Noclegi na dziko w USA – jak znaleźć darmowy nocleg

Jak wygląda taki nocleg?

Bardzo, bardzo różnie. Przeważnie są to prymitywne placówki bez żadnych udogodnień. Czasem przygotowanie takiego miejsca przez władze federalne ogranicza się do wygrabienia miejsca pod namiot, co i tak jest zbawienne, bo nie śpi się na kamieniach, czy jakiś drągach.

W miejscach w zupełnej głuszy budowane są tak zwane sławojki, czyli budki z serduszkiem, ale bez budki, a co za tym idzie, bez serduszka. Po prostu na łonie przyrody budowany jest jedynie kibelek. Żadna prywatność nie jest potrzeba, bo i tak nikogo wokół nie ma.

Miejsca pod namiot zazwyczaj mają też przygotowane palenisko, czyli kamienny krąg, w którym możemy rozpalić ognisko. Przy takim palenisku zrobione są siedziska ze zwalonych drzew. Dostęp do wody ogranicza się się do rzeki lub jeziora, dlatego czeka nas mycie garów w zimnej, żeby nie powiedzieć lodowatej wodzie.

Zdarzają się też noclegi naprawdę luksusowe. Dane nam było spać na darmowych kempingach wyposażonych w toalety, stoły piknikowe, a nawet żeliwne grille.

 

darmowe noclegi w usa
Darmowy kemping ma przeważnie przygotowane miejsce na namiot, palenisko i kłody, na których można usiąść.

 

noclegi na dziko w usa
Czasem trafi się miejsce z prywatną plażą i ławeczką.

 

 

darmowe kempingi w usa
A czasem trafi się taki luksusowy kemping z toaletą, jak ten w Mount Rainier.

 

Jak znaleźć darmowy nocleg – przydatne aplikacje

Darmowych noclegów najlepiej szukać w aplikacjach. Wystarczy wpisać interesujący nas rejon i wyskakują nam wszystkie kempingi w okolicy, również te płatne. Każdy kemping jest dokładnie opisany wraz z lokalizacją gps i wszystkimi udogodnieniami. Aplikacja poda nam nawet temperaturę powietrza w danym miejscu. Wraz z informacją o kempingu pojawiają się też opinie użytkowników i zdjęcia.

Te aplikacje cały czas żyją, bo ich użytkownicy wciąż dodają nowe miejsca, choć czasem na zasadzie “spałem tu i nikt mnie nie przegonił”.

Moje ulubione aplikacje to Freecampsites.net  i Campendium.

Dobrze sprawdza się też iOverlander.  Ta aplikacja pokazuje kempingi na całym świecie.

 

noclegi na dziko w usa

 

Autor fotografii przeprasza fotograficznych speców za tragiczną jakość i ilość ziarna, ale były to jego pierwsze próby z astrofotografią. Autor przyrzeka, że od tego czasu się poprawił. 😉 (przyp. autora zdjęcia) I do tego wyły kojoty. (przyp. autora wpisu) 😉

 

Noclegi na dziko w USA na terenie BLM i USFS – czy ktoś to kontroluje? 

Wyobraźcie sobie, że tak i nawet w bardzo odległych i niedostępnych rejonach. Jest pewna grupa niezwykle zawziętych strażników, która wylezie na każdą górę, przedrze się przez każdy las, przemierzy zupełne pustkowia, by tylko wykonać swój obowiązek. My w niektórych miejscach kontrolowani byliśmy nawet kilka razy. Strażnicy sprawdzają, czy nie pali się ognia w miejscu niedozwolonym, czy nie rozbija namiotu tam, gdzie nie wolno (np. na kwietnej łące) i jak daleko ten namiot stoi od wody, jeśli jest jakieś ograniczenie.

Nie wiem, czy są jakieś mandaty, bo my zawsze przestrzegamy wszystkich przepisów i do nas strażnicy nigdy nie mieli uwag. Sądzę jednak, że tak, bo skoro jest przepis, to pewnie jest też i sankcja.

 

Uwaga na prywatną ziemię!

Zawsze, ale to zawsze, sprawdzajcie, czy nie zatrzymujecie się na prywatnej ziemi. Amerykanie są bardzo bezkompromisowi, jeśli chodzi o prywatny grunt i zazwyczaj nie tolerują na nim obcych. Możesz być pewien, że poproszą Cię o opuszczenie ich ziemi, tej prośbie może towarzyszyć wycelowana w Was lufa karabinu. Z tym naprawdę nie ma żartów, tym bardziej że wyroki sądowe dobitnie pokazują, że zabicie obcego na własnej ziemi nie jest jakimś szczególnym deliktem, a czasem nie jest żadnym.

Dlatego też stosowany czasem w Europie zwyczaj, by przytulić się do jakiegoś gospodarstwa na noc lub rozbić się za drobną przysługą w ogródku, nie jest w USA praktykowany. Lepiej darować sobie podobne pomysły, tym bardziej że zawsze znajdzie się alternatywa.

 

 

 

Noclegi na dziko w USA – czy to się może wkrótce skończyć?

Obecnie coraz częściej władze federalne zastanawiają się nad zlikwidowaniem możliwości noclegów na dziko. Problemem jest przede wszystkim zaśmiecanie tych terenów przez turystów. Niestety jest sporo bezmózgowych egoistów, którzy po biwaku zostawiają po sobie tony śmieci. Lokalne władze muszą te śmieci usuwać, co powoduje koszty, a co za tym idzie narastającą irytację. W niektórych miejscach już pojawiają się tabliczki, że jeśli tak dalej będzie, to darmowe kempingi będą zamykane.

Ostatnio przetoczyła się przez zapewne wielu znane miasteczko Moab ostra dyskusja na ten temat. Władze Moab są o krok od zamknięcia wszystkich nieformalnych kempingów wokół miasta. Byłaby to niepowetowana strata dla wszystkich podróżujących budżetowo i kochających wolność biwakowania bardziej niż wszelkie wygody.

Dlatego też pamiętajcie, by w podstawowym zakupowym zestawie po przyjeździe, znalazły się worki na śmieci. To podstawowe wyposażenie każdego biwakowicza. Dbajmy o darmowe miejsca kempingowe, by mogły je kiedyś odwiedzać nasze dzieci, a potem nasze wnuki.

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, będzie mi bardzo miło jeśli wesprzesz mnie na Patronite!

https://patronite.pl/ameryka-dla-podroznika

Lub poprzez PayPal: dorotasulima22@gmail.com

 




5 komentarzy

  1. Spoko artykuł, dużo informacji, ale z tym myciem garów w górskim jeziorze to nie za fajnie. Nawet jeśli bez płynu, to też rodzaj zanieczyszczania natury.
    “Take nothing but pictures, leave nothing but footprints, kill nothing but time.”

    1. Nie robiliśmy niczego niezgodne z prawem i przepisami. Akurat na tym szlaku, z którego pochodzi to zdjęcie wszystkie zasady postępowania są szczegółowo spisane i wraz z otrzymaniem pozwolenia trzeba ich przestrzeganie potwierdzić podpisem. Zresztą trudno iść na 5-dniowy szlak i nie myć garów. Amerykanie rozwiązują problemy ochrony przyrody ściśle reglamentując wejście na najbardziej zagrożone przyrodniczo szlaki. Na tym szlaku i w tym rejonie wydawane jest tylko jedno pozwolenie walk-in dziennie, więc kontrolujący nas w czasie wędrówki rangerzy zwracali się do nas po imieniu, ponieważ permit był jeden i łatwo było zapamiętać imiona ich właścicieli, pomimo,że były słowiańskie.;)

  2. Wow, mieszkam w Stanach już 15 lat i jeszcze nie spotkałam żeby jakikolwiek Backcountry permit ani nawet picnic area zezwalał na mycie naczyń w jeziorze czy rzece. Trudno mi uwierzyć, że tak na prawdę było napisane w regulaminie. A jeżeli nie było to pewnie dlatego, że jest to raczej sprawa oczywista, że nie można. To tak jakby myć naczynia w Morskim Oku, też raczej nie wypada. Wiele trekkerów, szczególnie tych backcountry filtruje wodę z rzek i jezior górskich do picia. Gdyby mycie naczyń w tych wodach było szeroko dozwolone to z czasem mielibyśmy Gangesy, a nie krystalicznie czyste jeziora i rzeki górskie.
    Fajnie że rangerzy byli mili. To zawyczaj niezwykle ciekawi i przyjaźni ludzie.
    A na mycie naczyń na backcountry hiking czy kamping są też inne sposoby: papierowe talerze, wet wipes, leciutkie składane kampingowe miedniczki, itp. (“Pack It in, Pack it Out”)
    To tyle na ten temat z mojej strony. Mam nadzieję, że nie uraziłam Pani zbytnio. To nie było w moim zamiarze. Po prostu ten szczegół rzucił mi się w oczy. Życzę jeszcze wielu pięknych podróży po pięknej Ameryce i nie tylko.

    1. Cóż, to może opiszę technikę mycia naczyń. Wycieramy je ręcznikiem papierowym, trochę to nieekologiczne,bo te ręczniki to potem śmieć, ale nie ma innego wyjścia. Mamy talerze ze specjalną powłoką, od której wszystko się lekko odrywa. Potem przpłukujemy wodą, wycieramy ścierką z mikrofibry. Talerzy papierowych nie uznajemy, bo nie chcemy produkować stosów śmieci. A garnków papierowych jeszcze nikt nie wymyślił. 😉 Sami braliśmy wodę z tego jeziorka i wiem, że nie zapuściliśmy do niego żadnych zanieczyszczeń, chociażby z tego powodu, . A “mycie garów” to był po prostu skrót myślowy. Chodzimy po amerykańskich szlakach ponad 20 lat i nie jesteśmy barbarzyńcami zostawiającymi spaloną ziemię. 😉 Oczywiście nie czuję się urażona, bo nie robiliśmy niczego zdrożnego, czasem niewłaściwy pobór słów powoduje nieporozumienia. Pozdrawiam serdecznie, może do zobaczenia gdzieś na szlaku. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *