaliptycznego horroru. Droga prowadzi przez wielkie Nic i cały czas biegnie wzdłuż torów kolejowych. W Goffs znajdziemy klimatyczną ruinkę sklepu i odrestaurowany ostatnio budynek starej szkoły. Poza tym nic tu więcej nie ma, najbardziej godna uwagi jest sama droga do Goffs, jakby żywcem przeniesiona z filmu Wzgórza mają oczy.

 

Co zobaczyć w Arizonie?

Oatman

Początek Oatman sięga 1902 roku. W tym miejscu poszukiwacze złota rozbili swoje obozowiska i eksplorowali okoliczne Black Mountains w poszukiwaniu tego cennego kruszcu. W roku 1915 natrafiono tu na gigantyczną żyłę złota. Wydobycie złota ruszyło pełną parą, a miasteczko Oatman zaczęło prosperować. Powstawały domy mieszkalne, restauracje, hotele. W ciągu roku liczba mieszkańców zwiększyła się do 3500.

Miasteczko z początku nazywało się Vivian, dopiero później zmieniono jego nazwę na Oatman. Uczyniono to, by uczcić Olive Oatman, mieszkankę miasteczka porwaną najprawdopodobniej przez Apaczów, gdy była 13-letnią dziewczynką. Traktowano ją jak niewolnicę, dopóki nie trafiła do Indian Mojave. Wódz Mojave przyjął ją do rodziny, a na znak przynależności do plemienia jej twarz i ramiona wytatuowano. Olive została uwolniona w wieku 19 lat i stała się ówczesną celebrytką. O jej historii napisano książkę, ze sprzedaży której dostawała tantiemy, jeździła z wykładami, opowiadając o swoim życiu wśród Indian.

W roku 1921 prawie całe Oatman strawił pożar, ostał się tylko hotel Durlin. Ucierpiał wprawdzie w czasie pożaru, ale odbudowany w 1924 roku dalej służył miastu. Był chyba dosyć znanym i atrakcyjnym hotelem, bo 1939 roku słynny aktor Clark Gable odwiedził go czasie swojego miesiąca miodowego. W latach 60-tych hotel zmienił nazwę na Oatman Hotel. Dzisiaj to już tylko restauracja na parterze i muzeum na piętrze, ale przespać już tu się nie można. Hotel został wpisany do Rejestru Zasobów Kulturowych Stanów Zjednoczonych, dlatego też zarządza nim  NPS (National Park Service).

W czasie II Wojny Światowej działalność kopalni wygaszono, a osiołki pracujące dotąd w kopalni rozpuszczono. One jednak tak przyzwyczajone były do człowieka i swojego miejsca pracy, że wracały do miasta. Szukały też jedzenia. Przychodziły z rana, kręciły się po uliczkach, a na noc wracały na prerię. A co najważniejsze, tak zresztą robią do dzisiaj. Osiołki szybko stały się turystyczną atrakcją i symbolem miasta. Mieszkańcy bardzo je hołubią, ponieważ pamiętają, jak ich przodkowie ciężko pracowali zapewniając miastu dobrobyt. Osiołki można karmić, tylko maluchy mają na główkach naklejki Do not feed. Każdy odwiedzający Oatman na pewno opuszcza miasto z pamiątkowym zdjęciem z osiołkiem.

Pomimo zamknięcia kopalni, Oatman wciąż dobrze sobie radziło, ponieważ było ważnym przystankiem w czasie podróży drogą 66. Niestety, po otwarciu autostrady I-40, miasteczko całkowicie podupadło. Dopiero w latach 90-tych, na fali zainteresowania Drogą 66 Oatman zmartwychwstało i stało się atrakcją turystyczną. Wszędzie można kupić pamiątki związane z Drogą 66, na ulicach odbywają się koncerty country, improwizowane są kowbojskie pojedynki i insze strzelaniny.

W Oatman kręcono kultowy już amerykański film pt. Jak zdobyto dziki zachód. Strofa z tytułowej piosenki „Here came dreamers with Bible, fist and gun” pokazuje, że w amerykańskiej kulturze z powodzeniem można umieścić biblię i spluwę w jednej zwrotce i zupełnie nie mieć z tym problemu.

 

 

droga 66, Oatman
Osiołek na głównym placu Oatman
droga 66, Oatman
Rodzinka osiołków pozuje do klasycznego zdjęcia.
droga 66, Oatman, hotel Durlin
Hotel Durlin, dzisiaj Hotel Oatman
droga 66, Oatman
Główna ulica Oatman, na zdjęciu na budynku Olive Oatman
droga 66, Oatman
Historyczna stacja benzynowa
droga 66, Oatman
Te wagoniki ciągnęły osiołki w kopalni

 

Sitgreaves Pass

Poruszając się dalej Oatman Highway w kierunku Kingman przejedziemy przez tzw. Stigreaves Pass. Jest to przepiękna, kręta górska droga z niezwykłymi widokami na szczyty Black Mesa i dolinę Sacramento. Jazda przełęczą jest momentami bardzo emocjonująca, gdyż droga miejscami jest bardzo wąska i prowadzi nad przepaścią. Całości klimatu dopełnia niewielki cmentarzyk przy jednym z punktów widokowych. Wieść niesie, że jest to miejsce spoczynku, tych, co zginęli na Drodze 66. Nie wiadomo tylko, czy na całej drodze, czy jedynie na Stigreaves Pass.

 

droga 66, Sitgreaves Pass

 

droga 66, Sitgreaves Pass

 

Ed’s Camp

Jadąc dalej Oatman Highway docieramy do Ed’s Camp. Tutaj to radzę rzucić tylko okiem z samochodu. Tak zresztą i my zrobiliśmy. Ed’s Camp był kiedyś bardzo ważnym ośrodkiem obsługi podróżnych, głównie górników podróżujących do pracy. Była tu stacja benzynowa, restauracja, warsztat samochodowy, motel i parking dla RV. Restauracja Kaktus Cafe zawdzięczała swą nazwę gigantycznemu kaktusowi saguaro, rosnącemu tuż przy niej. Dzisiaj po saguaro nie ma już śladu, zachował się jedynie na historycznych zdjęciach.

Aktualnie Ed’s Camp wygląda jak wysypisko śmieci połączone ze złomowiskiem, a budynki są całkowicie zrujnowane. Nowy właściciel wszędzie poumieszczał znaki no trespassing. Nawet zatrzymanie się na poboczu drogi powoduje jego natychmiastową reakcję, nie mówiąc już o próbie zrobienia zdjęcia. Właściciel pojawia się z bronią i w stanowczy sposób każe jechać dalej. A że nie ma tu w zasadzie nic ładnego, woleliśmy nie ryzykować i w związku z tym jedynie z samochodu rzuciliśmy okiem na Ed’s Camp.

 

Cool Springs

Tuż za Ed’s Camp znajduje się Cool Springs. Kiedyś była to ważna stacja obsługi podróżnych, ponieważ zlokalizowana była tuż przed Stigreaves Pass. To tutaj dolewano płynu do chłodnicy przed krętą i stromą drogą przez przełęcz, można tu też było sprawdzić hamulce i nieco odpocząć przed trudną trasą. Cool Springs miało też kilka miejsc noclegowych.

Niestety w połowie lat 60-tych (nie udało mi się znaleźć dokładnej daty) stacja całkowicie spłonęła. Zostały z niej jedynie 2 kamienne filary. W 1997 zakochał się w tych filarach niejaki Ned Neutchner i przez kilka lat bezskutecznie starał się odkupić resztki stacji od właściciela. Wreszcie 4 lata później właściciel zmęczony namolnym Nedem zdecydował się sprzedać owe dwa filary wraz ze spaloną ziemią. Nowy właściciel pięknie odrestaurował stację. Nie ma tu co prawda benzyny, ale można kupić napoje, przekąski i pamiątki. To bardzo sympatyczne i fotogeniczne miejsce. Ponad stacją góruje kształtny szczyt Thimble Mountain. Przed stacją zaś znajdziemy znak Route 66 na asfalcie, to kolejne miejsce po Amboy dające możliwość epickich zdjęć

Cool Springs było inspiracją do powstania Radiator Springs (Chłodnica Górska) w filmie Auta, chociaż istnieje też wersja, że było to Peach Springs. Aczkolwiek wodę do chłodnic dolewano właśnie tutaj. Kręcono tu również kilka apokaliptycznych scen filmu Uniwersalny żołnierz, przedstawiających głównie wybuchy i demolkę.

 

 

droga 66, Cool Springs

 

droga 66, Cool Springs

 

droga 66, Cool Springs

 

Kingman

W Kingman warto odwiedzić Mr D’z Dinner. Budynek powstał w 1939 roku jako stacja benzynowa firmy Shell. W 1980 roku został kupiony przez Roy’a Duntona, który go przebudował i urządził w nim rodzinną restaurację. Restauracja z zewnątrz poraża zestawieniem kolorów, ale wnętrze jest ładne. Większość wyposażenia pochodzi z lat 50-tych i jest oryginalna. Mr D’Z to jedno z lepszych miejsc przy Drodze 66 na zjedzenie jakiegoś posiłku. Większość restauracji przy Route 66 serwuje jedzenie przeciętne, a nawet i tragiczne, ale ta należy do wyjątków.

Na asfalcie na parkingu przed Mr D’Z znajduje się wielki znak Route 66, można tu spokojnie zrobić sobie zdjęcia, bo nie jest to jezdnia i nie ma wielkiego ruchu.

Mr D’Z Diner znajdziecie pod tym adresem:

105 E Andy Devine Ave, Kingman

Tuż obok Mr D’Z Diner znajduje sie Locomotiv Park, wystarczy przejść na drugą stronę ulicy w kierunku drzew. Tutaj w zieleni stoi lokomotywa Santa Fe Railway wraz z wagonami. Kingman powstało jako przystanek na trasie Los Angeles – Kansas City, było ważnym stopem, gdzie parowozy uzupełniały wodę. Ten stojący w Locomotive Park został zbudowany w 1928 roku. Można nie tylko obejrzeć sobie tę potężną lokomotywę z zewnątrz, ale i wejść do jej środka.

Po drugiej stronie Locomotive Park znajduje się budynek historycznej elektrowni tzw. Powerhouse, który po odbudowie został przekształcony w Muzeum Drogi 66. Jeśli nie macie czasu na wizytę w muzeum, to obejrzyjcie chociaż budynek z zewnątrz. To prosta, ale ciekawa architektura.

 

droga 66, Kingman, Mr D'z diner

 

droga 66, Kingman, Mr D'z diner

 

droga 66, Kingman, Mr D'z diner

 

droga 66, Kingman, Mr D'z diner

 

droga 66, Kingman, Mr D'z diner
Parking przed Mr. D’z
droga 66, Kingman
Sklep Harley Davidson przy Mr. D’z
droga 66, Kingman, Locomotive Park
Locomotive Park

 

Hackberry

Miasteczko Hackberry swój rozkwit zawdzięczało odkryciu tu srebra w 1875 roku. W Hackberry powstała dobrze prosperująca kopalnia przyciągająca ludzi nawet z dalekich okolic. W roku 1883 do Hackberry dotarła kolej i w miasteczku powstała stacja kolejowa, przydając mu jeszcze znaczenia na mapie komunikacyjnej USA. Kopalnia srebra została zamknięta w 1919 roku po wyczerpaniu się złoża. Na szczęście dla miasteczka Droga 66 dotarła tu w roku 1926 i pozwoliła mu dalej prosperować, w rezultacie czego stworzono dużo nowych miejsc pracy. Wtedy też powstał sklep Northside Grocery, który dzisiaj jest słynnym Hackberry General Store. Ulokowała się tu również stacja benzynowa firmy Conoco.

Gdy autostrada I-40 dotarła w te rejony i całkowicie ominęła Hackberry (zamknięto też stację kolejową) miasteczko praktycznie zamieniło się w ghost town. Dopiero w 1992 Hackberry dostało drugą szansę. Jego urok poruszył artystyczną duszę Boba Waldmire, który otworzył na nowo sklep, nazywając go Hackberry General Store. Kupimy w nim dzisiaj napoje i małe przekąski, ale przede wszystkim autentyczne pamiątki po Drodze 66 wygrzebane ze starych domów, czy opuszczonych punktów usługowych. Jeśli niekoniecznie chcecie kupić na pamiątkę coś made in China, to Hackberry General Store jest do tego miejscem idealnym.

Wokół sklepu właściciele zgromadzili pokaźną kolekcję zabytkowych samochodów i wiele innych artefaktów z czasów świetności Route 66. Znajdziemy tu stare dystrybutory, szyldy, naczynia, maszyny rolnicze, a nawet historyczny wychodek, ale obawiam się, że nie do kupienia. 🙂

Hackberry to jeden z najfajniejszych stopów wzdłuż Drogi 66, koniecznie wpiszcie go na listę.

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

droga 66, Hackberry

 

Truxton

Truxton to w zasadzie ghost town. Warto je odwiedzić, ponieważ wciąż czeka na kogoś, kto zechce je ożywić i stworzyć tu jakąś przyciągającą turystów atrakcję. Truxton jest ciekawe, bo tkwi w stanie upadku od dziesięcioleci i jest na wskroś autentyczne.

Do najciekawszych miejsc w Truxton należy Texaco Service Station i Chevron Servive Station. Oba budynki są mocno nadgryzione zębem czasu, ale to, że nikt nic przy nich nie majstrował stanowi ich unikalny urok.

Moim ulubieńcem w Truxton jest Frontier Motel. Budynek motelu nie jest jakoś szczególnie urodziwy, za to szyld przed motelem to już mistrzostwo świata. Frontier motel został zbudowany w 1957 roku i został zamknięty w 2012 roku po śmierci właścicieli. Nowy nabywca planował otwarcie motelu w 2013 roku, ale jak do tej pory nic z tych planów nie wyszło i Truxton wciąż pozostaje zapomnianą perełką na Drodze 66.

 

droga 66, Truxton, Frontier Motel
Frontier Motel
droga 66, Truxton
Stara stacja benzynowa w Truxton

 

Peach Springs

W Peach Springs nie ma niczego ciekawego. Jednak pogłoski, że to ta mieścina była pierwowzorem Radiator Spring z filmu Auta przyciąga tu turystów. Przyjeżdżają i wyjeżdżają stąd rozczarowani, bo dosłownie nie ma tu na czym oka zawiesić. Jedynym w miarę ciekawym budynkiem jest stara stacja firmy Shell.

Peach Springs pierwotnie było osadą Indian Hualapai. Pod koniec XIX wieku Indianie zostali stąd wypędzeni i przeniesieni do rezerwatu. Miasteczko rozkwitło, gdy utworzono tu stację kolejową, która była ważnym punktem w podróży turystów do Wielkiego Kanionu. W 1926 roku dotarła tu Droga 66. Miasto bardzo dobrze prosperowało aż do momentu powstania I-40, potem podupadło.

Peach Springs jest obecnie siedzibą administracji Rezerwatu Indian Hualapai. Miasto powoli się odradza wraz z promocją pobliskiej platformy Skywalk wiszącej nad Wielkim Kanionem.

 

droga 55, Peach Springs
Stara stacja benzynowa w Peach Springs

 

Grand Canyon Caverns

Jaskinie Grand Canyon Caverns to kolejna atrakcja na Drodze 66. Grand Canyon Caverns leżą około 100 metrów pod ziemią i są największymi jaskiniami w USA w kategorii jaskiń nie zalanych wodą.

Grand Canyon Caverns zostały odkryte w 1927 roku przez Waltera Pecka. Walter spieszył się na spotkanie z kumplami i po prostu wpadł do jakiejś dziury. Następnego dnia wraz z rzeczonymi kumplami udał się na eksplorację tej dziury. Ale okazała się ona tak głęboka, że kompana wysłanego na zwiad trzeba było spuszczać na linie. Dopiero 50-metrowa lina pozwoliła mu dotknąć stopami gruntu. Na ścianie jaskini dostrzegł złotą, błyszczącą żyłę. Jak nic w jaskini jest złoto! Dlatego też Walter szybko zakupił 800 akrów terenu wokół jaskini będąc pewnym, że robi złoty interes. Niestety po bliższym zbadaniu okazało się, że to, co wyglądało jak zapowiedź fortuny, jest zwyczajnym tlenkiem żelaza. Przedsiębiorczy Walter nie załamał się, ale z górniczego biznesu przerzucił się na biznes turystyczny. Zbudował ręczną wyciągarkę i za 25 centów spuszczał chętnych do jaskini.

Jaskinia przyciągała turystów, ponieważ odkryto w niej ciekawe znaleziska. Były to dwa ludzkie szkielety wraz z siodłem, jak i wymarły kilkadziesiąt tysięcy lat temu zmumifikowany krewny dzisiejszego leniwca. Zmumifikowany szop nie był już jakąś szczególną sensacją.

W czasie Kryzysu Kubańskiego rząd amerykański ukrył w jaskiniach racje żywnościowe oraz wodę na wypadek szczególnej sytuacji awaryjnej. Racje znajdują się w jaskini do dzisiaj.

Dzisiaj też możemy zwiedzać jaskinie, do dyspozycji jest kilka rodzajów wycieczek. Do Grand Canyon Caverns zjedziemy specjalną windą, jaskinie są dostępne i odpowiednio przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Dlatego też wózek dziecięcy też nie będzie tutaj problemem.

Tutaj możesz zarezerwować wycieczkę do Grand Canyon Caverns:

https://book.peek.com/s/5ea6cfd3-20f9-4d7d-a450-7c9969541396/p8o6

Tuż koło jaskiń zlokalizowany jest motel, kemping i restauracja. Największą atrakcją jest jednak apartament na dole jaskini. Rezerwując go możemy zamieszkać na prawie 70 metrach poniżej gruntu. Taki apartament jest w jaskini tylko jeden i jest w pełni wyposażony. Może zamieszkać w nim 6 osób, ma on w pełni wyposażoną kuchnię i łazienkę. Kosztuje skromne 900 dolarów za noc, ale możemy go sobie obejrzeć w czasie zwiedzania.

Tutaj możesz zarezerwować nocleg w motelu i jaskini:

https://clients.innroad.com/grandcanyon/RoomSearchResults.aspx

 

Seligman

Miasteczko Seligman to jedno z najciekawszych miejsc przy Drodze 66. Nazywane jest miejscem, gdzie Droga 66 narodziła się na nowo. Pierwotnie tereny dzisiejszego Seligman zamieszkiwane były przez Indian Havasu i Hualapai. Gdy rdzenni mieszkańcy zostali podbici, fala osadników ruszyła w te strony. Po doprowadzeniu kolei do Seligman, otworzono tu stację i rozpoczął się rozkwit miasta, kontynuowany po dotarciu tu Drogi 66.

Po otwarciu I-40 mieszkańcy Seligman nie poddali się bez walki. Nie chcieli, by ich miasto umarło, tak jak wszystkie inne, które podupadły w tych okolicznościach. Powołali do życia stowarzyszenie Historic Route 66 of Arizona i zaczęli lobbować za nadaniem Drodze 66 miana Historic Highway. Stan Arizona przychylił się do tej propozycji i wraz z ustanowieniem Route 66 Historic Highway dawna 66 stała się atrakcją turystyczną wciąż zyskującą na atrakcyjności.

W Seligman przede wszystkim trzeba zobaczyć Seligman Sundries. Ten najstarszy komercyjny budynek w mieście został zbudowany w 1904 roku i kiedyś służył mieszkańcom za teatr i miejsce do potańcówek. Teraz Sundries to mała kawiarnia, a przede wszystkim sklep z pamiątkami.

Zaraz obok znajduje się Copper Cart, kiedyś restauracja, dziś kolejny gift shop i muzeum starych samochodów. Budynek powstał w 1952 roku, w czasie świetności Drogi 66.

Miej więcej naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy jest Supai Motel, również powstały w 1952. Motelowe budynki nie są może jakoś szczególnie urodziwe, za to neon to już mistrzostwo wzornictwa. Supai Motel wciąż jest czynny, możemy przenocować w tym historycznym miejscu. I chociaż to zwyczajny motel ceny ma raczej odstraszające. Gdybyście jednak chcieli spędzić noc w sercu tego klimatycznego miasteczka, to tu możecie zarezerwować pokój:

https://www.supaimotelseligman.com/en-us/location

Dalej mijając Sundries trafimy do Rusty Bolt. Obecnie to sklep z pamiątkami, wcześniej była tu restauracja. Ładny klasyczny budynek w stylu Dzikiego Zachodu został zbudowany w 1933 roku. Obecnie przyozdabiają go dosyć makabrycznie wyglądające manekiny, ale ponieważ sklep sprzedaje artykuły cudaczne i dziwaczne, można powiedzieć, że są one w sumie na miejscu.

Dokładnie naprzeciwko znajduje się sklep, bar i restauracja Roadrunner. Budynek powstał w 1936 roku, pierwotnie mieścił się tu dealer Chevroleta i warsztat samochodowy. Wnętrze jest bardzo ładne, jedynie wypchane zwierzęta zdecydowanie mogą popsuć dobry nastrój.

Podążając dalej już w kierunku wylotu z miasta docieramy do Delgadillo’s Snow Cap Drive-In. Restaurację zbudował w 1953 roku Juan Dellgadillo praktycznie własnoręcznie, a ponieważ miał bardzo skromne środki finansowe, do budowy użył zużytych podkładów kolejowych. Restauracja wciąż prosperuje, a co najważniejsze, ma opinię najlepszej w mieście. Nas jednak nieco zniechęcił wygląd zewnętrzny restauracji polegający na twórczym połączeniu sił miejscowego złomiarza z artystą samoukiem. Oczywiście było to błędem.

Zamiast zjeść smaczny posiłek w towarzystwie malunków do złudzenia przypominających dzieła przedszkolaków z grupy Poziomek, udaliśmy się do Roadkill Cafe. Budynek tej restauracji wydał nam się wprost ascetycznie prosty przy wszystkich innych przy głównej ulicy, a ponieważ knajpa była szeroko polecana, postanowiliśmy spróbować. Jedzenie nie było złe, ale też nie jakieś szczególnie porywające. Natomiast obsługa, jak to z obsługą z napiwkiem wliczonym do rachunku bywa, ignorowała nas przez dłuższy czas, chociaż knajpa była pusta. Potem z westchnieniem irytacji przyjęto nasze zamówienie, a po otrzymaniu dań już nikt się nami nie interesował. Do chwili wręczenia rachunku z gigantycznym napiwkiem. Nie polecam Wam tego miejsca, lepiej wypróbujcie Dellgadillo’s Snow Cup.

Do wielkich atrakcji Seligman zależy Historic Route 66 Fun Run. Jest to zlot historycznych samochodów połączony z przejazdem Drogą 66 między Seligman a Topock. Pomysł zorganizowania takiego zlotu powstał w Seligman w 1987 roku, by rozpropagować odrodzenie Drogi 66. W pierwszym zlocie brało udział 15 samochodów. Dzisiaj Fun Run to wielka impreza przyciągająca ludzi z całych Stanów i z zagranicy. Impreza ma miejsce co roku na początku maja. Na zlot może się zarejestrować każdy i wcale nie trzeba mieć zabytkowego samochodu. Można zgłosić się nawet z samochodem z wypożyczalni. Na rok 2019 organizatorzy maja już zgłoszenia od 800 uczestników, w przyszłym roku impreza będzie miała miejsce między 3 a 5 maja. Jeśli będziecie w tych rejonach wpadnijcie koniecznie. Tu znajdziecie plan przyszłorocznego zlotu (będzie darmowe spagetti i live music!):

http://www.gokingman.com/event-66FunRun

 

droga 66, Seligman, Seligman Sundries
Seligman Sundries
droga 66, Seligman, Seligman Sundries
Druga od góry była kiedyś Warszawa, zostało po niej puste miejsce
droga 66, Seligman, Seligman Sundries
Kolekcja starych samochodów przed Seligman Sundries
droga 66, Seligman, Copper Cart
Sklep Copper Cart
droga 66, Seligman, Supai Motel
Supai Motel
droga 66, Seligman, Roadkill Cafe
Roadkill Cafe

Williams

Miasteczko Williams powstało w 1881 roku. Jego rozkwit przypada na lata 50-te XX wieku, ale już wcześniej stanowiło ważny punkt na mapie Dzikiego Zachodu. Przyczyniła się do tego przede wszystkim kolej, która właśnie z Williams dowoziła turystów do Wielkiego Kanionu. Powstanie Drogi 66 dodała miastu jeszcze blasku. Williams ma bardzo ciekawe historyczne down town, dlatego też warto przejść się spacerkiem do głównych atrakcji.

Pierwszy interesujący budynek to Babbitt-Polson Building. Kiedyś było to 5 osobnych domów, w których mieściły się sklepy, teraz po przebudowie znajduje się tu siedziba banku. Ten powstały w 1907 roku kompleks otrzymał na elewacji piękne dekoracje w stylu art deco. Babbitt-Polson Building znajdziecie pod tym adresem:

314 W. Route 66, Williams

Idąc dalej główną ulicą docieramy do byłej Bennett’s Auto Gas Station. Budynek stacji benzynowej powstał w 1930 roku, a dziś mieści się tu restauracja Cruiser’s Route 66 Cafe. Knajpa ma piękne wnętrze, dobre jedzenie oraz możliwość, by usiąść na zewnątrz i zjeść posiłek z widokiem na historyczną Drogę 66. Bennett’s Auto Gas Station/Cruiser’s Route 66 Cafe znajdziecie pod tym adresem:

239 W. Route 66, Williams

Kolejnym ciekawym budynkiem dosłownie kilka kroków dalej jest Grand Canyon Hotel zbudowany w 1891 roku.  Kiedyś na dole był sklep, dzisiaj jest tu hotelowa recepcja. Hotel wciąż działa i możemy zarezerwować w nim pokój. Hotel Grand Canyon znajdziecie pod tym adresem:

145 W. Route 66, Williams

Teraz z Drogi 66 skręcamy w Grand Canyon Blv. Ta ulica doprowadzi nas do Williams Depot, pięknego historycznego dworca kolejowego. Jest to również stacja końcowa linii kolejowej prowadzącej do Wielkiego Kanionu. W budynku dworca znajdziemy też fajną kafeterię i sklep z pamiątkami. Dworzec znajdziecie pod tym adresem:

233 N Grand Canyon Blvd, Williams

Wracamy na Drogę 66 i udajemy się do Pete’s Gas Station Museum. Wcześniej była to stacja benzynowa, teraz mieści się tu małe muzeum. Pete’s Gas Station to moje ulubione miejsce w Williams. Znajdziecie je pod tym adresem:

101 E Route 66, Williams

 

droga 66, Williams, Pete's Gas Station Museum
Pete’s Gas Station Musem
droga 66, Williams, Pete's Gas Station Museum
Pete’s Gas Station Musem

 

Flagstaff

Teraz autostradą I-40 podążamy do Flagstaff, ponieważ ta cześć autostrady pokrywa się z dawnym przebiegiem Drogi 66. Flagstaff to jedno z najstarszych miast na tej trasie, w 1880 roku już dobrze prosperowało, po dotarciu do niego kolei, rozkwitło. We Flagstaff warto zobaczyć historyczne centrum miasta, szczególnie ciekawe budynki mieszczą się przy Aspen Ave., równoległej do Drogi 66.

 Pierwszy z nich to Weatherford Hotel, piękny budynek, jeden z pierwszych w mieście zbudowany z cegły. Powstał w 1897 roku. Pierwotnie ozdabiał go rząd drewnianych balkonów i strzelista kopuła. Niestety zostały zniszczone w wyniku pożaru i usunięte. Aktualnie hotel jest pieczołowicie odrestaurowywany, wnętrze i zewnętrze odzyskują dawną świetność.

Idąc dalej wzdłuż Aspen Ave. docieramy do hotelu Monte Vista, widać go już spod hotelu Weatherford. Budynek wzniesiony w 1927 roku swoją sławę zawdzięcza przemysłowi filmowemu i jego gwiazdom. Nocował tu nie tylko kowboj John Wayne, ale i Clark Gable, Humphrey Bogard, Spencer Tracy, Anthony Hopkins. To wnętrza tego hotelu służyły za scenografię do słynnego filmu Casablanca.

Następną atrakcję Flagstaff obowiązkowo należy potraktować tylko i wyłącznie jako obiekt fotograficzny. Udajemy się do restauracji Galaxy Diner i niech Wam nawet przez myśl nie przejdzie, by zjeść tu cokolwiek! Budynek restauracji powstał w 1952 roku jako jeden z najlepszych przykładów architektury lat 50-tych. Do dzisiaj mieści się tutaj ta sama knajpa, niestety obecnie zeszła zdecydowanie na psy. Zjedliśmy tutaj, chociaż „zjedliśmy” to za dużo powiedziane, najohydniejsze dania w całym naszym długim życiu. Wyobraźcie sobie teraz najobrzydliwszy posiłek ze stołówki szkolnej, jaki kiedykolwiek jedliście w życiu, gwarantuję Wam, że „specjały” serwowane w Galaxy Diner biją go na głowę. I niech Was nie skusi piękne i stylowe wnętrze Galaxy Diner. Ta restauracja jest dobitnym przykładem tego, że jeśli w knajpie jest pusto, chociaż ładnie, to należy ją omijać szerokim łukiem.

 

droga 66, Galaxy Diner
Galaxy Diner, proszę tu nie jeść!

 

Two Guns

Teraz kolej na jedno z moich ulubionych miejsc przy Drodze 66, zjeżdżamy z I-40 do Two Guns. Jeszcze przed powstaniem miasteczka Two Guns ta okolica miała duże znacznie, bo tu znajdowała się najprostsza przeprawa przez Canyon Diablo. Służyła ona pierwszym osadnikom.

Two Guns jest uważane za miejsce przeklęte, a zatem jeszcze ciekawsze niż inne.  To tutaj znajduje się słynna Apache Death Cave, jaskinia, w której Indianie Navajo zamordowali w 1878 roku 42 Apaczów w odwecie za ustawiczne najazdy na ich wioski. Apacze rabowali, mordowali, porywali dzieci. Po jednym z takich najazdów, w czasie którego Apacze wymordowali całą wioskę i porwali trzy dziewczynki, Navajo mieli dość. Zorganizowali grupę poszukiwawczą, która miała wytropić Apaczów i ostatecznie się z nimi rozprawić. Apacze ukryli się w rzeczonej jaskini, ale zdradziło ich ciepłe powietrze wydobywające się z jej szczelin. Navajo zabarykadowali wyjście i podpalili jaskinię. Apacze podusili się od dymu, dlatego też od tego czasu oba plemiona uważają to miejsce za przeklęte.

Indianie próbowali przestrzec przed tym miejscem białych osadników, którzy przybyli tu później. Ci oczywiście nie wierzyli w podobne bujdy i założyli tu sklep i zajazd. Pierwszy właściciel Earle Cundiff został obrabowany i zbankrutował, a na koniec został zamordowany przez swojego wspólnika Henry’ego Millera . Ten z  kolei został ciężko pogryziony przez dzikie zwierzęta, ledwo uszedł z życiem. Chociaż Two Guns było świetnie położone przy Drodze 66 interes nie bardzo szedł. Henry Miller postanowił rozkręcić biznes turystyczny. Zbudował fałszywe indiańskie ruiny, zorganizował zoo, udostępnił Apache Death Cave do zwiedzania, sprzedawał nawet czaszki Apaczów jako pamiątki. Niewiele to jednak pomogło, Miller opuścił Two Guns i przepadł bez wieści.

Był rok 1960. Kolejny właściciel odbudował całe miasteczko i wydawało się, że nawet mu się szczęściło, bo Two Guns jako jedna z nielicznych mieścin otrzymało zjazd z I-40. Tuż przed ukończeniem autostrady wielki pożar strawił całe świeżo odbudowane Two Guns.

W roku 1992 kolejny właściciel zabrał się za odbudowę miasteczka, chciał je uczynnić ikoniczną atrakcją turystyczną na wzór Seligman. Niestety wszystkie plany zniweczyła jego nagła śmierć na skutek udaru.

Ostatni właściciel Two Guns też miał dalekosiężne plany. Bardzo chciał, by miasteczko rozkwitło. Zamieszkał nawet na miejscu w trailerze, ponieważ chciał zapobiec dalszej dewastacji Two Guns. Niestety z nieznanych szerzej powodów w 2000 roku popełnił samobójstwo.

Seria tych zdarzeń spowodowała, że następnego właściciela już nie było, ponieważ nikt nie chciał wiązać swojego losu z tym przeklętym miejscem.

Co więcej, z oficjalnych statystyk policyjnych wynika, że na odcinku drogi koło Two Guns jest ponadprzeciętnie dużo wypadków samochodowych.

Two Guns jest miejscem fascynującym, ruiny miasteczka robią ogromne wrażenie, indiańskie zabudowania, chociaż fałszywe, dopełniają obrazu tego niezwykłego miejsca. Poszukajcie też jaskini. Nie jest to takie proste, bo w ogóle jej nie widać, trzeba rozglądać się za dziurą w ziemi. Nam jaskinię udało się znaleźć po dłuższych poszukiwaniach. Rozglądajcie się za okrągłą indiańską ruinką, tuż pod nią jest Death Apache Cave. Nikt z nas nie odważył się jednak do niej wejść, ponieważ nie chcieliśmy ściągnąć na siebie dodatkowych nieszczęść, nasze codzienne zupełnie nam wystarczają. A i tak wieczorem dorwało nas gradobicie.

 

droga 66, Two Guns
Resztki kempingu wraz z basenem
droga 66, Two Guns
Przyozdobiony przez graficiarzy basen
droga 66, Two Guns
Ruina recepcji kempingu
droga 66, Two Guns
Więcej grafiti
droga 66, Two Guns
Wjazd do Two Guns
droga 66, Two Guns
Pozostałość po zoo w Two Guns
droga 66, Two Guns
Fałszywe indiańskie ruiny, pod nimi znajdziecie Apache Death Cave
droga 66, Two Guns, Apache Death Cave
Apache Death Cave

 

Winslow

Teraz zmierzamy do Winslow, jednego z najbardziej ikonicznych miejsc przy Drodze 66 w Arizonie. Tereny dzisiejszego Winslow zamieszkiwali wcześniej Indianie Navajo i Hopi, pod koniec XIX wieku przybyli na te tereny Mormoni. Winslow przeszło przez wszystkie typowe etapy dla miast przy Drodze 66, rozkwit wraz z jej pojawieniem się i upadek po ominięciu miasta przez autostradę I-40.

Do miasteczka Winslow uśmiechnęło się jednak szczęście, w 1972 roku zespół The Eagles nagrał piosenkę Take it Easy, a w jej tekście umieścił Winslow.

Just find a place to make your stand

and take it easy

Well, I’m a standing on a corner

in Winslow, Arizona

Całej piosenki możecie posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=bOrO7lAtwPg

Piosenka stała się hitem, dlatego też trzeba to było jakoś wykorzystać. Powołano fundację, której celem było upamiętnienie piosenki The Eagles i promocja miasta. W wyniku jej działalności w 1999 roku powstał Standing on the Corner Park. Zbudowano tu ceglany mur, na którym został wykonany mural ilustrujący treść piosenki Take it Easy. Każdy mógł dołożyć się finansowo do powstania muralu (i w dalszym ciągu jeszcze może) i dostać cegiełkę w murze, na której mógł umieścić dowolny napis. Przed muralem, oczywiście na rogu, umieszczono rzeźbę muzyka z gitarą, wieść niesie, że to sylwetka Glenna Frey’a, lidera The Eagles. Ostatnio pojawiła się druga rzeźba, rzeźba mężczyzny wspierającego się o latarnię. Kim on jest? Dokładnie nie wiadomo, może to współautor piosenki Jackson Browne?

Na skrzyżowaniu przy Standing on the Corner namalowany jest wielki znak Route 66. To jedno z najfantastyczniejszych miejsc na zdjęcia przy Drodze 66. Warto przyszykować szerokokątny obiektyw, ponieważ znak jest gigantyczny. Standing on the Corner znajdziecie pod tym adresem:

Skrzyżowanie N Kinsley Ave. i Old Hwy 66, Winslow

 

droga 66, Winslow, Standing on the Corner Park
Standing on The Corner Park, w tle ceglany mural
droga 66, Winslow, Standing on the Corner Park
Standing on The Corner Park
droga 66, Winslow, Standing on the Corner Park
Największy znak Route 66 jaki widziałam w życiu

 

Holbrook

Po Winslow jedziemy do sennego miasteczka Holbrook. Kiedyś tętniące życiem Holbrook gościło turystów przybywających, by zwiedzać powstały nieopodal w 1906 roku Park Narodowy Petrified Forest. Wraz z dotarciem do miasta Drogi 66 w 1913 roku zaczęło przybywać ich coraz więcej.

Dlatego też w mieście szybko powstało kilkadziesiąt moteli, kilka z nich jest czynnych do dziś. Należy do nich główna atrakcja Holbrook – Wigwam Motel. Motel powstał tutaj w 1950 roku i składał się z 15 betonowych teepee, każde z teepee było motelowym pokojem. Ten kompleks hotelowy do dziś pozostaje kwintesencją kiczu, a beton udający płótno indiańskiego namiotu robi trochę przygnębiające wrażenie. Motel jest jednak bardzo charakterystyczny, jeśli mamy czas, warto go zobaczyć. Wigam Motel znajdziecie pod tym adresem:

811 West Hopi Dr., Holbrook

Zdecydowanie ciekawszym miejscem jest pobliski park Pertified Forest. Znajdziemy tu największe zgromadzenie skamieniałego drewna na świecie. Warto ten park odwiedzić, ponieważ to unikatowe miejsce na skalę światową.

 

droga 66, Petrified Forest
Najciekawsze miejsce w rejonie Holbrook – Petrified Forest NP

 

Jak zwiedzać atrakcje przy Drodze 66?

Jeśli nie jesteśmy maniakalnymi miłośnikami Drogi 66 zapewne nie przyjdzie nam do głowy, by przejechać ją całą. Zapewne też ograniczenia czasowe zmuszą nas do wybrania jedynie jej fragmentu. Często planujemy przejażdżkę Route 66 w połączeniu ze zwiedzaniem parków narodowych. Dlatego wzdłuż Drogi 66 też trzeba wybrać miejsca najciekawsze i najbardziej ikoniczne. Moim zdaniem najciekawszy i najłatwiejszy do połączenia ze zwiedzaniem parków jest  odcinek Route 66 między Amboy a Holbrook.

Najbardziej optymalne wydaje się zwiedzenie tego odcinka wraz z parkami w następujący sposób:

– Droga 66 dzień 1. zwiedzanie Joshua Tree / nocleg Twentynine Palms

– Droga 66 dzień 2. Amboy, Amboy Crater, Oatman, Cool Springs, Kingman, Hackberry, Truxton, Peach Springs, Seligman, Williams, Flagstaff / nocleg                                               Flagstaff

– Droga 66 dzień 3. Sedona / nocleg Flagstaff

– Droga 66 dzień 4. Two Guns, Winslow, Holbrook, Park Narodowy Petrified Forest / nocleg Holbrook

Zatem szerokiej drogi, get your kicks on Route sixty six! 🙂



8 komentarzy

  1. Najlepszy i najciekawszy opis Route 66 jaki znam.
    Kapitalny materiał na książkę ( jeżeli ktokolwiek z młodej generacji je czyta )
    Będąc w Chicago widziałam początek ( lub koniec) Route 66.
    Są pasjonaci co faktycznie zaliczają cała Rt 66

    1. Serdecznie dziękuję za taki wspaniały komentarz! Z tego, co widzę, jeszcze sporo ludzi czyta książki, młodych także, to bardzo budujące. Ja niestety nie byłam jeszcze w Chicago, a chciałabym bardzo. Wiem, że wielu ludzi marzy o przejechaniu całej Rt. 66, wielu też to marzenie realizuje. Może kiedyś na emeryturze pomyślimy o tym. 🙂 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  2. Miło było powspominać naszą wyprawę, tym bardziej że szara rzeczywistość coraz bardziej doskwiera. Warto jednak wstać z kanapy i ruszyć w świat. Nawet w ten, który już odszedł, zostawiając za sobą mit, nostalgię i legendę. Piękny opis i piękna podróż.

    1. Też sobie chętnie wspominam i w sumie to mogłabym już wyruszyć z powrotem. Zobaczyliśmy kawał amerykańskiej historii i chociaż nie wszędzie było ładnie, a przede wszystkim, nie wszędzie było smacznie :D, ale przeżycia są niezapomniane i ciągle wracam myślami do ostatniego wyjazdu. I bardzo dziękuję za taką wspaniałą recenzję mojego tekstu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *