Zwiedzamy park Yellowstone, dzień 2

Nasz drugi dzień zwiedzania Yellowstone wypełni nam w całości północna pętelka Grand Loop Road. Przez Norris Geyser Basin pojedziemy do Mommoth Hot Springs i Tower-Roosevelt.

Pierwszy dzień zwiedzania wraz z informacjami o pogodzie i noclegach znajdziecie tutaj:

 

Zwiedzamy park Yellowstone

 

Norris Basin

Naszym pierwszym punktem tego dnia jest Norris Basin. Mamy tu do przejścia 3,6 km po drewnianych pomostach. Norris Geyser Basin składa się z dwóch części. Pierwsza to Back Basin i nie ma tu szczególnie spektakularnych formacji geotermalnych, ale jest kilka, które zasługują na uwagę.

Z parkingu udajemy się najpierw w lewą stronę. Na samym początku po prawej stronie warto się przyjrzeć Emerald Spring. Jeziorko jest rzeczywiście zielonkawo szmaragdowe, światło słoneczne filtruje wodę, nadając jej niebieski kolor, a ta  odbijając się od żółtej siarki w jeziorku tworzy zielony odcień.

Kawałek dalej po prawej stronie znajdziemy Steamboat Geyser. To aktualnie najwyżej wybuchający aktywny gejzer na świecie. Jego erupcja sięga na ponad 91 metrów. Niestety, by zobaczyć taki wybuch trzeba być wielkim szczęściarzem. Zanotowano erupcje z interwałami  od 4 dni do 50 lat. Jest więc totalnie nieprzewidywalny (małe erupcje na 3-12 metrów zdarzają się co jakiś czas). Ale zawsze warto dać sobie szansę, może akurat… W tym roku (2018) Stemboat wybuchł w marcu po ponad trzyletniej przerwie i od tego czasu wybucha co kilka – kilkanaście dni.

 

Steamboat Geyser

 

Idąc dalej, docieramy do Echinus Geyser. Gejzer wygląda niczym kolorowe jeziorko, kiedyś wybuchał regularnie co kilkadziesiąt minut, a  teraz jego erupcje są nieprzewidywalne i bardzo rzadkie. Echinus jest największym znanym gejzerem kwaśno-wodnym. Jego wody są prawie tak kwaśne, jak ocet. W sumie to może dobrze, że wybucha tylko incydentalnie, bo znajduje się bardzo blisko ścieżki spacerowej i w wypadku erupcji można zostać zamarynowanym. Kwaśne gejzery są niezwykle rzadkie, a większość takich gejzerów na naszej planecie znajduje się właśnie w Norris Geyser Basin.

 

Echinus Geyser

 

Druga część Norris Basin to Porcelain Basin i jest tu naprawdę bajecznie pięknie. Najpierw mijamy Fumaroles, które bezustannie wypuszczają kłęby pary. Całe wzgórze wydaje się dymić i gotować. Potem schodzimy niżej i tu czeka na nas kilka jeziorek z wodą w kolorze pastelowego błękitu. Koniecznie trzeba zobaczyć Whirligig Geyser, który co prawda od jakiegoś czasu przestał być aktywny, ale jego wielkim atutem są niezwykłe kolory. Oprócz zwyczajowych żółci i pomarańczy zobaczymy tu limonkowo zielone smugi, które wytworzyły zamieszkujące przy gejzerze algi.

 

Whringling Geyser
Whringling Geyser i Porcelain Basin
Porcelain Basin
Fumaroles
yellowstone
Norris Geyser Basin
yellowstone
Norris Geyser Basin

 

Mapka Norris Basin:

 

mapa yellowstone
źródło: NPS

 

Droga do Mommoth Hot Springs

Naszym następnym celem są Mommoth Hot Springs – jedno z moich ulubionych miejsc w parku. Małą zapowiedzią tego, co nas czeka będzie mijana po prawej stronie Roaring Mountain.To bielusieńka pozbawiona jakiejkolwiek roślinności góra cała usiana fumarolami. Fumarole to gorące wyziewy wydzielające się tutaj ze szczelin wulkanicznych. W ich skład wchodzi para wodna i takie gazy jak siarka, dwutlenek węgla,  chlor, siarkowodór. Na skutek zjawisk geotermalnych góra ciągle syczy, szumi i pomrukuje, dlatego też nazwano ją Ryczącą Górą.

Dalej jadąc drogą Grand Loop Rd. mijamy Obsidian Cliffs – urwisko utworzone ze stygnącej lawy. Obsidian Cliffs nie są jednak specjalnie spektakularne, znacznie bardziej warte uwagi są Sheepeater Cliff. By tutaj dotrzeć musimy z głównej drogi zjechać w pierwszą w prawo za zjazdem na Indian Creek Campground. Droga będzie opatrzona jedynie znakiem Road Narrows. Po krótkiej jeździe dotrzemy do parkingu w zasadzie przy samych klifach. Możemy stąd wybrać się na krótki spacer wzdłuż rzeki Gardner z widokiem na łąki pełne zwierzyny wszelakiej. Sheapeater Cliffs zbudowane są z bazaltowych kolumn o heksagonalnym kształcie, powstałych na skutek wypływu i zastygania magmy. Kolumny bardzo przypominają te w parku Devils Postpile, jeśli w nim nie byliście,  to warto tu zajrzeć. Po spacerze możemy zjeść lunch z widokiem na rzekę, są tu stoły piknikowe.

 

Sheepeater Cliffs
Rzeka Gardiner i Sheepeater Cliffs
yellowstone
Heksagonalne bazaltowe kolumny

 

Tuż przed naszym celem będziemy przejeżdżać przez Golden Gate Canyon, droga w tym kanionie poprowadzona jest niezwykle spektakularnie, poboczem góry,  miejscami oparta na betonowych dźwigarach.

 

Golden Gate Canyon

 

Mommoth Hot Springs

Z Norris Basin do Mommoth Hot Springs mamy do przejechania ok. 22 mile, co bez zatrzymywania zajmie nam ok. 45 minut. Od razu wita nas tutaj Liberty Cap. To taki stożek powstały ze stałego wypływu gorącej wody osadzającej stopniowo gęste warstwy trawertynu. Stożek rósł sobie tak długo, jak długo istniało źródło wody, która z niego wypływała, w tej chwili woda zniknęła i stożek nie rośnie i nie zmienia kształtu. Tuż przed Liberty Cap znajduje się spory parking, najlepiej kierować się właśnie na niego.

 

yellowstone
Liberty cap

 

Mommoth Hot Springs to kompleks trawertynowych tarasów powstałych przez tysiące lat, gdy gorąca woda z tutejszych źródeł ochładzała się i osadzała węglan wapnia. Węglan wapnia jest właśnie głównym składnikiem marmuru, trawertynu, wapnia, kredy.

Zwiedzanie możemy zacząć od Opal Terraces, które leżą po przeciwnej stronie drogi niż parking i pozostałe tarasy. Swoją nazwę zawdzięczają pastelowo błękitnej wodzie, która gromadzi się na trawertynowych stopniach. Jeśli mamy mało czasu możemy je sobie darować, główne tarasy są bardziej spektakularne.

Przechodzimy na drugą stronę i zaczynamy zwiedzanie Lower Terrace, czyli tarasów niższych. To chyba najciekawszy i najładniejszy kawałek tarasów. Spacer po drewnianych pomostach to ok 2,5 km, zajmie nam on ok. godziny. Wszystko tu jest zachwycające, z każdym krokiem zanurzamy się w surrealistyczny krajobraz niczym z jakiegoś filmu fantasy.

Na szczególną uwagę zasługuje Palette Spring, kolorowa górka z tarasami, tuż obok niej znajduje się Devil’s Thumb, szary stożek utworzony przez gorące źródło, dzisiaj już wygasłe, podobnie jak Liberty Cap. Palette Springs to miejsce, gdzie szczególnie aktywne są bakterie termofilne, czyli takie lubiące ciepełko, zabarwiające biały trawertyn na żółto, pomarańczowo i brązowo. To moim zdaniem najpiękniejsze miejsce w Mommoth Hot Springs.

 

Palette springs
Palette springs
Palette springs
yellowstone
Palette springs i Devil’s Thumb
yellowstone
Palette springs i Devil’s Thumb

 

Dalej zmierzamy na oglądanie trawertynowych tarasów o pięknych mitologicznych i antycznych nazwach: Minerva Terrace, Cleopatra Terrace, Jupiter Terrace. Najładniejszy jest moim zdaniem jest Taras Minerwy. Wszędzie tutaj spacer odbywa się po drewnianych pomostach zbitych z desek, niestety ze sporymi prześwitami. Uważajcie tu bardzo, by nic Wam nie upadło. Ja upuściłam tutaj osłonę od obiektywu, ta oczywiście przeleciała przez szczeliny i spadła sobie do wrzącego strumyczka, który powoli unosił ją w kierunku Pacyfiku. Na szczęście syn mojego brata, Miłosz, który nie tylko jest wysportowany, ale również bardzo przytomny, zeskoczył  z półtorametrowego tarasu, złapał osłonę i zwinnie wspiął się z powrotem. Dostał potem gromkie brawa od wszystkich zwiedzających, którzy w napięciu oczekiwali na wynik akcji sadząc, że Miłosz niechybnie się ugotuje.

 

yellowstone
Minerva Terrace

 

Teraz poprzez Main Terraces idziemy w kierunku Canary Spring. To jedno z najładniejszych miejsc w całych Mommoth Springs, bo oprócz kolorowych tarasów mamy tu również martwe drzewa, których czarne pnie pięknie  kontrastują z bielą trawertynu.

 

yellowstone
Canary Spring
yellowstone
Canary Spring

 

Teraz zostały nam do zwiedzenia Upper Terraces i musimy dokonać wyboru, czy robimy to na piechotę, czy samochodem. Upper Terraces oplata samochodowa jednokierunkowa pętelka Upper Terrace Loop Drive, ale jest również chodnik, można ją zrobić spacerkiem. Jeśli wybieracie spacer, to z Canary Spring możecie ruszyć w dalszą drogę, do przejścia jest jedynie 2,4 km.  Jeśli wolicie dalej zwiedzać samochodem to udajecie się na parking i z Grand Loop Rd. wjeżdżacie na Upper Terrace Loop Drive.

My wybraliśmy jazdę samochodem, co chyba niekoniecznie było szczęśliwym pomysłem, bo zwiedzanie wyglądało tak: „O rany, ale tu ładnie, no ale przejechaliśmy”. Nie zostawało nic innego, jak robić pętelkę od nowa, bo zawrócić nie można było. Na bezwarunkowego stopa zasługuje New Highland Terrace, mamy tu las martwych drzew wyrastających z trawertynowego podłoża, to miejsce ma iście apokaliptyczny klimat. Dalej warto zobaczyć Orange Spring Mound (tu nawet udało nam się wyhamować) przepiękną górkę, którą zbudowało wypływające z niej źródełko. Zaraz obok mamy Tangerin Spring, utworzone w ten sam sposób. Oba źródełka to obowiązkowy przystanek. Dalej mijamy Bath Lake, które przeważnie zawsze jest wyschnięte oraz White Elaphant Back Terrace. Jedno i drugie możemy sobie darować.  Na końcu naszej przejażdżki znajdują się Angel Terrace, bielusieńkie jak śnieg tarasy, bardzo fotogeniczne.

 

yellowstone
New Highland Terrace
yellowstone
Orange Spring Mound
yellowstone
Tangerin Spring

 

mapa yellowstone
źródło: NPS

 

Na koniec zwiedzania Mommoth Hot Springs możemy zajrzeć do Albright Visitor Center, znajdującego się w jednym z budynków historycznego Fortu Yellowstone.

Kilka słów o Mommoth Hot Springs

Tarasy nieustająco się zmieniają, ich wygląd zależy od aktywności termalnej wód podskórnych. Gdy aktywność się zmniejsza lub zamiera, z tarasów znikają kolory, bo odpowiedzialne za nie bakterie nie mają odpowiedniego środowiska do życia. Te same tarasy po kilku latach mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Mammoth Hot Springs jest miejscem intensywnych badań biologów, a nawet astrobiologów. Organizmy zamieszkujące ten rejon reprezentują najwcześniejsze formy życia na Ziemi, naukowcy prowadzą tu badania nad tym, jak życie wyewoluowało na naszej planecie i analizują możliwości istnienia form życia na innych planetach.

 

Roosevelt Arch

Teraz mamy do wyboru: albo opuszczamy Wyoming i jedziemy do Montany zobaczyć Roosevelt Arch, albo dalej poruszamy się Grand Loop Rd. w kierunku części parku zwanej Tower-Roosevelt. Droga do Montany zajmie nam najwyżej 15 minut, bo to tylko 5 mil, a dotrzemy do Gardiner – miasteczka, które powstało w 1880 i służyło jako zaplecze dla turystów, tłumnie odwiedzających park Yellowstone, wówczas w liczbie tysiąc osób rocznie. 😉

W roku 1903 do Gardiner dotarła kolej, turyści wysiadali na stacji, a dalej zwiedzali park zaprzęgiem konnym. Wszystkie linie kolejowe dojeżdżające kiedyś do Yellowstone są już rozebrane.

Roosevelt Arch to jeden z najsłynniejszych punktów orientacyjnych w Yellowstone. Zbudowano go w 1903 roku jako łuk triumfalny w podzięce prezydentowi Rooseveltowi za park Yellowstone i ogólnie za wszystkie zasługi. Budowę nadzorowało wojsko stacjonujące w Fort Yellowstone, a sam prezydent wmurował kamień węgielny. Jednocześnie umieszczono też kapsułę czasu zawierającą biblię, lokalną gazetę i zdjęcie Roosevelta. Na szczycie łuku umieszczono napis „For the Benefit and Enjoyment of the People”, co w wolnym tłumaczeniu powinno brzmieć „By ludzie mieli z tego korzyć i by się tym cieszyli”, co w przypadku parku Yellowstone sprawdza się nad wyraz.

Moim zdaniem warto ten łuk zobaczyć, my się nim jednak szczególnie nie ekscytowaliśmy, bo mieszkaliśmy zaraz koło niego i po przejechaniu pod nim skupialiśmy już nasze myśli na tym, by nie wpaść w dziurę w podłodze w naszym hotelu.

 

yellowstone gate

 

Tower- Roosevelt

Bez względu na to, czy byliśmy na wycieczce w Montanie, czy też nie, wyruszamy w kierunku Tower-Roosevelt. Naszym pierwszym przystankiem będą  Undine Falls. To bardzo ładny wodospad spadający kilkoma kaskadami. Widok na niego mamy już z zatoczki parkingowej. Można dojść do samych wodospadów 14-kilometrowym szlakiem w obie strony, ale my nie byliśmy i wydaje mi się, że nie warto. Są jednak w Yellowstone wodospady, do których warto iść nawet 25 km, a po zgubieniu się to nawet 30 km, ale o nich napiszę w kolejnych postach. 🙂

 

yellowstone
Undine Falls

 

Milę dalej, po drugiej stronie drogi znajdują się Wraith Falls. prowadzi do nich króciutki 1,3-kilometrowy szlak w obie strony. W czasie naszej sierpniowej wizyty wodospad praktycznie nie istniał, coś tam ledwo ściekało po skale. Jeśli nie będziecie wiosną lub wczesnym latem, to chyba można go sobie darować.

 

yellowstone
Ledwo ciurkający Wraith Falls

 

A może chcielibyście zobaczyć niedźwiedzia?

Teraz mały insider tip – za chwilę będziemy mijali miejsce, gdzie ponoć na bank można zobaczyć misia. Po 2,8 mili zaraz za minięciem szlaku Blacktail Creek, po prawej będzie wysypany szutrem parking, a dalej łąki jak okiem sięgnąć. Po tych łąkach podobno uwielbiają przechadzać się niedźwiedzie. Idziemy więc na spacer i rozglądamy się, możemy wziąć lornetkę.

My nawet nie musieliśmy się rozglądać. Co jest najbardziej charakterystycznym znakiem przepowiadającym obecność niedźwiedzia? Oczywiście samochód rangera. Jeśli tylko zobaczycie na poboczu drogi wóz strażnika parkowego, to w zasadzie macie pewność, że zaraz koło wozu będzie niedźwiedź. Oczywiście wiedzą o tym inni turyści i koło samochodu rangera od razu zatrzymują się zwiedzający. Tak było i w naszym przypadku, był ranger, był i miś. Przechadzał się po łące, a potem wdrapał się na pień drzewa i pięknie zapozował do zdjęć.

W naszym przypadku ta lokalizacja się sprawdziła, mam nadzieję, że i Wam dopisze szczęście. Pamiętajcie jednak, że niedźwiedź to niebezpieczne zwierzę i zawsze trzeba zachowywać wobec niego odpowiedni dystans. W przypadku, gdy wybieramy się w teren, koniecznie zaopatrzmy się w sprej na niedźwiedzie i nauczmy się go używać. W momencie, gdy niedźwiedź zacznie na nas szarżować, nie bardzo będziemy mieli czas na czytanie instrukcji. Generalnie, gdy widzimy, że zwierzę chce nas zaatakować, odbezpieczamy sprej i psikamy w kierunku misia poniżej jego głowy. Sprej zawsze nosimy na pasku od spodni, albo pasku od plecaka, musimy zawsze szybko mieć go pod ręką. Poszukiwania go w plecaku, albo jeszcze gorzej, w damskiej torebce to w najlepszym przypadku najkrótsza droga do przetestowania swojego ubezpieczenia medycznego.

 

yellowstone
Miś na drzewie
Bliskie spotkanie z misiem

 

Teraz jedziemy do punktu widokowego Calcite Spring. Krótki szlak 0,4 km w obie strony zaprowadzi nas nad brzeg Kanionu Rzeki Yellowstone, szlak kończy się platformą widokową. Rozpościera się stąd piękny perspektywa na żółte klify, szmaragdową rzekę i hydrotermalne źródełka zabarwiające różnokolorowo ściany kanionu. Rządek bazaltowych kolumn niczym szlaczek zdobi górne partie wąwozu. Widok z Calcite Spring Overlook jest uwieczniany na wielu obrazach.

Następny nasz punkt to Overhanging Cliff – zbocze kanionu z odsłoniętymi na skutek erozji bazaltowymi kolumnami. Najładniejszy widok czeka na nas po drugiej stronie drogi, mamy tu panoramę na kanion i rzekę Yellowstone. Ściany kanionu zdobią równe rzędy heksagonalnych kolumn.

 

yellowstone
Widok ze stopu Overhanging Cliff

 

Ostatnim punktem naszego dzisiejszego zwiedzania jest Tower Fall. Zatrzymujemy się na dużym parkingu przed Tower Fall General Store, stąd mamy kilkadziesiąt metrów do platformy widokowej ze znakomitą perspektywą na 40 metrowy wodospad. To, co szczególnie urokliwe w tej wodnej kaskadzie to wulkaniczne kolumny przypominające skalne zęby, z pomiędzy których wodospad wypływa. Takiemu skalnemu zębowi Tower Fall zawdzięcza swoją nazwę. Stał on kiedyś tuż przy początku kaskady, niestety w 1986 roku odpadł od wodospadu. Opuszczając platformę widokową możemy 1,6 kilometrowym szlakiem w obie strony zejść do rzeki Yellowstone, to jednak stroma wędrówka, bo mamy do pokonania aż 70 metrów różnicy wzniesień. Zważywszy że nic szczególnego nas tam nie czeka, bo dojście do podstawy wodospadu zostało zamknięte przez park, spokojnie możemy sobie ten spacer darować.

 

yosemite
Tower Fall

 

Teraz po pełnym emocji dniu wracamy do naszej bazy wschodnią częścią górnej pętelki. Będziemy jeszcze raz przejeżdżać przez Grand Canyon of Yellowstone, jeśli czegoś nie zdążyliśmy zobaczyć poprzedniego dnia, możemy to teraz nadrobić.

W następnym poście opiszę nasz trzeci dzień w Yellowstone i przygotuję plan zwiedzania dla osób, które mogą poświęcić na ten park tylko 2 dni.

Trzeci dzień zwiedzania Yellowstone znajdziecie tutaj:

Zwiedzamy park Yellowstone, dzień 3




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *