Droga 66, ruszamy śladami mitu

Droga 66 to bardziej mit niż droga. Projektanci i budowniczowie Drogi – Matki, jak nazwał ją John Steinbeck w Gronach Gniewu, na pewno nigdy nie przypuszczali, że staną się twórcami jednego z najtrwalszych mitów Ameryki. Droga 66 od początków swojego powstania jest źródłem nieustających inspiracji dla pisarzy, filmowców, scenarzystów, muzyków.

 

Kilka słów historii

Droga 66 została oficjalnie otwarta w roku 1926 jako trasa łącząca Los Angeles z Chicago. Nie była wtedy nawet w całości asfaltowa, została całkowicie wyasfaltowana dopiero w 1938 roku. W latach późniejszych dociągnięto ją do Santa Monica, gdzie kończy się, tudzież zaczyna, znakiem End of the Trail.

Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, zarządzający drogą musieli ją z początku reklamować i urządzać akcje promocyjne z udziałem polityków i celebrytów, by zachęcić Amerykanów do podróżowania po Route 66. Ludzie powoli zaczęli otwierać wzdłuż Drogi 66 swoje biznesy, przeważnie stacje benzynowe z możliwością wypicia kawy i zjedzenia jakiejś przekąski.

Prawdziwy ruch na Drodze 66 zaczął się w latach 30-tych, ponieważ rolnicy z rejonów Wielkich Równin ruszyli do Kalifornii w poszukiwaniu żyznych gleb. Ich dotychczasowe gospodarstwa spustoszyły burze piaskowe, spowodowane suszą i erozją gleby, podobne do tych jakie mogliśmy oglądać w filmie Interstellar. Kryzys ekonomiczny lat 30-stych spowodował też masowy exodus siły roboczej z wielkich miast wschodu. Droga 66 traktowana była wtedy jak droga do ziemi obiecanej.

Po przyłączeniu się USA do II Wojny Światowej Droga 66 była główną arterią łączącą ośrodki militarne wschodu i zachodu, służyła też do transportu wojsk i uzbrojenia.

Po zakończeniu wojny Droga 66 stała się wielką beneficjentką boomu gospodarczego lat powojennych. Skończyła się reglamentacja benzyny (w czasie wojny nawet opony były  reglamentowane), a przemysł samochodowy ruszył pełną parą. Amerykanie zaczęli kupować samochody i zrobili się niezwykle mobilni. Stać ich było nie tylko na samochody, ale i na domy kupowane na korzystny kredyt, przeważnie na obrzeżach miast. Powstała potrzeba konsumpcji dóbr materialnych, ale i potrzeba konsumpcji wolnego czasu. Amerykanie zaczęli wyjeżdżać na wycieczki. Tak się dla Drogi 66 szczęśliwie złożyło, że prowadziła ona do wielkich atrakcji Ameryki. Można nią było dojechać do Wielkiego Kanionu, jak i również do powstałego w 1955 roku w Anaheim Disneylandu.

Podróżni musieli gdzieś jeść, nocować, tankować. W rezultacie tego wzdłuż Drogi 66 zaczęły powstawać bary szybkiej obsługi, między innymi pierwszy w USA  McDonald’s w mieście San Bernardino. Pobudowane przy Drodze 66 stacje benzynowe i restauracje szybko zaczęły poszerzać swoją działalność o miejsca noclegowe, z czasem kilka oferowanych pokoi przekształcało się w motel. Budowane stacje benzynowe i hotele nierzadko były przykładami wybitnej architektury od art deco po modernizm.

Z czasem każde przedsięwzięcie ulokowane wzdłuż Drogi 66 stawało się gwarancją sukcesu. Małe zajazdy przekształcały się nawet w miasta, ludzie bogacili się, podróżowali do pięknych miejsc lub ku lepszemu życiu. Droga 66 szybko stała się symbolem American dream i złotych czasów gospodarczej prosperity. Dlatego też do dziś darzona jest przez Amerykanów wielkim sentymentem, a turyści z całego świata przybywają do USA, by przejechać chociaż jej kawałek.

Pod koniec lat 60-tych kolejne odcinki Drogi 66 były zastępowane przez nowoczesne autostrady, nie bez protestów miast i miasteczek, przez które Droga 66 wcześniej przechodziła. Postępu nie dało się już jednak zatrzymać i ostatecznie w roku 1985 Droga 66 została skreślona z krajowego rejestru autostrad. Droga 66  niby przestała istnieć, ale mit pozostał.

W 2005 roku część Drogi 66 przebiegająca głównie przez Arizonę i Nowy Meksyk stała się scenic road, czyli drogą krajobrazową o nazwie Historic Route 66, a co za tym idzie, kolejną amerykańską atrakcją turystyczną.

 

droga 66
Na drodze 66

 

Ruszamy na Drogę 66

If you ever plan to motor west

Travel my way, take the highway that is best

Get your kicks on Route sixty six

To słowa piosenki Bobby’iego  Troupa napisanej w 1946 roku. Jej covery nagrali potem i Rolling Stones i Depeche Mode zaszczepiając kult Drogi 66 nowym pokoleniom. Kierując się słowami tegoż muzycznego standardu kierujemy nasz samochód na Drogę 66.

Całej piosenki możecie posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=kLUYf6cekMA

Przejechanie całej Drogi 66 to zadanie dla pasjonatów i prawdziwych easy riders. My skupimy się na najfajniejszych miejscach wzdłuż Drogi – Matki.

 

droga 66

 

Co warto zobaczyć w Kalifornii?

Znak End of The Trail w Santa Monica

Tu Droga 66 kończy się, jak znak na to wskazuje, ale dla zwiedzających najczęściej tu się właśnie zaczyna. Znak znajduje się na Santa Monica Pier, tuż koło Santa Monica Beach, jednej z fajniejszych plaż w Los Angeles. Niedaleko znaku, na tym samym molo, znajduje się Bubba Gump Shrimp and Co., fajna knajpa z owocami morza z gadżetami z kultowego filmu Forrest Gump. Przy Santa Monica Pier, pomimo olbrzymiego parkingu, trudno jest zaparkować, lepiej nie wyprawiać się tu własnym samochodem.

 

Cucamonga Service Station

Stacja benzynowa wraz z warsztatem samochodowym w Rancho Cucamonga została zbudowana w 1915 roku. Architektonicznie nawiązuje do stylu hiszpańskiej misji. Została zamknięta w 1945, potem przez chwilę była tu stacja benzynowa ARCO. Ten wybitnej urody budynek niszczał przez kilkadziesiąt lat do tego stopnia, że część garażowa ostatecznie się zawaliła. W roku 2015 została przekształcona, po uprzedniej renowacji, w Muzeum Drogi 66. Niestety bez części garażowej, która została utracona bezpowrotnie. Stację znajdziecie pod tym adresem:

9670 E Foothill Blvd, Rancho Cucamonga

 

droga 66 - cucamonga
Stacja Cucamonga lata 20.

 

Pierwszy McDonalds w San Bernardino

Jeśli ktoś jest wielbicielem McDonalda może obejrzeć w San Bernardino budynek pierwszej restauracji tej sieci. Został on kupiony w 1985 roku przez Amerykanina japońskiego pochodzenia Alberta Okurę i przekształcony w siedzibę jego własnego fastfoodowego biznesu. Funkcjonuje tu również nieformalne muzeum McDonalda. Znajdziecie je pod tym adresem:

1398 North E Street in San Bernardino

 

Newberry Springs

Miłośnicy serialu Bagdad Cafe mogą  odwiedzić knajpę, która zagrała w serialu tytułową restaurację. Knajpka wcześniej nazywała się Sidewinder Cafe, ale po wielkim sukcesie serialu właściciele przemianowali ją na Bagdad Cafe. Restauracja jest mało urodziwą budą, a poza tym, recenzje dotyczące jedzenia czynią to miejsce atrakcyjnym jedynie dla wielbicieli serialu. Bagdad Cafe znajdziecie pod tym adresem:

46548 National Trails Hwy, Newberry Springs

 

Roy’s Motel i Cafe

Roy’s Motel to dla mnie najpiękniejszy budynek przy całej Drodze 66. Stacja benzynowa i kafejka powstały tu w roku 1938 i były ważnym punktem obsługującym podróżnych w drodze przez Mojave Desert. Po kilku latach dobrze prosperującego biznesu, właściciel Roy Crowl zbudował obok motel. Roy’s Motel jest przykładem wybitnej modernistycznej architektury. Jego czystą, ponadczasową formę docenili nie tylko artyści, ale i filmowcy, Roy’s Motel był scenografią teledysków i filmów. Dlatego też przez jakiś czas, po zamknięciu motelu, jego właściciel utrzymywał się właśnie z wynajmu tego terenu dla potrzeb filmowców. Motel Roy’a “zagrał” w takich hitach filmowych jak Autostopowicz, czy Kalifornia.

Roy’s Motel ostatecznie podupadł w 1972 roku po otwarciu autostrady I-40. Kilkakrotnie zmieniał właścicieli, ponieważ żaden z nich nie miał pomysłu na to miejsce. Wreszcie w roku 2005 pojawił się w Amboy znany już nam pan Okura i kupił nie tylko motel, ale i całe miasto. Okura przeprowadził gruntowną renowację, podobnie jak to uczynił z McDonaldem. W 2008 roku otworzył znów stację benzynową. Wraz z nią funkcjonuje sklep z pamiątkami. Są plany, by otworzyć też motel, ponieważ Droga 66 jest coraz częściej odwiedzana przez turystów. Na razie pan Okura zmaga się z brakiem wody, który uniemożliwia mu prowadzenie tak restauracji, jaki i hotelu.

 

droga 66 - Roy's motel droga 66, roy's motel droga 66, Roy's Motel droga 66, Roy's Motel

 

Amboy Crater

Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Amboy to koniecznie zobaczcie Amboy Crater. To tylko 2,5 km od Amboy, tuż przy Drodze 66. Amboy Crater ma bardzo kształtną kalderę i już z drogi robi niesamowite wrażenie stojąc na zupełnym pustkowiu. W pobliże krateru można podjechać skręcając z Drogi 66. Przygotowano tu duży parking, stąd też prowadzi szlak na koronę krateru. który ma prawie 5 km. Nie polecam jednak wędrować w upalne dni, ponieważ było na tym szlaku klika zejść śmiertelnych z powodu gorąca. Jeśli nawet nie planujecie wejść na szczyt kaldery, to warto przejść się trochę w jej kierunku. Spacer przez pole usiane wielkimi muldami lawy to bardzo ciekawe doświadczenie.

Na odcinku Drogi 66 między Amboy a Amboy Crater znajdziemy, moim zdaniem, najfajniejsze miejsce ze znakiem  Route 66 na jezdni. Droga na tym odcinku należy do takich z gatunku “można się położyć na środku i przespać”. Możemy zatem dowolnie długo pozować tutaj do zdjęć. Poza tym Droga 66 jest tu wyjątkowo urokliwa, to, moim zdaniem, jedno z najlepszych miejsc na epickie ujęcie.

 

droga 66, Amboy Crater
Amboy Crater
droga 66
Droga do Amboy przy Amboy Crater
droga 66
Droga do Amboy przy Amboy Crater

 

Goffs

Jadąc dalej Drogą 66 możemy udać się do Goffs. Odcinek zwanym Goffs Road jako żywo przypomina scenografię do post apokaliptycznego horroru. Droga prowadzi przez wielkie Nic i cały czas biegnie wzdłuż torów kolejowych. W Goffs znajdziemy klimatyczną ruinkę sklepu i odrestaurowany ostatnio budynek starej szkoły. Poza tym nic tu więcej nie ma, najbardziej godna uwagi jest sama droga do Goffs, jakby żywcem przeniesiona z filmu Wzgórza mają oczy.

 

Co zobaczyć w Arizonie?

Oatman

Początek Oatman sięga 1902 roku. W tym miejscu poszukiwacze złota rozbili swoje obozowiska i eksplorowali okoliczne Black Mountains w poszukiwaniu tego cennego kruszcu. W roku 1915 natrafiono tu na gigantyczną żyłę złota. Wydobycie złota ruszyło pełną parą, a miasteczko Oatman zaczęło prosperować. Powstawały domy mieszkalne, restauracje, hotele. W ciągu roku liczba mieszkańców zwiększyła się do 3500.

Miasteczko z początku nazywało się Vivian, dopiero później zmieniono jego nazwę na Oatman. Uczyniono to, by uczcić Olive Oatman, mieszkankę miasteczka porwaną najprawdopodobniej przez Apaczów, gdy była 13-letnią dziewczynką. Traktowano ją jak niewolnicę, dopóki nie trafiła do Indian Mojave. Wódz Mojave przyjął ją do rodziny, a na znak przynależności do plemienia jej twarz i ramiona wytatuowano. Olive została uwolniona w wieku 19 lat i stała się ówczesną celebrytką. O jej historii napisano książkę, ze sprzedaży której dostawała tantiemy, jeździła z wykładami, opowiadając o swoim życiu wśród Indian.

W roku 1921 prawie całe Oatman strawił pożar, ostał się tylko hotel Durlin. Ucierpiał wprawdzie w czasie pożaru, ale odbudowany w 1924 roku dalej służył miastu. Był chyba dosyć znanym i atrakcyjnym hotelem, bo 1939 roku słynny aktor Clark Gable odwiedził go czasie swojego miesiąca miodowego. W latach 60-tych hotel zmienił nazwę na Oatman Hotel. Dzisiaj to już tylko restauracja na parterze i muzeum na piętrze, ale przespać już tu się nie można. Hotel został wpisany do Rejestru Zasobów Kulturowych Stanów Zjednoczonych, dlatego też zarządza nim  NPS (National Park Service).

W czasie II Wojny Światowej działalność kopalni wygaszono, a osiołki pracujące dotąd w kopalni rozpuszczono. One jednak tak przyzwyczajone były do człowieka i swojego miejsca pracy, że wracały do miasta. Szukały też jedzenia. Przychodziły z rana, kręciły się po uliczkach, a na noc wracały na prerię. A co najważniejsze, tak zresztą robią do dzisiaj. Osiołki szybko stały się turystyczną atrakcją i symbolem miasta. Mieszkańcy bardzo je hołubią, ponieważ pamiętają, jak ich przodkowie ciężko pracowali zapewniając miastu dobrobyt. Osiołki można karmić, tylko maluchy mają na główkach naklejki Do not feed. Każdy odwiedzający Oatman na pewno opuszcza miasto z pamiątkowym zdjęciem z osiołkiem.

Pomimo zamknięcia kopalni, Oatman wciąż dobrze sobie radziło, ponieważ było ważnym przystankiem w czasie podróży drogą 66. Niestety, po otwarciu autostrady I-40, miasteczko całkowicie podupadło. Dopiero w latach 90-tych, na fali zainteresowania Drogą 66 Oatman zmartwychwstało i stało się atrakcją turystyczną. Wszędzie można kupić pamiątki związane z Drogą 66, na ulicach odbywają się koncerty country, improwizowane są kowbojskie pojedynki i insze strzelaniny.

W Oatman kręcono kultowy już amerykański film pt. Jak zdobyto dziki zachód. Strofa z tytułowej piosenki “Here came dreamers with Bible, fist and gun” pokazuje, że w amerykańskiej kulturze z powodzeniem można umieścić biblię i spluwę w jednej zwrotce i zupełnie nie mieć z tym problemu.

 

 

droga 66, Oatman
Osiołek na głównym placu Oatman
droga 66, Oatman
Rodzinka osiołków pozuje do klasycznego zdjęcia.
droga 66, Oatman, hotel Durlin
Hotel Durlin, dzisiaj Hotel Oatman
droga 66, Oatman
Główna ulica Oatman, na zdjęciu na budynku Olive Oatman
droga 66, Oatman
Historyczna stacja benzynowa
droga 66, Oatman
Te wagoniki ciągnęły osiołki w kopalni

 

CZYTAJ DALEJ:

22 komentarze

  1. Najlepszy i najciekawszy opis Route 66 jaki znam.
    Kapitalny materiał na książkę ( jeżeli ktokolwiek z młodej generacji je czyta )
    Będąc w Chicago widziałam początek ( lub koniec) Route 66.
    Są pasjonaci co faktycznie zaliczają cała Rt 66

    1. Serdecznie dziękuję za taki wspaniały komentarz! Z tego, co widzę, jeszcze sporo ludzi czyta książki, młodych także, to bardzo budujące. Ja niestety nie byłam jeszcze w Chicago, a chciałabym bardzo. Wiem, że wielu ludzi marzy o przejechaniu całej Rt. 66, wielu też to marzenie realizuje. Może kiedyś na emeryturze pomyślimy o tym. 🙂 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

      1. To ja bardzo serdecznie dziękuję! Droga 66 jest w ogóle bardzo fotogeniczna. Do tej pory fotografowałam tylko przyrodę, ale Rt. 66 jest niezwykle wdzięcznym obiektem, wszystkie miejsca wciąż mają duszę. 🙂

  2. Miło było powspominać naszą wyprawę, tym bardziej że szara rzeczywistość coraz bardziej doskwiera. Warto jednak wstać z kanapy i ruszyć w świat. Nawet w ten, który już odszedł, zostawiając za sobą mit, nostalgię i legendę. Piękny opis i piękna podróż.

    1. Też sobie chętnie wspominam i w sumie to mogłabym już wyruszyć z powrotem. Zobaczyliśmy kawał amerykańskiej historii i chociaż nie wszędzie było ładnie, a przede wszystkim, nie wszędzie było smacznie :D, ale przeżycia są niezapomniane i ciągle wracam myślami do ostatniego wyjazdu. I bardzo dziękuję za taką wspaniałą recenzję mojego tekstu. 🙂

  3. Pani Doroto za tydzień lecimy. Kiedy nie mogę spać , czytam Pani bloga a później to już w ogóle nie mogę spać 🙂 . Wspaniałe relacje pobudzają wyobraźnię jak najlepsze filmy . Dziękujemy !!!!

    1. Bardzo dziękuję za taki wspaniały komentarz i tyle ciepłych słów. 🙂 No i oczywiście cała przyjemność jest po mojej stronie, to wspaniale słyszeć, że ktoś czyta i że to, co piszę jednak się przydaje. 🙂 Wspaniałej wyprawy życzę, shutdown skończony, parki posprzątane, nic tylko jechać! Bawcie się dobrze! 🙂

    1. Proces planowania nie jest łatwy i cieszę się, że moje wpisy są przydatne. O Sedonie jeszcze nie ma na blogu, ale obszerną relację z naszego zwiedzania znajdziesz tutaj: 😊https://www.facebook.com/597778673899413/posts/750169231993689/

  4. Dzień dobry 🙂

    Chcemy przejechać drogą 66 z Williams do Amboy, potem odbić w dół do Joshua Tree Park i dalej do LA. Mamy na to w planie 2 dni. Zastanawia mnie tylko czy po drodze są jakieś miejsca gdzie można się zatrzymać i coś zjeść? Czy tylko pustkowie i opuszczone miasta? Może warto zjechać na autostradę żeby znaleźć jakiś przystanek z jedzeniem?

    P.S. Wspaniały blog, bardzo pomocny i inspirujący w planowaniu wyprawy!

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂
      Myślę, że najlepiej byłoby zatrzymać się w Kingman, to będzie akurat w połowie drogi do Joshua Tree. Jest tam dużo fajnych knajp w tym kultowa Mr. D’z. To chyba najlepsza opcja. 🙂

    1. My przejechaliśmy drogę 66 przez Kalifornię i Arizonę. Z innymi odcinkami nie mamy doświadczeń. W powyższych dwóch stanach za najciekawsze uważam miejsca opisane w poście. Na ten odcinek należy poświęcić minimum 2 dni, a jeszcze lepiej trzy. 🙂

    1. Jakoś mnie to nie dziwi. 😉 Szkoda, że nie zamknęli zanim mieliśmy wątpliwą przyjemność tam się posilać. 😉 Ale teraz przynajmniej nikt już się więcej nie natnie. 🙂
      Bardzo się cieszę, że wpis był przydatny, serdecznie pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *