Delicate Arch – wędrówka do symbolu Utah

Delicate Arch w parku Arches to symbol Utah i  jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie łuków skalnych. To też największy łuk w parku Arches, ma 19 metrów wysokości i 14 metrów szerokości. Delicate Arch to punkt obowiązkowy odwiedzin w Parku Łuków Skalnych. Jest on nie tylko niezwykle piękny, ale i wyjątkowo ciekawie położony. Stoi sobie na skraju klifu, nad skalną niecką. Delicate Arch można zobaczyć w parku z trzech miejsc: z Lower Delicate Arch Viewpoint, Upper Delicate Arch Viewpoint i stając bezpośrednio przed łukiem.

 

delicate arch
Na stulecie stanu Utah zrobiono rejestracje z symbolem tego stanu.

 

Punkty widokowe Lower i Upper

Jeśli nie chcemy iść do Delicate Arch lub po prostu nie mamy na to czasu (piramidalna szkoda!), możemy obejrzeć go z dwóch punktów widokowych. By do nich dotrzeć, musimy jechać do końca drogą Delicate Arch Rd. Kończy się ona sporym parkingiem. Stąd możemy przejść kilkadziesiąt metrów do Lower Delicate Arch Viewpoint. Szczerze mówiąc niewiele tu widać i od razu warto ruszyć dalej do Upper Delicate Arch Viewpoint. Do górnego punktu musimy przejść 0,8 km. Niby niedaleko, ale nie ma tu cienia i  nawet ten odcinek w letnie popołudnie może nam dać się we znaki. Nie dostaniemy się stąd do łuku, ponieważ dzieli nas od niego głęboki kanion. Ten punkt też nie jest jakoś szczególnie szałowy, jeśli macie w planach szlak do Delicate Arch, to wizyta tutaj jest stratą czasu.

 

delicate arch
Widok z Upper Viewpoint

 

Kiedy najlepiej wybrać się na szlak do Delicate Arch?

Zacznijmy od najlepszej pory roku. Szlak do Delicate Arch nie jest długi, to tylko niecałe 5 km przy 146 metrach w górę. Niestety w porze wakacyjnej wędrówka może być bardzo męcząca, a nawet wykańczająca. W rejonie Moab temperatury sięgają latem nawet 40-tu kilku stopni C, a na szlaku nie ma cienia. Dlatego też radziłabym unikać tej wędrówki w porze letniej. Najlepsza będzie wczesna wiosna, późna jesień, a nawet zima. Zima jest tu zresztą szczególnie fajna, bo Delicate Arch niezwykle ciekawie wygląda w śniegu.

A najlepsza pora dnia? Niestety popołudnie, co może być szczególnie kłopotliwe latem. Po południu Delicate Arch nabiera pięknego czerwonego koloru, a im bliżej zachodu słońca, tym bardziej staje się pomarańczowo- purpurowy. Natomiast rankiem Delicate Arch słońce podświetli nam od tyłu i w sumie też będzie ładnie wyglądał, tyle że nie zobaczymy tych popołudniowych zabójczych kolorów.

My byliśmy przy Delicate Arch i rano i popołudniu i każda z tych pór dnia ma swoje plusy i minusy. Rano łuk nie ma tak pięknych kolorów, ale wypuszczając się o świcie unikniemy potwornego upału latem. Mamy też pewną szansę na to, by być tu w samotności, ponieważ zdecydowana większość turystów wybiera godziny popołudniowe. Natomiast popołudniem będziemy tu mieli przeżycie zbiorowe, ludzi masa, skalny amfiteatr będzie wypełniony turystami. Ja byłam tu dwa razy rankiem i dwa razy popołudniem i mimo wszystko zdecydowanie wolę poranne kameralne spotkanie z Delicate Arch’em.

 

delicate arch
Rano Delicate Arch jest tylko częściowo oświetlony.

 

Szlak do Delicate Arch

Do początku szlaku dojedziemy drogą Delicate Arch Road, na którą skręcamy z Arches Scenic Drive. Po 1,2 mili zobaczycie po lewej stronie duży parking, tutaj staramy się zaparkować. W sezonie może to być trudne, wtedy można spróbować stanąć po przeciwnej stronie drogi. Jest to co prawda głównie parking dla RV, ale równolegle do drogi wciśnie się tu kilka samochodów. Jeśli i tu nam się nie powiedzie, pozostaje nam tylko zostawienie samochodu na parkingu przy Lower/Upper Delicate Arch Viewpoint. Jest tutaj duża rotacja, dlatego też nawet w obleganych godzinach powinniśmy znaleźć tu miejsce.

 

Wolfe Ranch

Praktycznie zaraz za parkingiem znajduje się dróżka prowadząca do Wolfe Ranch. Wolfe Ranch to siedziba ranczerów przybyłych tutaj pod koniec XIX wieku z Ohio. Siedziba to może za dużo powiedziane, bo ranczo składało się z małej drewnianej budki, która służyła rodzinie Wolfe za dom oraz wkopanej w ziemi piwniczki. Stojąc przed ową budką aż trudno uwierzyć, że kiedyś w tej jednej izbie mieszkało aż 6 osób. Chatka, którą możemy obejrzeć, została zbudowana w 1906 roku. Rodzina długo tu jednak nie pomieszkała, po kilku latach sprzedała domek i wróciła do Ohio. Nie bardzo rozumiem, jak można porzucić Utah na rzecz Ohio, ale widać mieli ku temu ważne powody. 😉

 

Ute Panel

Wracamy na szlak i przechodzimy przez metalowy wibrujący i rezonujący mostek nad Salt Wash. Na lewo zaraz za mostkiem znajdują się bardzo ładne petroglify przedstawiające owce wielkorogie i jeźdźców na koniach. To jeden z najciekawszych paneli w Utah, jest również bardzo dobrze zachowany. Nie pochodzi on co prawda z antycznych czasów, datowany jest na okres od 1650 do 1850 roku, ale warto poświęcić mu chwilę. Jego nazwa pochodzi od plemienia Ute, które wraz z Pajutami pojawiło się w tych rejonach po zniknięciu Anasazi. To oni przywitali tutaj Hiszpanów w połowie XVI wieku. I po raz pierwszy zobaczyli na oczy konia…

 

delicate arch, wolfe ranch
Ute Panel

 

Idziemy do Delicate Arch rankiem

Naszą pierwszą wędrówkę do Delicate Arch’a zaplanowaliśmy na rano, ponieważ byliśmy w Arches w lipcu i do tego z niezbyt wyrośniętym dzieckiem. Na ten dzień zapowiadano w Arches 40 stopni C i już rano o 7-ej na parkingu było ponad 20 stopni.

Szybko zajrzeliśmy do chatynki rodziny Wolfe, obejrzeliśmy petroglify i ruszyliśmy szlakiem pod górę. Najpierw kilka zygzaków, potem marsz po piaskowcu stromo w górę. Idzie się dosyć wygodnie, bo piaskowiec jest niczym asfalt, z tą różnicą, że nie rozmięka pod wpływem upału. A gorąc latem jest tu wielki i nigdzie nie ma cienia. Szlak nie jest specjalnie dobrze oznaczony, gdzieniegdzie możemy dostrzec kupki kamyczków wskazujące drogę. Ale kierunek najlepiej pokazują nam ludzie idący przed nami. Na szczęście rankiem nie ma ich aż tak wielu.

Wreszcie spacer pod górę się kończy, docieramy do niewielkiego płaskowyżu, to znak, że już jesteśmy niedaleko. Pojawiają się tu również pierwsze rachityczne drzewka, dające jednak odrobinę cienia.

Ostatni etap to marsz brzegiem stromego klifu. Ludziom z lękiem wysokości może tu się lekko zakręcić w głowie, ale w sumie ten odcinek jest króciutki i niezbyt straszny.

 

delicate arch
To zbocze to najbardziej męcząca część szlaku.
delicate arch
Ścieżka nad klifem
delicate arch
W dole też są piękne widoczki.

 

Frame Arch

Tuż nad klifem zobaczymy prześwit w skałach. Nie wygląda on jakoś szczególnie interesująco, ale warto się do niego wspiąć, ponieważ będziemy mieć stąd niezwykły widok na Delicate Arch. Prześwit w klifie zwany Frame Arch stanowi dla Delicate Arch bardzo fotogeniczną ramę. Większość ludzi nie zwraca na Frame Arch uwagi, podążając dalej, tym bardziej że cel wędrówki jest już za rogiem. Ale to błąd, dlatego też pamiętajcie o nim, gdy będziecie szli do Delicate Arch.

 

delicate arch, frame arch
Frame Arch

 

Savoir vivre pod Delicate Arch

Jak już wspomniałam, po pokonaniu odcinka nad klifem, zaraz za zakrętem czeka na nas Delicate Arch. Znajduje się on na brzegu kanionu, przed nim rozpościera się skalna niecka tworząca kamienny amfiteatr.

Wieczorem amfiteatr szczelnie wypełniony jest  ludźmi, rankiem jest tu tylko kilka osób. Ale każda z nich chce mieć zdjęcie pod Delicate Archem bez nieznajomych w kadrze. Dlatego też przed łukiem zwykle formuje się kolejka, każdy czeka na swoją kolej i gdy ona następuje, podchodzi do Delicate Archa’a. W ten sposób otrzymujemy możliwość zrobienia sobie zdjęcia bez innych ludzi. Gdy jesteśmy tu sami lub z rodziną czy grupą przyjaciół, zazwyczaj następny człowiek w kolejce zaproponuje zrobienie nam zdjęcia.

To był wariant idealny, który sprawdzał się przez lata. Turyści z całego świata mimo znacznych różnic kulturowych potrafili uszanować tę kolejkę, no może z nielicznymi wyjątkami. Niestety inwazja chińskich wycieczek spowodowała poważne zaburzenie tych zasad. Doświadczyliśmy tego boleśnie w czasie naszych popołudniowych wizyt przy Delicate Arch. Ale o tym później.

 

delicate arch
Latem zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi Wam tu wspólne zdjęcie.

 

CZYTAJ DALEJ:

8 komentarzy

  1. Zostały wspomnienia. Piękny,chociaż trochę męczący szlak. Jednak widok potem zapiera dech. Powrót na latarkach zapamiętam do końca życia , bo to miało coś z magii

    1. Tak, to miejsce na niezapomnianą przygodę, szczególnie, gdy zamarudzi się pod łukiem do zmroku. A raczej wszyscy to robią, bo w ostatnich promienie słońca Delicate Arch wygląda najbardziej niesamowicie. 🙂

  2. Naprawde piekne miejsce, bylismy 3 lata temu w lecie, po poludniu, bylo duzo ludzi ale udalo nam sie zrobic piekne zdjecia o zachodzie slonca. Najbardziej zastanawial mnie brak wyobrazni rodzicow kilkuletnich dzieci biegajacych bez opamietania w dosyc niebezpiecznych miejscach.
    Naprawde warto tam pojsc, 3 mile, trasa nie jest trudna a ten widok na koncu priceless!

    1. Tak, zobaczenie Delicate Arch po raz pierwszy zrobiło na mnie prawie tak piorunujące wrażenie jak zobaczenie Monumant Valley. I rzeczywiście przy samym łuku jest dosyć niebezpiecznie, ja bym tu dziecka nie puściła samopas. Mój brat upuścił zaślepkę do aparatu i po sekundzie była na dnie skalnej niecki. Trzeba tu jednak uważać.

  3. Dzien dobry,
    własciwie dobry wieczór.Czytam Pani blog od mniej więcej pól roku i wciąż wracam i wracam.Tyle pochwał i dobrych słow pod Pani adresem,ze trudno dodac cos nowego i oryginalnego.
    Jak wszyscy odwiedzający tą stronę jestem pod wrazeniem kultury słowa,wiedzy i pasji podrózowania.
    Widzę,ze niedawno była Pani w sieci,postanowiłam wreszcie napisac z prosbą o pomoc .
    Na przełomie sierpnia i wrzesnia wybieram się z przyjaciółką do USA,w planie parki narodowe Grand Canyon,Antelope ,Wave(sprobujemy szczęscia na loterii),Monument Valley,Mesa Verde,Arches,Canyonlands,Bryce ,Zion,Las Vegas,Death Valley ,no i koniecznie Yellowstone.Nie wiem czy starczy czasu na Valley of Gods,Valley of Fire i Sequoia.Jak łatwo zauwazyc wymienione parki to częsc trasy,którą proponuje Pani na swoim blogu.
    7 – 8 wrzesnia musimy byc w Nowym Jorku.
    Wciąz nie mamy pewnosci w jakiej kolejnosci zaplanowac podróz.Czy najpierw Nowy Jork potem parki.Kiedy Yellowstone i jak się tam najlepiej dostac .Samolotem do Jackson Hole lub Denver i samochod,Salt Lake City?
    Jak Pani zaplanowałaby taką podroz?Dwa ,trzy tygodnie?
    Problem polega na tym,ze obie jestesmy w tak zwanym srednim wieku, moze nawet bardziej niz srednim (kiedys wspominała Pani o trasie dla seniorów).
    Na dodatek tylko moja przyjaciółka prowadzi samochód
    Proszę o podpowiedz.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie,
    wciaz pod wrazeniem Pani opowiesci

    Babcia Dorota

    1. Dobry wieczór pani Doroto,serdecznie witam moja imienniczkę. 🙂 Jestem Pani niezmiernie wdzięczna za tyle ciepłych słów! 🙂 Wszystko, co piszę, płynie z serca, bo kocham Amerykę i uwielbiam podróże z moją rodziną, to zawsze najlepsze dni w roku. 🙂
      Jeśli chodzi o Pani wyprawę, to jeśli ma Pani takie możliwości, to zarezerwowałabym na zwiedzanie zachodu 3 tygodnie, tym bardziej, że planuje pani również Yellowstone. Proponowałabym zacząć przygodę z Ameryką właśnie od tego parku, bo przełom sierpnia i września to na Yellowstone pora idealna. W późniejszym terminie może już spaść śnieg. Najwygodniej byłoby przylecieć do SLC, bo stąd najbliżej do parku, ale Denver też jest dobrym pomysłem, bo ma chyba lepsze połączenia. Tutaj trzeba też wynająć samochód. Wynajęcie samochodu w Jackson Hole na pewno będzie bardzo drogie, bo tam wszystko kosztuje więcej niż w innych miejscach. Potem zwiedziłabym Utah, następnie Arizonę i Nevadę. Warto też jakoś upchnąć Sekwoje. A potem z LA, albo z Las Vegas można polecieć na zwiedzanie Nowego Yorku.
      Jeden kierowca spokojnie sobie poradzi na tej trasie, w USA drogi są wygodne, nie ma na nich szaleńców, a wszędzie przy autostradach są wygodne miejsca do odpoczynku.
      Proszę pomyśleć nad planem, gdy już będzie miała Pani wstępny zarys, to możemy go tutaj skonsultować. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *