Zwiedzamy park Yellowstone, dzień 3

Yellowstone, dzień trzeci, dzisiejszy dzień zwiedzania Yellowstone w całości poświęcimy na gejzery i gorące źródła. Będziemy zwiedzać Lower Geyser Basin, Midway Geyser Basin, Biscuit Basin, Black Basin oraz Upper Geyser Basin.

Dwa pierwsze dni zwiedzania Yellowstone znajdziecie tutaj:

Zwiedzamy park Yellowstone

Zwiedzamy park Yellowstone, dzień 2

Wyruszamy zachodnią częścią Grand Loop Road na południe. Pierwszy nasz przystanek to Fountain Paint Pots Trail.

 

Lower Geyser Basin

Fountain Paint Pots Trail

By wykonać całą pętelkę wokół Paint Pots mamy z parkingu do przejścia  1 kilometr. Pierwszy na naszej trasie jest Celestine Pool Geyser. Ma on wyjątkowo intensywną barwę, co świadczy o wysokiej temperaturze wewnątrz źródełka. Woda w Celestine Pool przekracza temperaturę wrzenia. Niestety w 1981 roku ugotował się w nim turysta, który wskoczył do źródła próbując ratować swojego psa.

 

Celestine Pool

 

Dalej wzdłuż pomostu czeka na nas Silex Spring. To piękne pastelowo błękitne jeziorko, woda z niego ustawicznie się przelewa, a zamieszkujące tu bakterie tworzą wokół jeziorka wyjątkowo długie żółto – pomarańczowe jęzory.

 

Silex Spring

 

Na naszą uwagę zasługuje też Leather Pool. Niegdyś szafirowo niebieski, dzisiaj kolorowy, bo woda w nim się ochłodziła i umożliwiła tu bytowanie mikroorganizmów. Przed trzęsieniem ziemi w 1956 roku Leather Pool też był kolorowy, ale zaraz po nim temperatura wody się podniosła, biedne bakterie się ugotowały i jeziorko zrobiło się jasnobłękitne. To dzisiaj znów kolorowe jeziorko jest najlepszym przykładem, że Yellowstone nieustannie się zmienia

Fountain Geyser, nie mylić z Great Fontain Geyser, to następny punkt spaceru. Trudno przewidzieć jego erupcję, wybucha od 4 do 15 godzin, ale jak już wybuchnie, to woda leci dosłownie we wszystkich kierunkach, co jest naprawdę bardzo widowiskowe. Wodne kaskady dochodzą do 24 metrów.

 

Fountain Geyser

 

Zaraz obok znajduje się Clepsydra Geyser. To bardzo śliczny wielokolorowy gejzer i do tego bardzo sympatyczny, bo w zasadzie jest aktywny cały czas i można się nacieszyć nieustającymi erupcjami. Uspokaja się w zasadzie tylko wtedy, gdy wybucha jego sąsiad Fountain Geryser.

 

Clepsydra Geyser

 

Fountain Paint Pots to bardzo aktywny obszar, w zasadzie możemy być pewni, że w czasie naszej wizyty na pewno coś tu wybuchnie. Jest tu cała masa większych i mniejszych gejzerów, gorących źródełek i fumaroli, cały czas coś tu wybucha, bulgocze i syczy. Jeśli nie będziemy czaić się na erupcję konkretnego gejzeru, to całość spaceru zajmie nam ok. pół godziny.

 

Mapka Fountain Paint Pots:

yellowstone
źródło: NPS

 

Firehole Lake Drive

Jedziemy dalej Grand Loop Road i po 1,1 mili skręcamy w lewo na Firehole Lake Drive. Ta jednokierunkowa droga ma 3 mile i poprowadzi nas do pięknych jeziorek i wspaniałych gejzerów.

Pierwsze jeziorko na naszej drodze to Firehole Spring. Znajduje się przy nim parking i punkt widokowy. Firehole Spring jest bardzo kolorowe, wokół błękitnego oczka wypływająca woda, a dokładnie zamieszkujące ją bakterie, tworzy kolorowe zawijasy. Zdecydowanie warto się tu zatrzymać, gdyż to jedno z ładniejszych jeziorek w Yellowstone.

 

Firehole Spring

 

Dosłownie metry dalej mamy Suprise Pool, jeziorko o wyjątkowo głębokim niebieskim, wpadającym w granat kolorze.

 

Surprise Pool

 

Zaraz za rogiem czeka na nas Great Fountain Geyser. To jeden z najpiękniejszych i najbardziej spektakularnie wybuchających gejzerów w Yellowstone. Wokół Great Fountain Geyser utworzyły się podobne do tych w Mommoth Hot Springs, tarasy. Oplatają one kołem nasz gejzer, którego wybuchy mogą sięgać nawet 68 metrów. Niestety Graet Fountain Geyser wybucha rzadko, na jego erupcję trzeba czekać od 9 do 15 godzin. Ale za to jak wybuchnie, to wyrzuca z siebie wodne kaskady przez ponad godzinę, czasem nawet do dwóch godzin. Erupcja składa się zwykle z kilku wybuchów, przerwy między nimi trwają zwykle kilka minut.

 

Great Fountain Geyser

 

Teraz podjeżdżamy do White Dome Geyser. To duży, masywny gejzer widoczny już z daleka, jego stożek ma prawie 4 metry wysokości, zaliczany jest do największych gejzerów w parku. Jest bardzo sympatyczny, bo wybucha co 20-30 minut. Wyrzucona w górę woda nie sięga wyżej niż 9 metrów.

 

White Dome Geyser

 

Naszym następnym przystankiem jest Pink Cone Geyser. Jego stożek rzeczywiście jest różowawy, powoduje to obecność tlenków manganu i żelaza. Stożek jest bardzo kształtny, a erupcje niezwykle urodziwe, aczkolwiek niestety bardzo rzadkie. Pink Cone Geyser wybucha co 18-25 godzin, za to erupcja trwa od 1,5 do 2 godzin.

Ostatni punkt na Firehole Lake Drive jest właśnie Firehole Lake i i znajdujące się po drugiej stronie drogi Hot Lake. Oba mają rdzawy kolor, to zasługa bakterii termofilnych ulokowanych w ich wodach.

 

Midway Geyser Basin

Po wyjechaniu z Firehole Lake Drive już zaledwie 2 mile dzielą nas od Midway Basin i jednego z najwspanialszych cudów natury na świecie – Grand Prismatic Spring. To również jedna z głównych atrakcji Yellowstone.

Parking przed Midway Geyser Basin jest duży, ale i tak trudno tu zaparkować. Jeśli miejsc nie ma, to robimy następną rundkę, gdyż rotacja jest tu duża, w końcu coś trafimy.

Po szczęśliwym zostawieniu samochodu, przechodzimy mostkiem nad Firehole River i rozpoczynamy spacer po drewnianych pomostach. Na prawo zaraz przy wejściu będziemy mieć Exelsior Geyser, a raczej to, co z niego zostało po jego wybuchu w 1880 roku. Kiedyś był to największy gejzer na świecie, gdyż jego erupcje sięgały do 94 metrów. Gwałtowne wybuchy w końcu wysadziły gejzer i jego podziemny system, a w miejscu krateru powstało kolorowe jeziorko, z którego ustawicznie wylewa się woda.

 

Excelsior Geyser

 

Nieco dalej na prawo mamy Turquoise Pool. Nazwano je tak, bo ma piękny owalny kształt, niczym klejnot, a jego błękitna woda ma mleczny odcień. Odpowiedzialne za to, zawieszone w wodzie, cząstki mineralne powodują też jego opalizację. Kto będzie tu na początku lata ma szansę zobaczyć kwitnące wokół jeziorka filetowe kwiatki.

 

Turquise Pool

 

Zaraz obok mamy Opal Pool, podobny do Turquoise Pool, tylko dużo mniejszy.

 

Opal Pool

 

Grand Prismatic Spring

I wreszcie przyszła pora na Grand Prismatic Spring. To trzecie największe gorące źródło na świecie, ale i jedno z najpiękniejszych miejsc na naszym globie. Niestety generalnie czeka nas wielkie rozczarowanie, proszę mi wierzyć, z tego pomostu kompletnie nic nie widać. Gdy przyszliśmy tu po raz pierwszy, jezioro mocno parowało, co dodatkowo utrudniało zobaczenie czegokolwiek. Z Grand Prismatic Spring jest jak z rysunkami z Nasca, ponieważ widać je niestety tylko z góry.  Kompletnie rozczarowana kłębami pary i kłębiącymi się w parze tysiącami turystów, zaczęłam rozglądać się za jakąś górą. Jest! Co prawda w sporej odległości od jeziora i po jego drugiej stronie, ale jest!

Szybka komenda “Do wozu” i oba nasze pojazdy udały się w kierunku góry, poszukując miejsca do parkowania. Przypomniało mi się, że po drugiej stronie jeziora znajduje się szlak do Fairy Falls, a tam mały parking. By tu dojechać trzeba po 1,6 mili z parkingu Grand Prismatic skręcić z głównej drogi w pierwszą dróżkę w prawo. Nie było łatwo zaparkować, ale po kilkunastu minutach oba nasze wozy znalazły miejsce postojowe, a my udaliśmy się w poszukiwaniu góry. Szlakiem do Fairy Falls ruszyliśmy w jej kierunku. Po ok. 2 kilometrach stwierdziliśmy, że jesteśmy w miarę na przeciwko jeziora i zaczęliśmy się wspinać.

Szybko odkryliśmy na zboczu góry plątaninę wydeptanych ścieżek, a więc nie tylko nam ta góra przyszła do głowy. Wspinaczka była bardzo ciężka, co chwilę ześlizgiwaliśmy się po stromym, piaszczystym zboczu, drogę co i raz zagradzały nam powalone drzewa. Niektóre miały tak grube pnie, że ledwo dawaliśmy radę przez nie przejść. Do tego już po chwili byliśmy wszyscy od stóp do głów czarni od wulkanicznego piasku, a małżonek na jakiejś gałęzi rozdarł sobie spodnie, które producent reklamował jako niezniszczalne.

Ale warto było! Już w połowie wysokości góry widok był nieziemski, przysłaniały go nieco uschnięte sterczące badyle, ale co tam. Wreszcie widać było jezioro, jego obłędnie błękitny kolor i odchodzące od niego pomarańczowo żółte jęzory. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć widok za milion dolarów, to to jest ten widok!

Mój syn wspiął się na sam szczyt góry (nam widok z 3/4 zbocza w zupełności wystarczył) i przyniósł nam stamtąd fantastyczne zdjęcia jeziora, które z tej perspektywy wglądało niczym stwór z kosmosu pełzający po szarym ugorze.

Gdy zeszliśmy na dół, stanowiliśmy obiekt nieustającego zainteresowania przechadzających się turystów, bo byliśmy czarni od stóp do głów, małżonek miał rozerwane spodnie, jakby walczył z niedźwiedziem, a że było nas aż 7 osób, wyraźnie odcinaliśmy się od schludnych i czystych zwiedzających narodowości wszelakich. Otrzepywanie się z czarnego wulkanicznego piachu nic nie dało i spontanicznie postanowiliśmy powołać do życia Grupę Rekonstrukcji Historycznej Polski Węgiel.

Od tamtej pory, chcąc zobaczyć Grand Prismatic Spring od razu wspinaliśmy się na górę, omijając pomost wokół jeziora.

 

yellowstone
Prismatic Spring z góry
yellowstone
Nasza ekipa na zboczu góry
yellowstone
Prismatic Spring ze szczytu góry

 

W zeszłym roku sytuacja bardzo się zmieniła, park postanowił zbudować platformę widokową, by turyści wreszcie mogli Grand Prismatic zobaczyć. Byliśmy bardzo podekscytowani, jak to wygląda i co zobaczymy. Do platformy prowadzi ta sama droga, którą szliśmy, by wspiąć się na górę. Dorobiono jednak duży parking, na którym od razu znaleźliśmy miejsce. Jak na razie nieźle. Po ok. kilometrze zobaczyliśmy asfaltową drogę pnącą się na zbocze góry. Nie może być, zrobili asfalt na sam szczyt? Niestety już po kilkuset metrach okazało się, że niestety nie. Platforma widokowa została zbudowana na stosunkowo niewielkim wzniesieniu, dając w prawdzie widok na jezioro, ale nie tak dobry, jaki można by mieć dużo wyżej. Wyrąbano co prawda, wszystkie zasłaniające perspektywę drzewa, ale to jednak nie to.

Zaczęliśmy rozglądać się za jakąś drogą na nasz szczyt i tu klapa. Zbocze zostało zagrodzone potężnymi zasiekami, za którymi zapewne znajdowały się jeszcze wilcze doły i czarcie zapadki. Trudno, zrobiliśmy kilka zdjęć z platformy, zgodnie konstatując, że z tej wysokości jezioro nie jest aż tak kolorowe.

Owa platforma widokowa nie jest może najszczęśliwszym rozwiązaniem, ale koniecznie musicie tu wejść, ponieważ to, co zobaczycie i tak będzie zachwycające, to obowiązkowy punkt programu zwiedzania Yellowstone.

 

yellowstone
Grand Prismatic Spring z platformy widokowej

 

CZYTAJ DALEJ:

35 komentarzy

  1. Gratuluję wszystkich wpisów o Yellowstone i szczerze podziwiam metodyczność w inwentaryzacji wszystkich gejzerów. Nie widziałem nigdzie w żadnym języku tylu informacji na raz o tym parku. Ten blog to skarb.

    1. Bardzo dziękuję, jest mi niezwykle miło! 🙂 Muszę przyznać, że szczególnie ostatni wpis kosztował dużo pracy i przez tydzień po zamknięciu oczu wciąż widziałam gejzery. 🙂

    1. Bardzo mi miło, cieszę się, że moje wpisy są pomocne. Aktualnie jesteśmy na wyprawie na zachodzie USA, wkrótce pojawi się wiele ciekawych wpisów, serdecznie zapraszam. Pozdrowienia z Utah! 🙂

    1. Bardzo się cieszę, że post okazał się pomocny. Yellowstone jest tak olbrzymie i ma tyle atrakcji, że łatwo się pogubić. Bardzo mi miło, że mogłam pomóc. Pozdrawiam serdecznie, wspaniałej wyprawy! 🙂

  2. Bardzo dziękuję za miłe słowa! 🙂

    Bilet do parku jest ważny przez 7 dni i można na niego wjeżdżać tyle razy, ile się chce. Przy zwiedzaniu więcej niż 3 parków opłaca się kupić kartę America the beautiful i wtedy można wjechać do każdego parku narodowego nieograniczoną ilość razy przez cały rok. 🙂

    1. Dziękuję za informacje. Cenna rada. Czy mogłabyś wskazać ścieżkę dostępu do tych szczegółowych mapek zamieszczanych pomiędzy poszczególnymi etapami zwiedzania- nie bardzo widzę to na stronie NPS.
      Jarek

      1. Mapki są na parkowej stronie, tylko rzeczywiście trzeba trochę pogrzebać, żeby je znaleźć. Trzeba w zakładce “plan your visit” wejść w “places to go” i tam są szczegółowe informacje wraz z mapkami. 🙂

        1. Dziekuję.
          Początkowo przymierzałem się do podróży po zachodniej części USA przede wszystkim Kalifornii stąd szukając informacji trafiłem na Twój świetny blog.
          Jednak tak zachwycił mnie opis Yellowstone, że rozważam zmianę panów i myślę o 2 tygodniach z centralnym punktem wycieczki w postaci odwiedzenia Yellowstone powiedzmy na 4 dni. Stosunkowo niedaleko widzę Mount Rushmore. Czy mogłabyś podpowiedzieć co jeszcze można by “w tym rejonie” zobaczyć żeby wypełnić te dwa tygodnie a Kalifornię zostawić na oddzielny wyjazd?
          Jarek

          1. Jeśli miałabym wybierać między Kalifornią, a Yellowstone, to zdecydowanie wolałaby jechać do Yellowstone. Po prostu bardziej odpowiadają mi takie klimaty, dzikie, bez specjalnej urbanizacji. Na północy jest mnóstwo wspaniałych miejsc, ale niestety odległości są dość duże. My wyprawę do Yellowstone czasami łączymy z parkiem Glacier w Montanie. Można też pojechać bardziej na wschód właśnie w kierunku Mt. Rushmore (cały dzień jazdy) po drodze zahaczyć o przepiękny Bighorn Canyon, a dalej do Devils Tower znanego z “Bliskich spotkań trzeciego stopnia”. Stąd już jest niedaleko do fantastycznego parku Badlands, gdzie kręcono “Tańczącego z wilkami”. To już wypełni 2 tygodnie podróży. 🙂

  3. Poczytałem jeszcze dokładniej Twoje wspaniałe opisy i skłaniam się jednak do tego żeby zacząć od Kalifornii w sposób zbliżony do Twojej przykładowej trasy (2-3 tygodnie). Czy mogłabyś doradzić w jaki okres najlepiej celować żeby w Yosemite: był jak najmniejszy tłok, było jak największe prawdopodobieństwo otwartych dróg po zimie, ale jednocześnie żeby było jeszcze stosunkowo “chłodno” w innych miejscach (Death Valley, the Wave). Czy da się to w ogóle pogodzić?

    1. Najlepszy jest maj, w Yosemite wodospady płyną całą mocą. Tioga Rd zapewne będzie jeszcze zamknięta, z Glacier Point nie wiadomo. Ale Yosemite jest po prostu bajeczne w maju, byliśmy też w innych miesiącach i absolutnie nie ma porównania. Nie będzie tu jeszcze dzikiego tłumu, ale ludzi będzie dużo, bo wszyscy przyjeżdżają wtedy na wodospady. Maj to też dobra pora na Utah i Arizonę. Moim zdaniem najlepsza. 🙂 W Death Valley chłodno mieliśmy tylko w listopadzie, ale nie polecam, bo dni bardzo krótkie i niewiele można zobaczyć.

  4. Czyli druga połowa maja byłaby najlepsza, prawda? Może i drogi już pootwierają…
    A co sądzisz o parku Saguaro? Troche jest on na uboczu. Warto do niego jechać? A może jest gdzieś cos “zastępujacego” kaktusy jak np. Sekwoje w Yosemite zamiast w Parku Sekwoi.

    1. Druga połowa maja jest idealna, jest duże prawdopodobieństwo, że Glacier Point Rd. będzie już otwarta. Park Saguaro jest niesamowity i warto się tam wybrać. Owszem, na południu Arizony można kaktusy saguaro zobaczyć nawet przy autostradzie, ale w Parku Saguaro robią niesamowite wrażenie przede wszystkim swoją ilością. Nieopodal jest Jest park Organ Pipe, tez polecam.

  5. Mam pytanie 🙂 Byliśmy w tym roku na 3 tygodniowym tripie po Kalifornii, Nevadzie, Arizonie i Utah, i mamy straszny niedosyt, bo chcielibyśmy jeszcze zobaczyć Yellowstone. Czy masz jakiś pomysł, jak rozplanować 3 tygodnie, skupiając się na północy USA? Fajna byłaby opcja, żeby przylecieć do Seattle, a wracać z Chicago, ale póki co bilety lotnicze na taką podróż są bardzo drogie. Rozważamy jeszcze przylot do Denver. Na pewno chcielibyśmy zobaczyć Yellowstone, Mount Rushmore, Devil’s Tower, Badlands. Co jeszcze warto rozważyć? Jak zaplanować czas?

  6. My robiąc północ wraz z Yellowstone najczęściej lecimy do Denver. Seattle łączymy z Waszyngtonem i zachodnim Oregonem. W Kolorado można bardzo wiele zobaczyć, a potem udać się do Mt. Rushmore, a dalej do Badlands. Stamtąd do Devils Tower, a potem do Yellowstone. Z Yellowstone można też wpaść do Glacier NP i to już jest plan na 3-4 tygodnie. Na Kolorado przeznaczyłabym kilka dni, ostatnio siedzieliśmy tu tydzień. Odległości są przy takiej wyprawie ogromne, kilka dni upłynie na samym przemieszczaniu się. Badlands najlepiej 2 dni, ale da się i w jeden przy odpowiedniej mobilizacji. Yellowstone minimum 3 dni, ale 4 lepsze, bo nie trzeba będzie się spieszyć. Na Glacier warto zarezerwować minimum 3 dni. 🙂 I potem powrót Denver. My wracając z Glacier często robimy sobie stop jeszcze raz w Yellowstone i coś jeszcze przez pół dnia tu robimy. 🙂

      1. Latamy do Denver Lufthansą. Denver to moje ulubione lotnisko w USA. Do Immigration byliśmy jedynymi klientami. Po minucie było po sprawie, samochód na lotnisku też pożyczyliśmy błyskawicznie. 🙂 Bardzo polecam!

          1. Przede wszystkim parki Rocky Mountain, Mesa Verde, Garden of Gods, Black Canyon, Great Sand Dunes, klimatyczne miasteczka Silverton i Ourey. Jest też w Kolorado kilka fantastycznych ghost towns, w których, w przeciwieństwie do tych kalifornijskich, nie ma człowieka. Na mojej fejsbukowej stronie @Ameryka dla podróżnika będę teraz opisywać mało znane perełki właśnie w Kolorado, serdecznie zapraszam! Ale już w/w atrakcje wypełnią cały tydzień. 🙂

          2. Dziękuję ślicznie za wszystkie rady! Już podczas poprzedniego wyjazdu korzystałam z Twoich rad 🙂 A powiedz mi, jak Wy jeździcie do USA, to ile wcześniej kupujecie bilety lotnicze?

    1. Bardzo się cieszę, że jakoś tam mogłam pomóc. 🙂 My kupujemy bilety zwykle na 6 miesięcy przed wyjazdem, teraz na nasz kwietniowy wyjazd już mamy kupione. Natomiast na lato czekamy zawsze na poświąteczną promocję LOTu, która wypada jakoś w pierwszym tygodniu lutego. W zeszłym roku nie było jakiś rewelacyjnych obniżek, ale potem już nigdy bilety nie były tak tanie. Tuż przed wakacjami były dokładnie 2x droższe.

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa! 🙂 Najwięcej bizonów rezyduje przy drodze 191 od strony West Yellowstone. Tam są bardzo piękne łąki wzdłuż rzeki, a na nich bizonów zatrzęsienie. Pod wieczór są ich setki. Dalej przy 191 w kierunku na Midway Geyser Basin też jest ich bardzo dużo i często blokują tę drogę. 🙂

  7. Super wpis! Już od jakiegoś czasu szukam informacji o tripie do yellowstone park. Na amerykańskich stronach, wpisy są często chaotyczne i po przeglądnięciu kilku z nich, byłam przerażona i miałam jeszcze większy mietlik w głowie. Mam pytanie do Ciebie. Chcemy zrobić tripa lecąc najpierw do colorado (Denver, colorado spring) i stamtąd dostać sie do yellowstone park. Zastanawiam sie czy najlepszym wyjściem byłby lot z Denver do West yellowstone i tam zacząć zwiedzanie, czy mogłabym pojechać samochodem z Denver do parku i zacząć zwidzanie od wyoming w gore parku. Co myślisz ? Mogłabyś polecić trasę i noclegi ?

    1. Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów! Moim zdaniem najlepiej polecieć do Denver, tam pożyczyć samochód i ruszyć w kierunku West Yellowstone. Lot do West Yellowstone/Jackson ma tę wadę, że na miejscu trudno będzie pożyczyć sensowny samochodu w sensownej cenie. A bez samochodu zwiedzanie Yellowstone jest niemożliwe. My zwykle jedziemy do Yellowstone z Denver albo Moab i robimy sobie postój w Idaho Falls, a to już 1,5 godziny od parku. Praktycznie ma się cały dzień na zwiedzanie. Potem najlepiej zatrzymać się w West Yellowstone, albo na jakimś kempingu w samym parku. Trzeba tylko pamiętać, że komfortowe temperatury na kempingach są w zasadzie tylko latem i wczesną jesienią. Z West Yellowstone możecie zrobić polecane przeze mnie pętelki, w ten sposób w 3 dni zobaczycie cały park. Życzę Wam wspaniałej wyprawy i samych wspaniałych wrażeń. 🙂

  8. Witam sedecznie.
    Zmiana planu wyjazdu z Utah na Yellowstone. Tam jest przcudnie.
    Wyjezdzamy samochodem z Chicago po drodze planujemy zwiedzic Park Narodowy Badlands, Black Hills, Mt. Rushmore I Bighorn Canyon, czy moze nam Pani polecic cos jeszcze?
    W Yellowstone planujemy byc 4 dni i w zwiazku z tym mam pytanie jak powinnismy rozlozyc zwiedzanie?
    Z ktorej strony powinnismy zaczac?
    Jak wczesnie rano wyjezdzaliscie na szlaki I do ktorej zwiedzaliscie?
    Dziekuje za wszelkie informacje i naprawde jestem pod wilekim wrazeniem jak Pani to pieknie opisuje, ubierajac to w profesjonalne bogate slownictwo, czytajac to i widzac zdjecia ma sie wrazenie jak by sie tam bylo osobiscie.
    Wielkie dzieki ze jest ktos taki jak Pani Dorotka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Wielkie dzięki za taki wspaniały komentarz! 🙂
      W zasadzie ma Pani w planie w tym rejonie największe atrakcje, w zasadzie mogę tylko dorzucić Sylvian Lake i Custer Park.
      Nie ma znaczenia, z którego miejsca zaczynamy zwiedzać Yellowstone, drogi przez park mają kształt ósemki, możemy zacząć w dowolnym miejscu. My byliśmy w parku zwykle miedzy 8 a 9 rano i zwadziliśmy do 7-8 wieczorem. Zwiedzanie najlepiej rozplanować tak jak to opisałam w postach, nam to się bardzo dobrze i wielokrotnie sprawdziło. Czwartego dnia możecie zrobić Grand Teton albo wybrać się do najpiękniejszego wodospadu jaki widziałam w życiu – do Union Falls.:)
      Życzę wspaniałej wyprawy i samych wspaniałych wrażeń! 🙂

      1. Dziekuje Bardzo💕
        Czy to ma jakies znaczenie jakim wybrac sie samochodem, chodzi mi czy SUV czy Seudan?
        Na czwarty dzien wybalismy Union Falls ale jak mamy isc zeby sie nie zgubic I nie napotkac niedzwiedzia, bo juz sie boje 😉
        Pozdrawiam😘

        1. Zawsze wygodniejszy jest SUV i nie musimy się wtedy martwic o drogę. Yellowstone oczywiście można zwiedzać sedanem, ale do Union Falls jest trochę wyboista droga, tutaj na pewno lepszy byłby SUV.
          Do Union Falls szlak jest bardzo dobrze oznaczony, wystarczy czytać napisy na tabliczkach. Niedźwiedzie uciekają przed ludźmi, wystarcza normalne rozmowy, by je wypłoszyć. No i koniecznie trzeba mieć sprej na niedźwiedzie. Tak w razie czego. 🙂

  9. Bardzo dziękuję za ogrom pracy, jaką poswieciliscie na te 3 artykuły o Yellowstone! Niesamowicie było to pomocne. Co prawda my mieliśmy 5 dni w parku, więc waszą proponowana trasę rozłożylismy na 5 dni, ale szliśmy krok w krok za waszymi wskazówkami, czytalismy ciekawostki o gejzerach. Jestem ogromnie wdzięczna za taką pomoc :)!!! Najlepsze i najbardziej praktyczne wpisy o Yellowstone, jakie widziałam na polskich i angielskich stronach!

    1. Justyna, ogromnie dziękuję za taki wspaniały komentarz! 🙂 Bardzo się cieszę, że wpis był pomocny. Bardzo fajnie, że zaplanowaliście na Yellowstone aż 5 dni. W taki wypadku nie trzeba niczego robić na biegu i nie trzeba się tak spinać. Można się nacieszyć parkiem i przyrodą. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *