Mono Lake, mały klejnot w Kalifornii

Jadąc drogą 395 do Yosemite bądź do Lake Tahoe warto po drodze zobaczyć  słynne Mono Lake.

Naukowcy są zgodni, że Mono Lake to najstarsze jezioro Ameryki Północnej, nie są natomiast zgodni co do jego wieku. Niektórzy twierdzą, że ma 760 000 lat, inni, że milion lat, a najwięksi optymiści, że nawet 3 miliony lat. Swoją wyjątkowość Mono Lake zawdzięcza wapiennym tufom, czyli słupom powstałym setki lat temu na dnie jeziora. Tufy zaczęły wychylać się z wody, gdy poziom  jeziora Mono zaczął gwałtownie opadać. Stało się to po rozpoczęciu pobierania z niego wody dla miasta Los Angeles w 1941 roku. Gdy poziom jeziora spadł o 15 metrów, zaczęto bić na alarm, gdyż Mono Lake to cenny ekosystem i ostoja wielu gatunków ptaków.  Ostatecznie w roku 1978 zaniechano pobierania wody z jeziora, ale co już z niego wyszło to i pozostało i wciąż możemy podziwiać niezwykłe tufy na brzegu jeziora i na płytszych wodach. Jezioro jest w tej chwili 2,5 razy bardziej słone niż woda morska.

 

mono lake

mono lake

 

Jak powstały tufy?

Powstały na skutek łączenia się bogatych w wapń wód z podziemnych słodkowodnych źródeł ze słonymi wodami jeziora. W wyniku reakcji chemicznej powstaje węglan wapnia – wapień. Węglan wapnia osadza się  w postaci stałej wokół źródła i w ten sposób tworzy się tufowy słup. Na brzegach jeziora też tworzą się tufy, powstają one z osadzających się na powierzchni kryształów wapnia, które wytrącają się z wód jeziora.

 

Jak dojechać?

Mono Basin Visitor Center znajduje się tuż za Lee Vining.  Z drogi 395 musimy zaraz za miastem skręcić w Visitor Center Drive. Z samego Visitor Center mamy jednak spory kawałek do jeziora, aby zobaczyć je z bliska, lepiej pojechać w inne miejsce.

Jeśli chcemy dojechać nad brzeg Mono Lake, to jadąc od południa po 3 km za Lee Vinning skręcamy z drogi 395 na drogę Picnic Shortcut Road, która prowadzi nas do sporego parkingu. Stąd mamy niewielki kawałek do przejścia do samego jeziora.

Do kolejnego skupiska tuf dotrzemy jadąc dalej wzdłuż jeziora drogą Picnic Shortcut Rd., która następnie przechodzi w drogę o nazwie Picnic Grounds. Droga jest gruntowa, wysypana żwirem, przejedziemy ją każdym samochodem.  Aby dotrzeć do tuf, skręcamy w pierwszą drogę w prawo, czyli pierwszą, która prowadzi  w kierunku jeziora. Droga ta nazywa się niczym kryptonim jakiejś tajnej operacji.

 

 

Natomiast jeśli chcemy zobaczyć najładniejsze tufy, albo jeśli mamy mało czasu, to wybieramy się do South Tufa Area. By tam dojechać jadąc od południa drogą 395 musimy skręcić w lewo w drogę numer 120 East zwaną Mono Lake Basin Road (8,5 km przed Lee Vining). Chociaż droga ta jest zamknięta od października do maja, to odcinek do Mono Lake jest regularnie odśnieżany i cały rok przejezdny. Mono Lake Basin Road jest asfaltowa, z niej skręcamy w prawo na Test Station Road, która jest terenowa, ale w bardzo dobrym stanie, do przejechania każdym samochodem. Nią dojedziemy do niewielkiego parkingu, skąd wyruszamy prosto nad brzeg jeziora.

 

 

Co zobaczyć?

Nad Mono Lake przyjeżdżamy głównie po to, by zobaczyć niepowtarzalny krajobraz, ale to również znakomite miejsce do obserwowania ptaków. Gdzie najlepiej to robić, podpowiedzą nam rangerzy w Visitor Center. Z samego Visitor Center mamy piękny widok na jezioro.

Przy Picnic Shortcut Road znajdziemy ciekawe skupisko tuf. Możemy stąd dojść do samego jeziora. Wzdłuż jego brzegu przespacerujemy się szlakiem Mono Lake Trail. Droga prowadzi po drewnianych pomostach przez łąkę nad jeziorem.

Na  końcu drogi Forest Rd. 1N44B jest parking. Droga prowadzi do samego jeziora, by zobaczyć tufy, wystarczy wysiąść z samochodu.

Najładniejsze i najciekawsze tufy znajdziemy w rejonie South Tufa Area. Wstęp kosztuje 3 dolary, które na parkingu  wkładamy do koperty i wrzucamy do self payment box, czyli odpowiedniej skrzyneczki. Dla posiadaczy karty America the Beautiful wstęp jest bezpłatny. Z parkingu mamy króciutki spacer do jeziora. Dużo tuf wychyla się tutaj z wody, wzdłuż półwyspu tworzą malownicze wysepki. To najładniejszy i najbardziej fotogeniczny kawałek linii brzegowej.

Gdybyśmy jednak chcieli zobaczyć coś naprawdę niezwykłego, to należy wybrać się z South Tufa Area. Dotrzemy tam dobrze wydeptaną ścieżką dalej wzdłuż jeziora. Gdy dojdziemy do parkingu przy Navy Beach, należy go minąć i iść dalej prosto, tak by mieć parking cały czas dokładnie za plecami. Będziemy  szli lądem w pewnym oddaleniu od jeziora i tutaj na suchym lądzie znajdziemy najpiękniejsze tufy. Wyglądają jakby były zrobione ze śnieżnobiałej koronki. Niestety przy mojej ostatniej wizycie okazało się, że jakiś imbecyl część z nich zniszczył i potłukł. Stawiam na imbecyla, bo niszczące działanie sił natury wygląda zupełnie inaczej. Obchodźcie się z nimi bardzo delikatnie, niech cieszą oko jeszcze przez wiele długich lat i stuleci.

 

mono lake

 

Co jeszcze można robić nad Mono Lake?

Gdy jesteśmy nad jeziorem, to pierwsze, co nam przychodzi do głowy to kąpiel w wodzie. Mono Lake to jednak specyficzny akwen, a jego zasolenie spowoduje, że po wyjściu z wody będziemy się czuli jak zagipsowani. Oblepieni solą możemy rozpocząć proces własnej konserwacji. Na kempingu RV przy Visitor Center są prysznice, więc  jeśli nie chcemy się konserwować, tu możemy zmyć z siebie sól. Sól jest bardzo niszcząca dla ubrań i obuwia. Mój znajomy zrobił sobie spacer wodą w butach, po czym buty po prostu mu się w niektórych miejscach rozpuściły i kompletnie rozlazły.

Natomiast z powodzeniem możemy popływać po Mono Lake kajakiem. Dotrzemy nim do wulkanicznych wysp na jeziorze, pooglądamy tufy z innej perspektywy. W okresie od 1 kwietnia do 1 sierpnia nie wolno wchodzić na wyspy, bo to okres ochronny dla gniazdujących ptaków. Na jezioro należy się wybrać z samego rana, gdyż po południu zrywają się nad nim niebezpieczne porywiste wiatry.

Kajak  możemy wypożyczyć tutaj, dzwoniąc przynajmniej z jednodniowym wyprzedzeniem:

Mono Basin Kayak Rentals (760) 937-1934

 http://monobasinkayakrental.com/

Mono Lake Comitee Canou Tours (760) 647-6595

http://www.monolake.org/visit/canoe

Jeśli mamy chwilę czasu i chcemy zobaczyć Mono Lake z góry, warto wybrać się do Panum Crater. To niezbyt wysoki stożek wulkaniczny, z którego szczytu mamy wspaniały widok na jezioro i góry Sierra Nevada. Szlak ma 5 km w obie strony, przy 270 metrach różnicy wzniesień. Do Panum Crater dojedziemy tą samą drogą co do South Tufa. Musimy skręcić nieco wcześniej w lewo w drogę gruntową z małą drewnianą tabliczką z napisem Panum Crater. Półtorakilometrowa droga do krateru jest w dobrym stanie, przejedzie ją każdy samochód. Szlak zaczyna się na prawo od parkingu. Po niecałym kilometrze szlak rozdziela się na rim trail i plug trail. Pierwszy z nich prowadzi na krawędź krateru, a drugi krótki szlak do jego środka. Oba warte są zaliczenia.

 Szlak jest bardzo ciekawy geologicznie, bo spotkamy tu najróżniejsze wulkaniczne skały: ryolit (taki wulkaniczny granit), biały, szary i czarny pumeks wulkaniczny, a przede wszystkim wyglądający jak czarne szkło obsydian.  Na wycieczkę do krateru zabieramy porządne zakryte buty, bo odłamki skał są bardzo ostre, do dzisiaj pamiętam wycieczkę w sandałach trekingowych i wrażenie chodzenia po igłach.

Panum Crater to młodzieniaszek wśród wulkanów, wybuchł w 1320 roku, zapewne po to, by uczcić koronację Władysława Łokietka na Wawelu, która miała miejsce dokładnie w tym roku. W związku z tym, że jest taki młody, jest znakomicie zachowany i nienadgryziony zębem erozji.

Wycieczka do Panum Crater to wielka frajda dla dzieci. Na pewno każde chętnie wybierze się do wnętrza wulkanu i poczuje ciepło wciąż wydobywające się z podziemnych czeluści.

Mono Lake przyciąga też obserwatorów nocnego nieba. Jest tu niewielkie zanieczyszczenie światłem, a że jezioro znajduje się wysoko, bo prawie na 2000 tys. metrów, powietrze jest tu przejrzyste. Nad Mono Lake zobaczyłam najwspanialszy meteoryt w moim życiu. Przelatując nam nad głowami zamienił swym światłem noc w dzień, a jego ogon lśnił wszystkimi kolorami tęczy. Warto się tu wybrać na nocną obserwację nieba, bo i okoliczności przyrody są tutaj niepowtarzalne.

Natomiast jeśli jeszcze nigdy nie widzieliście Bigfoota, to Mono Lake jest miejscem, gdzie najczęściej był on widywany. Po prostu trzeba usiąść i poczekać. 😉

 

mono lake

 

mono lake

 

Gdzie się zatrzymać?

Kilka moteli znajduje w położonym w pobliżu Lee Vinning i nieco dalej na południe w June Lake. Są one jednak dosyć podrzędnej jakości, za to mają wygórowane ceny.  Z jednego z nich uciekliśmy w nocy z krzykiem. Cóż, do Yosemite stąd bardzo blisko, można dyktować astronomiczne ceny i nie dbać za bardzo o standard. Rozwiązaniem tego problemu może być darmowy kemping. Jest to znakomita opcja, gdy chcemy przespać się przed wjazdem do Yosemite. Na terenie tego parku i w jego okolicach ceny noclegów są porównywalne z Manhattanem, a i tak ich nie ma.

Zupełnie legalnie można biwakować przy skrzyżowaniu dróg Forest Rd 1N44 i 1N45  w zatoczkach przy drodze oraz wzdłuż  Test Station Rd. Przy drodze 120, tuż za Test Station Rd. jest duża zatoczka, nawet na klika namiotów. Należy pamiętać, że noce mogą tu być chłodne.

Można zatrzymać się też na Mono Vista RV Park, mają tu tez miejsca pod namiot w dobrej cenie 27$ za miejsce. Mamy tu prysznice i pralnię. By zarezerwować miejsce trzeba dzwonić lub wysłać maila. http://monovistarvpark.net/

 

mono lake

mono lake

 

Najlepsza pora na zdjęcia

Najlepszą porą na zdjęcia jest bezapelacyjnie wschód lub zachód słońca, a jeszcze lepiej blue hour. Za dnia i w pełnym słońcu Mono Lake może rozczarowywać. My planowaliśmy zostać nad jeziorem do zachodu słońca, ale tego dnia zgubiliśmy w Devils Postpile naszą mamę i wielogodzinne poszukiwania wykończyły nas psychicznie i fizycznie. Na szczęście znaleźliśmy mamę na szlaku Pacific Crest zanim zdążyła dotrzeć do Kanady. Po tych przygodach przed zachodem słońca postanowiliśmy udać się do najbliższego baru.

 

mono lake

mono lake

 

mono lake

 

Jeśli Waszym następnym celem jest Yosemite, tutaj przeczytacie o tym, co można zobaczyć przy drodze 120 Tioga Road:

 

Yosemite, atrakcje poza doliną




4 komentarze

  1. Bardzo ciekawy post. Gratulacje! Po obejrzeniu zdjęć zastanawiam się, czy się cieszyć, że człowiek zmniejszył poziom wody w tym jeziorze i dzięki temu objawiły się te wyjątkowe tufy. W Kaliforni ludzie się opamiętali w ostatnim momencie i dostali od przyrody coś jakby na pocieszenie. Tufy są jednak piękne. Przyroda przeważnie jednak ma mniej szczęścia i cierpi na takiej nieprzemyślanej działności człowieka. Jak się spojrzy na Morze Aralskie to tam nie ma żadnych korzyści. Same straty i wielka katastrofa ekologiczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *