Zwiedzamy Bryce Canyon

Bryce Canyon to jeden z najbardziej dziwacznych tworów geologicznych na  południowym zachodzie i jednocześnie jeden z najchętniej odwiedzanych parków w tym rejonie. W czasie mojej pierwszej wizyty w Bryce Canyon jego urok po prostu ściął mnie z nóg. Dlatego odwiedzany dzień później Grand Canyon wypadł blado i do dzisiaj jakoś nie mogę się do niego przekonać. Bryce to znakomite miejsce na wypad dla rodziny, park jest bardzo przyjazny dla dzieci, większość szlaków jest krótka i prosta, można na nich spotkać różne miłe zwierzątka, poskakać po skałkach, poprzyciskać się w szczelinach, pomoczyć nogi w wodospadzie. Na dosyć dokładne zwiedzenie parku potrzebujemy całego dnia, ale już pół dnia wystarczy na odwiedzenie najważniejszych punktów i zrobienie krótkiego szlaku.

 

bryce canyon
Droga do Bryce Canyon

 

Kilka słów o historii Bryce Canyon

W rejony Bryce Canyon, które zamieszkiwane były wtedy przez Pajutów, jako pierwszy dotarł w roku 1872 John Wesley Powell (ten od Lake Powell). Byli tu zapewne wcześniej hiszpańscy żołnierze, ale nie sporządzili z tego miejsca nawet notatki, a Powell jako pierwszy wykonał pomiary i wstępne mapy tego obszaru.

Rok później pojawiła się tu grupka mormonów, a w 1875 roku dołączył do nich Ebenezar  Bryce wraz z żoną. Zamieszkali na samym dole kanionu, tuż przy dzisiejszym Bryce Amphitheatre i ludzie z czasem zaczęli nazywać ten rejon Bryce Canyon. Ebenezar był stolarzem, więc dosyć sprawnie postawił chałupkę, natomiast poszukiwania zaginionego bydła wśród pinakli i hoodoosów doprowadzały go do rozpaczy. Do tego pojawiły się kłopoty z wodą, raz jej było za mało z powodu suszy, to znów objawiało jej się za dużo w postaci powodzi. Pajuci, którzy dawno zrezygnowali z gospodarowania w tym terenie, stojąc na brzegu kanionu pewnie pukali się w czoło widząc rozpaczliwe starania naszego Ebenazera, by przeżyć w tym miejscu kolejny rok. W końcu chyba sam Bryce puknął się w czoło i wyniósł do Arizony. Ale nazwa pozostała.

 

bryce

 

Legenda indiańska o powstaniu kanionu

Pajuci nazywają to miejsce Angka-ku-wass-a-wits, czyli Twarze Pomalowane na Czerwono. Ogólnie nie bardzo darzyli ten rejon sympatią uważając, że te wszystkie skalne grzyby i pinakle to tzw. pra-ludzie (nie będący jeszcze ludźmi) zamienieni przez boga-kojota w kamienie

Zanim spotkał ich ten los, istoty te mogły przybierać zarówno postaci zwierząt, jak i ludzi. Stworzenia te, zwane swojsko To-when-an-ung-wa, były bardzo złe, wypijały latem całą wodę ze strumieni, a jesienią zakopywały wszystkie nasiona, tak że zwierzęta głodując ledwo mogły przeżyć. W końcu poskarżyły się potężnemu bogu-kojotowi. Ten stwierdził, że dalej tak być nie może i należy natychmiast położyć kres takiej terrorystycznej działalności.

Zaprosił To-when-an-ung-wa na wielką ucztę na dnie kanionu, sprytnie zwabiając ich w jedno miejsce. Ci przybyli odświętnie ubrani z twarzami pomalowanymi w barwy wojenne na czerwono. Po czym wypowiedział zaklęcie zamieniające ich w kamień. Ci zaczęli uciekać i w czasie tej ucieczki zastygali na zboczach kanionu w różnych pozach. Możemy ich dzisiaj podziwiać w postaci skalnych grzybów i pinakli z twarzami pomalowanymi wciąż na czerwono.

 

A jak powstał Bryce Canyon według naukowców?

Naukowcy nigdy nie nazwaliby kanionu Bryce’a kanionem, gdyż nie utworzyła go rzeka. Rzeki tam po prostu nie ma. Skalne grzyby i pinakle powstały na skutek erozji. Najbardziej do powstania skalnych dziwów przyczyniła się tzw. erozja termiczna. Krótko, żeby nie zanudzać, woda dostaje się w szczeliny piaskowca, przy spadku temperatury np. nocą, zamarza powiększając swą objętość o 10%, a to zwiększenie objętości rozsadza skały niczym dynamit. Te się kruszą i powstają pinakle, które z czasem robią się coraz szczuplejsze, a potem niestety się łamią. W tym roku w Bryce ułamał się słynny  The Sentinel. Nad kształtem kanionu Bryce pracuje też erozja chemiczna, czyli pospolite kwaśne deszcze, które rozpuszczają skały zbudowane z delikatnego piaskowca.

 

bryce

 

Najlepsza pora roku na zwiedzanie Bryce Canyon                  

Najlepiej odwiedzać park między majem a wrześniem. Bryce Canyon jest wysoko położony i w niektórych miejscach śnieg utrzymuje się czasem do czerwca. Noce i poranki są zimne nawet latem. Pamiętam, że rano latem często startowaliśmy w długich spodniach i ciepłych polarach, by się z nich koło południa oczywiście rozbierać. Zimą park zasypany jest śniegiem, ale wciąż otwarty, bo główna droga i dojścia do punktów widokowych są odśnieżane. Kilka szlaków może być zamkniętych, a jak informuje park na swojej stronie, wszystkie szlaki są zamknięte dla ludzi w tenisówkach. 😉

 

Gdzie się zatrzymać?

Na terenie parku znajdują się 2 kempingi i jeden motel.

Oba kempingi, North Camground i Sunset Campground mają podobne udogodnienia, różni je w zasadzie tylko położenie. North Campground znajduje się bliżej Visitor Center, Sunset zaś tuż przy słynnym Sunset Point. Na obu można rozbić namiot i postawić RV. Kempingi wyposażone są w toalety, stoły piknikowe i miejsce na grilla.

Tu znajdziecie mapkę obu kempingów:

https://www.nps.gov/brca/planyourvisit/upload/campgroundmaps2009.pdf

Na North Campground można rezerwować część miejsca dla RV, natomiast miejsca namiotowe są first come first serve.

Na Sunset Campground można rezerwować miejsca z półrocznym wyprzedzeniem, ale nie później niż 2 dni przed przyjazdem. Ale uwaga: w tym roku 2018 wyjątkowo wszystkie miejsca na tym kempingu są first come first serve. To zapewne z powodu okolicznych prac remontowych.

Rezerwacji miejsc kempingowych można dokonać tutaj:

www.recreation.gov.

Jedyny hotel na terenie parku to Lodge at Bryce Canyon zbudowany w roku 1924 i stopniowo rozbudowywany. Spacer stąd nad brzeg kanionu zajmie nam 5 minut. Oczywiście za taką lokalizację trzeba sporo zapłacić, najtańsze pokoje zaczynają się od 170$ za noc. Pokoje są prosto urządzone, ale mają lodówki i mikrofalówki. Jak to zwykle w parkowych hotelach bywa, nie ma tu telewizorów i wifi. Szczególnie brak wifi ma ponoć bardzo kojąco wpływać na jego mieszkańców, z własnego doświadczenia i z obserwacji hotelowych gości wiem, że jest wręcz przeciwnie.

Rezerwacji w Lodge at Bryce Canyon możecie dokonać tutaj:

https://reservations.foreverresorts.com/the-lodge-at-bryce-canyon/availability.do

Tuż przy wjeździe do parku znajdziemy kilka moteli, między innymi historyczny Ruby’s Inn zbudowany w 1916 roku, jeszcze przed powstaniem parku narodowego, ma on również kemping. Wszystkie przybytki w Bryce Canyon City ceny mają mocno wygórowane. Najbliższe motele z przystępniejszymi cenami znajdziecie w miejscowości Tropic przy drodze nr 12.

 

bryce

 

Jak poruszać się po parku?

Do parku można wjechać własnym samochodem, ale możemy też skorzystać z parkowego autobusu. Park poleca, by zostawić swój samochód w Bryce Village przed wjazdem do parku i dalej korzystać z darmowego parkowego transportu. Ma to zapobiec korkom i problemom z parkowaniem. My, co prawda, nigdy nie doświadczyliśmy w Bryce Canyon kłopotów z parkowaniem, ale korzystaliśmy z shuttel’a do przemieszczania się miedzy szlakami lub wracając ze szlaków, które zaczynały się i kończyły w innym miejscu.

Najfajniejsze szlaki w Bryce funkcjonują jako loop trails (pętelki), gdzie w jednym punkcie zaczynamy wędrówkę, a kończymy w innym i siłą rzeczy zostajemy bez samochodu. Parkowy autobus zawiezie nas do naszego wozu, co jest niezwykle wygodne.

Za Inspiration Point nie mogą wjeżdżać pojazdy dłuższe niż 6 metrów. Jeśli mamy taki wóz, to autobus jest dla nas jedynym wyjściem.

 

mapka przystanków

mapa

 

Zwiedzamy Bryce Canyon

Jadąc od strony Escalante drogą nr 12, jeszcze przed głównym wjazdem do parku, możemy wybrać się na szlak Mossy Cave. Bardzo polecam ten szlak rodzinom z dziećmi, bo można na nim zobaczyć hoodoos na wyciągnięcie ręki, bez konieczności schodzenia w głąb kanionu. Trasa ma tylko 1,3 km w obie strony i prowadzi wśród pinakli i ciekawych skałek z dziurami do jaskini i wodospadu. Przy rozgałęzieniu szlaku do jaskini idziemy w lewo, do wodospadu w prawo. O ile jaskinia to nic specjalnego, to wodospad, choć niewielki, jest super okazją do popluskania się w letnie upały.

Wracamy na drogę numer 12 i z niej skręcamy w drogę nr 63, która doprowadzi nas do parku. Z drogi 63, jeszcze przed parkowymi budkami możemy skręcić w lewo na Fairyland Point. Ten punkt często jest pomijany ze względu na jego usytuowanie jeszcze przed oficjalnym wjazdem, a to wielka szkoda, bo widowiskowo jest to jedno z ciekawszych miejsc. Możemy tu zobaczyć hoodoos na różnym etapie erozji, od zwartych pionowych ścian po pojedyncze pinakle. Kolory też mocno się od siebie różnią, od czystej bieli przechodzą przez żółć i pomarańcz do karminowej czerwieni.

Z Fairyland Point możemy wyruszyć na Fairyland Loop Tail, lub tylko do Tower Bridge, który jest po drodze. Robienia całego Fairyland Loop nie polecam, bo chociaż szlak jest naprawdę przepiękny, to jednak dosyć długi, ma 13 km długości przy prawie 500 metrach różnicy wzniesień.

Możemy natomiast wybrać się do Tower Bridge, szlak do tego skalnego łuku jest częścią Fairyland Loop i ma tylko niecałe 5 km w obie strony. Ruszamy pętlą Fairy Loop w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara. Na szlaku, oprócz hoodoos, zobaczycie Bristlecone Pines, tzw. starożytne sosny mające po kilka tysięcy lat oraz wspaniałą formację skalną stojących równym murem pinakli, zwaną Chinese Wall. Na końcu czeka na nas skalny most – Tower Bridge zawieszony między dwoma pinaklami. To miejsce odwiedza niewiele osób, jeśli chcielibyście pobyć w Bryce Canyon sami, nie wychodząc na odległe szlaki, to tylko tutaj.

 

bryce canyon
Fairyland Point
bryce canyon fairyland point
Fairyland Point

 

Na Fairyland Point zaczyna się Rim Trail prowadzący brzegiem kanionu aż do Bryce Point. W obie strony to 18-kilometrowa wędrówka, przechodzimy po kolei do najwspanialszych punktów widokowych: Sunrise Point, Sunset Point, Inspiration Point do Bryce Point. Zapewne niewielu z Was ma czas na takie wędrowanie, a do każdego z wymienionych punktów dojedziemy samochodem.

Po wjeździe do parku pierwszym naszym przystankiem będzie Sunrise Point położony w Bryce Amphitheatre. Możemy stąd się udać na jeden z najfajniejszych szlaków w Bryce, na Queens Garden Trail, który ma 3 km w obie strony. Prowadzi na dno kanionu, gdzie skalne hoodoo mamy na wyciągnięcie ręki. Jest to absolutny raj dla dzieci, można skakać po skałkach, wspinać się i zaglądać do skalnych dziur i grot. Co chwilę podbiegają do nas różne wiewiórkowate zwierzątka przyzwyczajone do tego, że człowiek oznacza pyszne żarcie. Niby nie wolno ich karmić, ale sprawiają wrażenie, jakby jadły tylko to, co dostaną od turystów. Jeśli niczego nie damy im do jedzenia, to oburzone wejdą nam na rękę albo wskoczą na nogę. Dzieci oczywiście będą zachwycone.

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

bryce

 

 

bryce

 

bryce
Zdjęcia ze szlaku Queens Garden i Navajo Loop

 

Szlak może być jeszcze fajniejszy, gdy zamiast wracać w miejsce, z którego przyszliśmy, wrócimy bliższą częścią pętelki Navajo Loop. Wtedy będziemy mieć do przejścia 4,2 km i stromo pod górę, ale zobaczymy coś nowego, na przykład słynny Thor’s Hammer, jedną z ikon Bryce Canyon. Możemy też wrócić dalszą pętelką Navajo Loop, ta wędrówka będzie mieć wtedy 5,3 km, a po drodze zobaczymy Wall Street i Silent City (więcej o Navajo Loop za chwilę). Na górę w obu przypadkach wyjdziemy w punkcie Sunset Point i parkowym autobusem wrócimy po nasz samochód. Możemy ten kawałek równie dobrze przejść na piechotę, bo to niecały kilometr.

Następny punkt to Sunset Point, stąd, podobnie jak z Sunrise Point, mamy świetny widok na skalny amfiteatr. Z tego miejsca możemy wyruszyć na szlak Navajo Loop. Szlak jest krótki, ma tylko 2,2 km, ale musimy pokonać 150 metrów różnicy wzniesień schodząc do kanionu, a potem z niego wychodząc. Na tym szlaku zobaczycie wspomniany już Thor’s Hammer (widać go też z punktu widokowego powyżej), hoodoo zakończonego główką na wąskiej szyi. Przejdziecie przez Wall Street Canyon – gigantyczny kanion szczelinowy robiący piorunujące wrażenie, a grę świateł mamy tu prawie jak w Antelope Canyon.  Sam odcinek zwany Wall Street to spacer wśród gigantycznych pinakli przypominających wielkomiejskie wieżowce.

Na szlaku znajdują się też 2 skalne mosty, raczej pośredniej urody, ale warto je zobaczyć, bo są ciekawie umiejscowione. Navajo Loop oferuje nam też możliwość zobaczenia  kilkusetletnich daglezji zielonych (douglas fir), rosnących sobie tutaj już za naszych Piastów. 🙂 Wędrówka tym szlakiem pozwoli nam zobaczyć fragment amfiteatru zwany Silet City – chyba najbardziej spektakularne miejsce w Kanionie Bryce’a.

 

bryce canyon sunrise point
Sunrise Point
bryce canyon
Sunset Point
bryce canyon
Sunset Point
bryce canyon
Sunset Point

 

Nasz następny przystanek to Inspiration Point, mamy stąd widok nie tylko na kolorowe hoodoos, ale również na Boat Mesa ciągnący się po horyzont. To moim zdaniem najładniejszy punkt widokowy w Bryce Canyon, całe Silent City mamy tu przed sobą w całej okazałości.

Jadąc dalej parkową drogą docieramy do Bryce Point. Do samego punktu widokowego mamy około 150 metrów do przejścia. Leży on wyżej niż te wcześniej odwiedzane i dlatego widoki stąd są wyjątkowo spektakularne i odejmują cały kanion.

Z Bryce Point możemy wyruszyć na szlak Peak-A-Boo Trail. Ma on 8 km i chociaż to niedużo, to różnica wzniesień 500 metrów daje mocno w kość. Trasa przebiega wzdłuż fantastycznych formacji skalnych, najsłynniejsze z nich to The Cathedral – wielki skalny ostaniec otoczony skalnymi wieżyczkami, Wall of Windows – wąski skalny grzbiet z kilkoma łukami oraz Fairy Castle – imponująca kamienna iglica. Ten szlak powinni brać pod uwagę tylko ci, którzy zaplanowali na Bryce Canyon więcej niż jeden dzień.

Ci, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem, mogą wybrać się z Bryce Point na 36-kilometrowy szlak Under the Rim Trail, który zazwyczaj robi się w trzy dni. Nie byliśmy na tym szlaku, ale wydaje się on być ciekawą opcją na dostatniej emeryturze. 😉

 

bryce canyon
Bryce Point
bryce canyon
Inspiration Point
bryce canyon
Bryce Point
bryce canyon
Inspiration Point

 

Po drugiej stronie Bryce Point mamy Paria Point. Do tego punktu musimy przejść 250 metrów. Paria Point jako jedyny w parku skierowany jest na zachód i tylko tutaj możemy sfotografować zachodzące słońce nad klifami.

Trzy kolejne punkty, Swamp Canyon, Piracy Point i Farview Point są już bardziej lesiste, a co za tym idzie, w mojej opinii, mniej spektakularne. Ale już następny, Natural Bridge, to obowiązkowy przystanek. Ten łuk skalny jest wielkiej urody, wygląda jak brama do jakiegoś zamczyska. Brakuje tylko zwodzonego mostu.

 

bryce canyon
Natural Bridge

 

Nasz następny postój to Agua Canyon. Czeka tu na nas jeden z najbardziej znanych hoodoo w kanionie Bryce’a, mianowicie szczupły i wysoki The Hunter.

 

bryce canyon
The Hunter
bryce canyon
Agua Canyon

 

Następujące po sobie punkty Ponderosa Point i Black Birtch Canyon nie są szczególnie porywające, ale dwa ostanie, Rainbow i Yovimpa Point, warte są uwagi. Znajdujemy się tutaj w najwyżej położonej części Bryce Canyon, a przy dobrej pogodzie możemy stąd zajrzeć do Arizony. Stopniowo zmieniające się kolory skał ukazują geologiczne ukształtowanie terenu. Róż, pomarańcz, szarość, biel, purpura, a do tego zieleń drzew i błękit nieba stworzą tęczową układankę. To dobre miejsce na oglądanie nocnego nieba, jesteśmy bardzo wysoko, wolni od zanieczyszczenia światłem.

 

bryce canyon
Rainbow Point
bryce canyon
Yovimpa Point

 

Z Rainbow Point możemy wyruszyć na szlak Bristlecone Loop który ma 1,6 km w obie strony. To przepiękny spacer wśród antycznych drzew, niektóre z nich mają nawet po 1800 lat. Na końcu szlaku znajduję się epicki cypel, na którym można zrobić kanionowi i oczywiście sobie, niestandardowe zdjęcia. Bardzo polecam ten krótki szlak, mało kto tu chodzi, można odpocząć od tłoku.

 

bryce

 

Fotografujemy Bryce Canyon

Najlepsze zdjęcia zrobimy  w Bryce Canyon o świcie. Skały mają wtedy najpiękniejszy różowo pastelowy kolor. Wbrew nazwie Sunrise Point wcale nie jest najlepszym miejscem, bo mamy tu opcję tylko fotografowania pod słońce. Najwięcej możliwości daje nam Bryce Point, możemy tu robić zdjęcia pod różnym kątem. Inspiration Point też jest w miarę w porządku.

Popołudnie i zachód słońca nie są już tak ciekawe, bo duża część kanionu jest zacieniona. Ta pora dnia najlepiej sprawdzi się w punktach Paria Point, Rainbow Point i Yovimpa Point.

Fantastyczne zdjęcia można zrobić schodząc miedzy hoodoos, tu pora dnia nie gra aż takiej roli, warto też poświęcić uwagę starym drzewom, można z nich wyczarować świetne kompozycje.

Oczywiście podróżowanie z dziećmi w znaczącym stopniu wyklucza czajenie się na dobre zdjęcia o wschodzie lub zachodzie słońca, gdyż zachód, a tym bardziej wschód słońca gdziekolwiek leży daleko poza kręgiem zainteresowań naszych pociech. W takim wypadku wystarczy, że będziecie w Bryce rano, ta pora dnia da Wam szanse na przyzwoite zdjęcia.

 

bryce

 

Podsumowanie

Jeśli zaplanowaliśmy na Bryce pół dnia to:

– odwiedzamy punkty widokowe Sunrise Point, Sunset Point, Inspiration Point, Bryce Point, Natural Bridge Point i Agua Point

–  idziemy na szlak Queens Garden

Jeśli mamy do dyspozycji cały dzień:

– odwiedzamy wszystkie punkty widokowe

– idziemy na szlak Queens Garden i Navajo Loop

– idziemy na szlak Bristlecone Pines

Jeśli jesteśmy sprawnymi piechurami, dokładamy szlak  Tower Bridge.




2 komentarze

  1. Tak, mnie widok na Bryce Canyon po raz pierwszy też ściął z nóg. W tym roku przeznaczam pół dnia na to miejsce. Czekałem na Twój opis – już wiem jak te pół dnia zagospodarować 🙂 Jak zwykle fantastyczny przewodnik. Dziękuję bardzo !

    1. Bardzo dziękuję i widzę, że mamy wspólnotę przeżyć. Ja pojechałam do Bryce w czasie mojego pierwszego wyjazdu do USA i od razu wiedziałam, że trzeba tu będzie wrodzić. Byliśmy tu potem kilka razy, ale w czasie pisania tego posta ogarnęła mnie tęsknota za tym miejscem, więc może jeszcze kiedyś… Życzę wspanialej wyprawy i wspaniałych wrażeń na amerykańskiej ziemi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *