Yosemite nocą, park, który nigdy nie zasypia

Yosemite to park, gdzie nawet nocą na ulicach, uliczkach i szlakach toczy się normalne życie. Aż trudno w to uwierzyć, ale wychodząc w Yosemite w nocy z hotelu lub namiotu natrafiacie na dziesiątki ludzi, którzy wyruszają na nocne przygody. Miłośnicy nocnego nieba idą obserwować gwiazdy, wędrowcy ruszają z latarkami czołowymi na szlaki, by w samotności pokontemplować przyrodę, w dolinie pełno też spacerowiczów i fotografów.

Gdy po raz pierwszy wyszliśmy nocą z hotelu, byliśmy naprawdę zdziwieni, że tak wielu ludzi wpadło na ten sam pomysł. Wszędzie było gwarno niczym na ulicach Las Vegas.

 

nocne niebo

 

Pełnia księżyca w Yosemite

My pojechaliśmy do Yosemite specjalnie na pełnię księżyca. Przyjechaliśmy tu oczywiście na wiosnę, aby oglądać mocno płynące wodospady w srebrzystej poświacie. Widoki w dolinie były bajeczne. Wodospady skrzące się niczym potok spadających gwiazd, El Capitan srebrzący się na tle czarnego nieba, tarcza księżyca odbijająca się w rzece, wielki srebrny glob wyłaniający się znad Half Dome, chyba nigdy nie widzieliśmy czegoś równie magicznego.

W parku było na tyle jasno, że w zasadzie nikt nie używał latarek. Jeździliśmy od punktu do punktu, spacerowaliśmy po łąkach, przystawaliśmy na dłuższe pogaduszki ze spotkanymi ludźmi. Fotografowie, którzy obstawili dolinę morzem statywów, wymieniali się ustawieniami aparatu. Wróciliśmy do hotelu dobrze po trzeciej w nocy. Po tym bombardowaniu niewysłowionym pięknem długo nie mogliśmy zasnąć. Jednym z największych moich marzeń jest właśnie powrót do Yosemite wiosną przy pełni księżyca.

 

nocne niebo

 

yosemite nocą

 

yosemite nocą

 

Moonbow czyli księżycowa tęcza

Do Yosemite wiosną przy pełni księżyca ściągnęło nas również zjawisko o nazwie Moonbow. Moonbow, jak sama nazwa wskazuje, to tęcza, która powstaje przy rozbryzgującej się wodzie w wodospadzie, ale nie przy intensywnym słońcu, lecz przy świetle księżyca. Yosemite to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie można zobaczyć ten fenomen. Jednak aby być świadkiem tego zjawiska, musi być spełnione kilka warunków. Musi być pełnia księżyca, w wodospadach musi płynąć bardzo dużo wody i niebo musi być bezchmurne. No i musi być wystarczająco ciemno, najlepiej próbować zobaczyć księżycową tęczę  w przedziale czasowym –  godzinę po zachodzie słońca i godzinę przed jego wschodem.

 

W poszukiwaniu Moonbow

Niestety to jednak nie wystarczy i zobaczenie Moonbow jest znacznie bardziej skomplikowane. My przeznaczyliśmy wiosną 3 dni na Yosemite, dlatego mieliśmy sporo czasu na operację “Moonbow”. Za dnia objechaliśmy strategiczne potencjalne placówki, by w nocy już po prostu pojechać do celu. Ustawiliśmy się w nocy w wybranej przez nas lokalizacji i nic. Jest woda, jest księżyc, jest bezchmurne niebo i nie ma tęczy. Bardzo rozczarowani wróciliśmy do hotelu. Ale ponieważ nigdy się nie poddajemy, przeprowadziłam bardzo szczegółowe badania, z których jasno wynikało, że księżycową tęczę można zobaczyć przy odpowiednim układzie kilku zmiennych. W danym miejscu musi być odpowiedni kąt padania księżycowego światła, a co za tym idzie, dzień i godzina. Wyposażeni w tę wiedzę następnej nocy wyruszyliśmy w nadziei, że tym razem się powiedzie.

 

Moonbow – drugie podejście

Wyruszyliśmy, to może za dużo powiedziane, wysłaliśmy naszego syna, by zajął odpowiednio wcześniej strategiczną placówkę. Tak, strategiczną placówkę, bo we wszystkich znalezionych informacjach była rada, by zająć sobie miejsce mniej więcej na dwie godziny przed pojawieniem się tego cudownego zjawiska. Nasz syn rozstawił w priorytetowym miejscu statyw i rozpoczął oczekiwanie. Dobre miejsce to była połowa sukcesu. Obok niego po chwili zrobiło sie tłoczno, nadciągnęły dziesiątki fotografów.

Stanie w tym miejscu to było jednak wielkie poświęcenie, bo rozbryzgująca się woda z wodospadu moczyła wszystko i wszystkich. Trochę współczuliśmy naszemu synowi, bo sami udaliśmy się do hotelu, by przeczekać te dwie godziny. Gdy nadszedł czas wróciliśmy pod wodospad i już z daleka słyszeliśmy radosny okrzyk naszego syna “Jest, jest!”. I rzeczywiście była! Przy Yosemite Falls ostrym łukiem lewitowała księżycowa tęcza. Nie była ona jednak intensywnie kolorowa, ale była.

Przed wodospadem był naprawdę wielki tłum, a w czasie oczekiwania na tęczę wszyscy zdążyli się już zaprzyjaźnić. Mój syn zaprzyjaźnił się szczególnie z fotografem z Indii, a w czasie tych dwóch godzin oczekiwania z tematów fotograficznych zeszli oczywiście na wiele innych.

Po kilku minutach stania pod wodospadem byliśmy zupełnie mokrzy i bardzo doceniliśmy poświęcenie naszego syna, który przez te dwie godziny przemókł do majtek. Niestety nie mieliśmy profesjonalnego wodoodpornego pokrowca na aparat, do ochrony przed wodą służyła nam torebka z Walmartu. 🙂

Do hotelu wróciliśmy szczęśliwi i spełnieni, pomimo pierwszych trudności jednak się udało. Polowanie na księżycową tęczę polecam każdemu, kto będzie wiosną w Yosemite. Warto ten termin ustawić pod pełnię księżyca.

 

Gdzie i jak oglądać Moonbow?

Najłatwiej księżycową tęczę można zobaczyć i sfotografować przy Yosemite Falls. Najlepsze miejscówki to mostek bezpośrednio przed Lower Falls, Swinging Bridge i Cooks Meadows. Fantastyczną placówką jest też Galcier Point, ale rzadko się zdarza, by jednocześnie było dużo wody w wodospadach i ta droga była otwarta.

A kiedy, to znaczy, o której godzinie można Moonbow zobaczyć? Tego Wam dokładnie nie powiem, bo jak już pisałam, jest to funkcja wielu zmiennych. Każdego dnia jest to inna godzina, każdego dnia kształt tęczy jest inny. Na szczęście co roku amatorzy fotografii, astronomii, jak i wiele szacownych uniwersytetów robi takie wyliczenia i udostępnia je w internecie. Wystarczy po prostu sprawdzić.

 

Moonbow – podsumowanie

Oglądanie tego fenomenu na pewno zostanie Wam w pamięci na zawsze. Są jednak osoby nieco rozczarowane księżycową tęczą, gdyż nie jest ona dla nich wystarczająco kolorowa. Rzeczywiście tęczę lepiej “widzi” nasz aparat, dopiero on wyłapuje pełne widmo barw. Jednak, gdy nasz wzrok przyzwyczai się do ciemności zobaczymy więcej kolorów.

Tęcza pojawia się, gdy w wodospadach jest dużo wody (czyli wiosną) i przy pełni księżyca. Powiewający wiatr potęguje tęczę.

Aby fotografować moonbow należy na 2 godziny wcześniej zająć sobie dobre stanowisko. Koniecznie trzeba założyć nieprzemakalne ubranie i zabezpieczyć aparat przed wodą. Warto zabrać szmatkę do przecierania obiektywu.

Kilka porad fotograficznych. Koniecznie naładuj baterię w aparacie do pełna. Przy długim naświetlaniu, a to będzie niezbędne, bateria szybko się wyczerpuje. Koniecznie weź statyw. Dobre zdjęcia wyjdą przy naświetlaniu od 10 do 20 sekund przy ISO ustawionym na 800 do 1000. Ale oczywiście warto też  poeksperymentować.

 

yosemite moonbow

 

yosemite moonbow

 

Stargazing – obserwowanie nocnego nieba

Na obserwowanie nocnego nieba najlepiej przyjechać do Yosemite latem. Możemy to robić w dowolnym miejscu, ale generalnie im wyżej tym lepiej. Dlatego bardzo dobrym punktem na takie obserwacje jest Glacier Point. Oprócz tego, że jest stosunkowo wysoko, mamy tu minimalne zanieczyszczenie światłem. Glacier Point uważany jest za szóste najciemniejsze miejsce w USA, dlatego też wydaje się być idealną miejscówką. Jeśli zaplanujecie tutaj obserwację nocnego nieba, to warto przyjechać nieco wcześniej i załapać się na zachód słońca. Szczególnie widowiskowy jest zachód słońca na Washburn Point, po sąsiedzku z Glacier Point.

Latem w czerwcu, lipcu i sierpniu na Glacier Point odbywają się festiwale astronomiczne. Zrzeszenia astronomów przywożą swoje teleskopy i rozstawiają je, by chętni mogli popatrzeć przez nie w niebo. Pomagają też odpowiednio ustawić teleskop, by zobaczyć najciekawsze miejsca na nieboskłonie.

Co roku program nieco się zmienia, tu znajdziecie informacje o aktualnych astronomicznych wydarzeniach:

https://www.nps.gov/yose/planyourvisit/stargazing.htm

 

Wycieczka Starry Night Skies Over Yosemite

Znakomitym pomysłem na oglądanie nocnego nieba jest organizowany przez park Yosemite program Starry Night Skies Over Yosemite. Jest to tzw. ranger program, ale wymaga wcześniejszej rezerwacji, ponieważ jest niezwykle popularny. My rezerwowaliśmy bilety przez telefon, ale można to też zrobić na miejscu w Yosemite Valley Lodge przy stanowisku zwanym Tour and Activity Desk.

Wyżej wymieniony program to jedno z najfantastyczniejszych doświadczeń z naszych podróży do Stanów. Na Glacier Point przyjechaliśmy zapobiegliwie dużo wcześniej, program zaczynał się o 21:30, ale my byliśmy na miejscu już o 21:00. Dzięki temu mieliśmy dobre miejsce do parkowania i placówki w pierwszym rzędzie w amfiteatrze. To ostatnie nie było może specjalnie istotne, bo w końcu obiekt do podziwiania był nad nami.

Powoli się ściemniało, do amfiteatru przybywało coraz więcej ludzi, bliżej godziny rozpoczęcia był już prawdziwy tłum. Robiło się ciemno i potwornie zimno. Był koniec czerwca, a na Glacier Point było zaledwie kilka stopni. Poszłam szybko do samochodu i założyłam na siebie wszystko, co tam znalazłam. Zabrałam też koc, który zawsze mamy w samochodzie. Polecam Wam zatem ciepły ubiór, czapka i rękawiczki też nie będą przesadą.

Opatulona niczym ludzik Michelina wróciłam do amfiteatru. Pojawił się już prowadzący, młody chłopak, pasjonat astronomii. Powiedział, że zaraz zaczniemy, zaczekajmy tylko chwilę, aż zrobi się jeszcze ciemniej. Po kilku minutach z szarugi ogarnęła nas kompletna ciemność, a nad naszymi głowami, niczym w planetarium objawiło się bajeczne nocne niebo. Prowadzący zaczął swój program od mocnego akcentu, bo wskazał na niebo i zawołał “O, właśnie przelatuje nad nami międzynarodowa stacja kosmiczna!” Potem pokazywał nam poszczególne konstelacje, gwiazdy, planety, opowiadał o niesamowitych zjawiskach na nocnym niebie. Jego laserowy wskaźnik zdawał się sięgać do każdego z pokazywanych nam ciał niebieskich. Było tak rewelacyjnie ciemno, że Drogę Mleczną dobrze było widać gołym okiem.

Program astronomiczny w parku Yosemite to najfajniejszy ranger program na jakim byliśmy, do tej pory, choć minęło już kilka lat, jest nie do pobicia.

 

yosemite stargazing

 

Perseidy w parku Yosemite

Oglądanie nocnego nieba w Yosemite było tak fantastycznym przeżyciem, że przy planowaniu kolejnej miejscówki na Perseidy od razu pomyśleliśmy o tym parku.

Perseidy to najciekawsze zjawisko na letnim niebie, a rój meteorytów osiąga swoje maksimum zazwyczaj w nocy z 12 na 13 sierpnia. Na początku zaplanowaliśmy na oglądanie Perseidów właśnie Glacier Point. Ale potem po dokładnym przestudiowaniu wszystkich okoliczności nasz wybór padł na Olmsted Point. Punkt ten jest co prawda bliżej cywilizacji i niestety mamy tu lekkie zanieczyszczenie światłem, ale jest sporo wyżej niż Glacier Point.

Rozpoznanie walką zrobiliśmy oczywiście dzień wcześniej i stwierdziliśmy, że się nadaje. Perseidy najlepiej są widoczne w drugiej części nocy, dlatego wyprawiliśmy się na Olmsted Point po drugiej w nocy. Jechaliśmy Tioga Road od strony Mono Lake. W pewnym momencie za zakrętem drogi zamajaczyło ostre światło. Na drodze leżał olbrzymi głaz, który osunął się na jezdnię. Ale pracowały już przy nim służby i koparka w asyście rangerów usuwała go z drogi.  Ostrożne bokiem udało nam się ten głaz ominąć. W sumie, to do dziś się zastanawiam, co by było, gdybyśmy nie zobaczyli z oddali świateł koparki. Głaz był za zakrętem, stąd płynie wniosek, że na górskich drogach trzeba uważać nie tylko na ruch z naprzeciwka.

Po chwili na naszej drodze pojawił się kojot. Jechaliśmy już naprawdę bardzo wolno, dlatego stanęliśmy i popatrzyliśmy mu poważnie w oczy. Kojot po chwili odwrócił się i biegł jezdnią w świetle naszych reflektorów. Nie spieszyło mu się za bardzo, a my sunęliśmy za nim majestatycznie koło za kołem. Nie bał się warkotu silnika, ani świateł samochodowych i prowadził nas tak prawie 2 mile, po czym czmychnął w bok, zastanawiając się zapewne, “co ja robię na środku jezdni?”. Jak widzicie, nocne wypady mają swoją dramaturgię.

Z powyższych powodów przyjechaliśmy na Olmsted Point nieco później niż planowaliśmy. Na szczęście na Olmsted Point nie było tłoku, a raczej było zupełnie pusto, na parkingu stał tylko jeden samochód. Jak się potem okazało przyjechało nim kilku Azjatów z kilkudziesięcioma aparatami fotograficznymi.

Tym razem ubrałam się od razu bardzo, bardzo ciepło, ale chociaż był to sierpień, czapka i rękawiczki bardzo się przydały. Jeśli nie fotografujecie, to zmarzniecie jeszcze bardziej, bo fotograf to jednak trochę się rusza. Zatem nasz fotograf nieco się ruszał, a reszta ekipy ułożyła się wygodnie na skałach i zapatrzyła w nocne niebo. To nie był najlepszy rok na Perseidy, ale i tak udało nam się zobaczyć wiele meteorytów. Po trzech godzinach zadzierania głowy w niebo, gdy już rozbolały nas szyje, zdecydowaliśmy, że pora wracać. Byliśmy przemarznięci, ale szczęśliwi. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę nad Mono Lake i wtedy przeleciał nad naszymi głowami olbrzymi meteoryt. Ciągnął za sobą całe widmo barw i wyglądał jak przelatująca tęcza. Przez chwilę za jego sprawą zrobiło się zupełnie jasno.

 

perseidy w Yosemite

 

perseidy w Yosemite

 

Perseidy podsumowanie

Nazwa Perseidy pochodzi od konstelacji Perseusza, gdyż w jej kierunku zmierzają widoczne na niebie meteoryty. Często nazywane są tez “łzami świętego Wawrzyńca”, gdyż ich kumulacja przypada na datę męczeńskiej śmierci tego świętego.

Widoczne na niebie spadające meteoryty są tak naprawdę wielkości ziarenka piasku, wiemy to z programu Starry Night Skies Over Yosemite.

Niestety nie każdy rok jest dobry do obserwowania Perseidów. Generalnie im bliżej pełni księżyca, tym gorzej będzie je widać, najlepsze są te lata, gdy data kulminacji Perseidów pokrywa się z nowiem.

Jak już wspomniałam, na wszystkie nocne wypady w górskich parkach, nawet latem, warto ciepło się ubrać.

Dobrze jest przybyć na miejsce obserwowania na pół godziny wcześniej, bo tyle czasu mniej więcej potrzebuje nasz wzrok do pełnego zaadoptowania się do ciemności.

Do fotografowania Perseidów niezbędny będzie oczywiście statyw, pamiętamy o pełnym załadowaniu baterii w aparacie. Bardzo pomocny będzie obiektyw szerokokątny, by uchwycić jak najwięcej nieba. Ekspozycję należy ustawić tak, by wpadało jak najwięcej światła, może to być f/2.8. przy lepszych obiektywach, przy obiektywach stałoogniskowych to f/1.4 – f/1.8. Czułość najlepiej ustawić na poziomie ISO 800–1600, czas naświetlania od 10 sekund do nawet minuty, w zależności od ilości światła, np. fazy księżyca.

Szczegółowe informacje na temat fotografowania nocnego nieba i zjawisk astronomicznych znajdziecie w osobnym artykule, który jest w przygotowaniu.

A gdybyście chcieli więcej poczytać o zwiedzaniu Yosemite, to poniżej znajdziecie szczegółowy przewodnik po tym parku:

Yosemite National Park, zwiedzamy dolinę Yosemite

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, będzie mi bardzo miło jeśli wesprzesz mnie na Patronite!

https://patronite.pl/ameryka-dla-podroznika

Lub poprzez PayPal: dorotasulima22@gmail.com




8 komentarzy

    1. Wielkie dzięki za ciepłe słowa! 🙂 W USA jest mnóstwo wspaniałych miejsc, ale te chwile w Yosemite pod nocnym niebem będę pamiętać do końca życia. To jedno z najlepszych przeżyć w moim życiu. I z całego serca polecam. 🙂

  1. Byłam Yosemite dwukrotnie: w 2000 r. I 18 lat później, w różnych porach roku: późną wiosną i późnym latem. Poerwsza wizyta była oszałamiająca- zabrała mas tam szwagierka, dla której było to ukochane miejsce. Wrażenia pierwszego pobytu nie udało się powtórzyć, mimi tłumów turystów, może park nie jest już taki sam po pożarach, które go nawiedziły. Nie widziałam go nocą, bo nocowaliśmy poza nim, nue mniej jednak pozostanie w mojej pamięci jako kedno z najpiękniejszych miejsc, które widziałam, nie dziwię się Johnowi Muir, że tak o nie walczył, żeby ocalić to miejsce , poprzez ustanowienie parku narodowego.

    1. Yosemite robi niesamowite wrażenie, dla mnie jednak najwspanialej jest w parku, gdy płyną wodospady. Ostatnio byliśmy w Yosemite w 2017 roku, więc nie widziałam parku po pożarach. Mam nadzieję, że zniszczenia powoli się zregenerują. Zapewne jeszcze tu wrócimy, został nam jeszcze do zrobienia szlak Clouds Rest. 🙂

    1. Yosemite zimą też ma swój niezaprzeczalny urok, ale rzeczywiście nie wszystkie drogi, szlaki są dostępne. Dla mnie Yosemite najfajniejsze jest wiosną, latem, gdy nie ma wodospadów nie ma już aż tyle uroku. Ale wciąż można się wybrać na fajne szlaki, więc też warto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *