Planowanie wyjazdu do USA krok po kroku

ESTA – Elektroniczny System Autoryzacji Podróży

Kto może ubiegać się o ESTA?

Od 11 listopada 2019 obywatele polscy mogą podróżować do USA bez wizy, będziemy musieli jedynie wypełnić dokument ESTA – Elektroniczny System Autoryzacji Podróży. Z ESTA będą mogli skorzystać podróżni udający się do Stanów w celach turystycznych lub biznesowych. W innych przypadkach np. podjęcie pracy lub studia konieczne będzie wystąpienie o odpowiednią wizę.

Opłata za wniosek ESTA wynosi 14 $. Dokument będzie ważny 2 lata. W przypadku odmowy 10 $ zostanie nam zwrócone. Tak, odmowy, bo odmowę możemy dostać tak samo jak odmowę wizy. Tyle tylko, że nie będziemy wtedy 160 $ do tylu jak w przypadku odmowy wizy. Dobra wiadomość jest taka, że przy odmowie ESTA wciąż możemy się starać o wizę.

Aby starać się o ESTA, musimy być posiadaczem tzw. paszportu biometrycznego. Jeśli nasz paszport został wydany po 28 czerwca 2009, to zapewne jest to paszport biometryczny. Cechą charakterystyczną takiego paszportu jest kółeczko z odchodzącymi od niego poziomymi kreskami wpisane w prostokąt. Znaczek ten widnieje na okładce pod napisem PASZPORT.

 

Kto może nie uzyskać Autoryzacji ESTA?

Kto zapewne dostanie odmowę ESTA? Kłopoty z Autoryzacją Podróży mogą mieć osoby skazane za przestępstwa kryminalne lub osoby, które przekroczyły dozwolony czas pobytu w USA, nie zostały do USA wpuszczone lub zostały z USA deportowane. Z ESTA wyłączone będą osoby, które po 1 marca 2011 r. przebywały w Iranie, Iraku, Korei Pn., Sudanie, Syrii, Jemenie, Somalii lub Libii, za wyjątkiem wykonywania obowiązków służbowych (dyplomaci, dziennikarze itp.). Ale już znam przypadki, że ESTA została przyznana osobom, które odwiedziły te kraje. Jak widać nie ma tu chyba reguły.

Również osoby, którzy wcześniej otrzymały odmowę wizy, raczej będą mieć kłopoty z otrzymaniem ESTA, takie są przynajmniej doświadczenia krajów objętych tym programem. Jak to będzie realizowane w  praktyce w stosunku do Polaków, jeszcze nie wiadomo. Na razie są już potwierdzone przypadki, że nie zawsze tak jest i Polacy, którym w przeszłości odmówiono wizy, Autoryzację Podróży dostali. Dlatego też warto zacząć od złożenia wniosku, a nuż się uda. Ryzykujemy tylko 4 $.

 

Procedura na lotnisku – czy coś się zmieni?

Niestety procedura na lotnisku się nie zmieni. W dalszym ciągu czeka nas rozmowa z urzędnikiem i tak samo, jak w przypadku wizy, urzędnik może odmówić wpuszczenia nas do USA. Rocznie 500 Polaków zawracanych było do kraju, trudno powiedzieć, czy ta liczba się zmniejszy.

Sama organizacja przekraczania granicy zależy od lotniska. Większość lotnisk ma jedną kolejkę dla posiadaczy wizy i dla ESTA. Ale są też takie, gdzie te kolejki są osobne. Co w przypadku, gdy w naszej rodzinie/grupie część osób podróżuje z wizą, a część z ESTA? Najlepiej zapytać pracowników lotniska, którzy kierują przyjezdnych do odpowiedniego ogonka. Oni udzielą nam właściwej informacji.

Czy musimy mieć ze sobą jakieś potwierdzenie, że ESTA została nam przyznana? Nie musimy, gdyż urzędnik imigracyjny skanując nasz paszport otrzyma tę informacje z systemu ESTA. Numer naszego paszportu jest przypisany do naszej autoryzacji. Może się jednak zdarzyć, że pracownik linii lotniczej, którą udajemy się do Stanów, poprosi nas o potwierdzenie rejestracji w ESTA, warto więc zapisać sobie numer wniosku.

 

Różnice w podróżowaniu z ESTA i z wizą

Zalety ESTA to niewątpliwie niski koszt ubiegania się o Autoryzację. Zamiast 160 $ będziemy płacić jedynie 14 $. O Autoryzację trzeba będzie ubiegać się co 2 lata, przy wizie na 10 lat mieliśmy spokój. Na ESTA będzie można przebywać tylko 90 dni bez możliwości przedłużenia, wiza pozwalała przebywać nam w USA 180 dni i można było wystąpić o jej przedłużenie. W przypadku podróży dłuższej niż 90 dni będziemy, jak dotychczas, musieli ubiegać się o wizę. ESTA będzie traciła ważność w przypadku wygaśnięcia ważności paszportu, zmianie nazwiska lub innych danych, o które pytano we wniosku. W przypadku wizy, pomimo utraty ważności paszportu, wiza wciąż będzie ważna.

Z wizą mogliśmy wielokrotnie przekraczać granicę do momentu utraty ważności wizy, z ESTA będzie tak samo, w ciągu tych dwóch lat będziemy mogli podróżować do USA wielokrotnie bez konieczności ubiegania się o kolejną autoryzację.

Elektroniczny System Autoryzacji Podróży pozwala nam dokonać wszystkich formalności przy komputerze bez konieczności wychodzenia z domu. Wiza wymagała udania się do konsulatu, co generowało dodatkowe koszty związane z podróżą do ambasady i wymagało czasem wzięcia dnia urlopu.

 

Kiedy wypełnić wniosek ESTA?

Najlepiej na kilka dni przed podróżą, bo na autoryzację będziemy musieli trochę poczekać. Ambasada USA zaleca, by zrobić to na co najmniej 72 godziny przed wyjazdem. Ja jako wyjątkowy panikarz na pewno wypełnię wniosek na kilka tygodni wcześniej. Autoryzację dostaje się jednak na ogół bardzo szybko, zazwyczaj już po kilku godzinach.

 

Jak wypełnić wniosek?

Na szczęście jest to dziecinnie proste i zajmie nam około 20 minut.

Wchodzimy zatem na stronę https://esta.cbp.dhs.gov/esta/. W prawym górnym rogu możemy zmienić język na polski. Następnie klikamy “złóż wniosek”.

Teraz wybieramy czy składamy wniosek indywidualny, czy grupowy. Jeśli jedziemy z rodziną, wypełniamy wniosek grupowy. Tak samo możemy zrobić, jeśli jedziemy z grupą przyjaciół. Każda osoba, dziecko też, otrzyma indywidualny numer rejestracyjny. Przy wniosku grupowym należy ustalić “osobę kontaktową grupy”, np. jednego z rodziców i podać jej dane wraz z e-mailem do kontaktu. Następnie wprowadzamy dane każdego z członków naszej grupy.

A jakie to dane? Imię i nazwisko, płeć, data urodzenia i miejsce urodzenia oraz obywatelstwo. Koniecznie pomińcie nasze śliczne słowiańskie znaki i np. zamiast Józef Jóźwiński wpiszcie Jozef Jozwinski. Tak samo z nazwą miejscowości, w której się urodziliśmy.

Następnie podajemy dane paszportowe, numer paszportu, datę jego wydania i datę ważności oraz nasze obywatelstwo. Jeśli mamy też paszport innego kraju lub inne obywatelstwo też należy podać te dane we wniosku w odpowiedniej rubryczce.

Potem wpisujemy dane osobowe naszych rodziców i nasze miejsce zamieszkania. Tu podajemy adres stałego zamieszkania.

Następnie wpisujemy nasz numer telefonu i e-mail. Adres poczty sprawdzamy 100 razy czy jest poprawny, bo na niego otrzymamy informację o statusie naszego wniosku.

Kolejny punkt to nasze social media, czyli konto na Facebooku, Instagramie itp. Na szczęście nie jest to rubryka obowiązkowa. Jeśli kiedyś będę wniosek ESTA wypełniać, to raczej nie planuję tego podawać.

W następnym punkcie podajemy nazwę obecnego lub poprzedniego pracodawcy wraz z adresem.

Teraz przechodzimy do punktu, z którym nie bardzo wiadomo co robić, są to dane osoby kontaktowej w USA. Jeśli nie macie takiej osoby np. rodziny, znajomego, to wpiszcie jakiś hotel, w którym będziecie przebywać lub jakikolwiek hotel na Waszej trasie. To samo z adresem naszego pobytu, w momencie wypełniania wniosku nie musicie go znać, wpiszcie jakiś hipotetyczny. Następnie wpisujemy dane osoby, z którą można się kontaktować w sytuacji kryzysowej.

Następnie jest seria moich ulubionych pytań typu czy jesteś chory na dżumę lub czy jesteś masowym mordercą. Wśród nich jest pytanie czy kiedykolwiek odmówiono nam wizy, trzeba podać w jakim konsulacie i kiedy. Jeśli nie pamiętacie, podajcie przybliżone dane. Na koniec tej sekcji trzeba podać, czy byliśmy w którymś z “krajów niebezpiecznych”.

Na koniec jeszcze weryfikacja naszych danych i przechodzimy do sekcji “zapłać”.

 

Jak opłacić wniosek ESTA?

Najlepiej zrobić to od razu, chociaż mamy na to 7-dniowy termin. Zapłacić możemy przy użyciu paypal lub karty kredytowej/debetowej. Akceptowane są Visa, MasterCard, American Express i Discover. Dopiero po dokonaniu płatności nasz wniosek może zostać rozpatrzony.

Jeśli nie zapłacimy od razu, to potem musimy wejść w “sprawdź status ESTA’, pojawi nam się, że nasz wniosek oczekuje na zapłacenie i możemy wtedy dokonać płatności.

Jeśli nie dochowamy tego 7-dniowego terminu płatności nasz wniosek zostanie anulowany i trzeba będzie składać nowy.

 

Koniecznie zapisz numer wniosku!

Numer wniosku będzie konieczny do sprawdzenia, czy przyznano nam autoryzację podróży.  Wraz z numerem paszportu i datą urodzenia przeniesie nas do “statusu ESTA”, gdzie będziemy mogli zobaczyć, jaka w naszej sprawie zapadła decyzja. Czasem ten numer przychodzi e-mailem wraz z potwierdzeniem płatności, czasem nie. Tak samo ze statusem ESTA, informacja przychodzi e-mailem lub nie, nie ma wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje. Dlatego koniecznie sprawdźcie ręcznie sami, czy autoryzacja została Wam przyznana.

 

 

 

Amerykańska wiza

Jeśli jednak potrzebna będzie Ci wiza, to poniżej znajdziesz wszystkie informacje o procesie ubiegania się o wizę.

Amerykanie wydają wizy wielokrotnego wjazdu ważne przez 10 lat.   Na wizie można przebywać w USA do pół roku. Dokładną datę wbija na lotnisku do paszportu urzędnik imigracyjny.  Na wizę można wjeżdżać dowolną liczbę razy pod warunkiem, że łączny nasz pobyt w USA nie przekroczy 6 miesięcy w roku.

Posiadacze paszportów krajów objętych ruchem bezwizowym (visa waiver program) mogą przebywać w USA bez wizy łącznie do 3 miesięcy.   Takie osoby muszą się jednak ubiegać się o ESTA – elektroniczne potwierdzenie podróży.  Jest ważne dwa lata i za każde z nich się płaci.

Jeśli jesteśmy obywatelem jednego z nielicznych europejskich państw, wobec których USA stosuje obowiązek wizowy, to musimy za tę wizę zapłacić. Obecnie opłata za rozpatrzenie wniosku wizowego wynosi 160$. Opłata wizowa jest jednorazowa, nie musimy potem wnosić żadnych opłat ani aplikować o dodatkową autoryzację swojej podróży.   O wizę można ubiegać się w każdej placówce dyplomatycznej USA, choć formalnie obowiązuje rejonizacja. W Polsce są dwa konsulaty, w Warszawie i Krakowie i każdy ma swój rejon.  Wniosek o wizę USA składa się online, wypełniając długi formularz.

Przy zbieraniu informacje o aplikowaniu o wizę do USA na pewno rzuciły Wam się w oczy ogłoszenia różnych “biur podróży”, “kancelarii”, które odpłatnie oferują wypełnienie wniosku. Przy okazji reklamują się, że skorzystanie z ich usług jest gwarancją otrzymania wizy. Nie jest to niestety uczciwe, nie mamy absolutnie żadnych gwarancji, że wniosek wypełniony przez jakaś firmę jest gwarancją sukcesu. Sam wniosek jest długi i na pierwszy rzut oka może nas onieśmielać i możemy odnieść wrażenie, że nas przerasta. W rzeczywistości nie jest to takie trudne, aczkolwiek uciążliwe, a pytania typu “Czy zamierza się Pani na terenie Stanów Zjednoczonych zajmować prostytucją” mogą wprawiać w osłupienie. Co ciekawsze, przy zaznaczeniu płci jako “męska”, tego pytania nie ma. 😉

Tu znajdziecie instrukcję do wypełniania formularza wizowego:

http://ustraveldocs.com/pl_pl/pl-niv-ds160info.asp#guidelines

Tu znajdziecie link do formularza wizowego:

https://ceac.state.gov/genniv/

 

Zdjęcie do wizy

Do formularza trzeba zrobić sobie specjalne zdjęcie, które trzeba wkleić do formularza wizowego. Polskie zdjęcia paszportowe i do dowodu odpadają.  Trzeba się wybrać do fotografa i poprosić o zrobienie zdjęcia do amerykańskiej wizy.  Ponieważ zdjęcia również wkleja się online, konieczne jest posiadanie pliku ze zdjęciem. Plik nie może być za duży, ponieważ system on-line go nie przyjmie. W Ambasadzie na miejscu jest budka, w której można wykonać zdjęcie, ale czasami bywa ona nieczynna, nie radziłabym na niej polegać. Możemy też sami zrobić sobie zdjęcie zgodnie z instrukcją na stronie ambasady.

https://pl.usembassy.gov/pl/visas-pl/wymagania-dotyczace-fotografii/

 

Umawiamy wizytę w konsulacie

Po złożeniu i opłaceniu formularza wizowego wybieramy w internecie wolny termin na wizytę w konsulacie.  Przeważnie jest możliwość umówienia się w terminie kilku dni od dnia złożenia wniosku. Maksymalny czas oczekiwania na rozmowę może wynosić 2 tygodnie.

Do Ambasady nie wolno wnosić dużych toreb, walizek, laptopów. Telefon będziemy musieli zostawić u pracownika ambasady.

Pod ambasadą USA trudno jest zaparkować, pamiętajmy o tym, wybierając się na rozmowę z konsulem. Warto rozważyć przyjazd komunikacją miejską lub taksówką.

 

Jakie dokumenty wziąć ze sobą na rozmowę z konsulem?

Przede wszystkim musimy zabrać ze sobą paszport, wydruk potwierdzenia daty umówionej rozmowy, wydruk strony potwierdzającej złożenie formularza DS-160 i potwierdzenie wniesienia opłaty za wizę. Na stronie Ambasady USA jest informacja o konieczności zabrania ze sobą starych paszportów.

Czy warto zabrać coś jeszcze? Na moją pierwszą rozmowę udałam się z grubą teczką wypełnioną PITami, aktami notarialnymi, umowami o pracę. Na nic mi się nie przydały, więc na następną wizytę w konsulacie odchudziłam nieco teczkę, ale dołożyłam wydrukowany plan wyprawy z rezerwacjami noclegów. I tym razem nie musiałam niczego pokazywać, natomiast u mojego brata pokazanie tego planu zakończyło rozmowę życzeniami miłej podróży.

A co radzi Ambasada? Tutaj cytat z ich strony:

Chociaż w większości przypadków nie jest to wymagane, ubiegający się o wizy mogą przynieść dodatkowe dokumenty, jeżeli ich zdaniem będą one pomocne w wyjaśnieniu celu wyjazdu, związków z krajem zamieszkania, czy też możliwości opłacenia podroży. Urzędnicy konsularni mogą zapoznać się z dodatkowymi dokumentami, jeśli w ich przekonaniu wniosą one istotne informacje dla rozpatrzenia sprawy.

Dlatego też ja zawsze wolę coś ze sobą mieć, chociaż jak wspomniałam, nigdy niczego nie musiałam pokazywać. Czuję się tak po prostu pewniej, ale, czy Wy coś zabierzecie, zależy oczywiście tylko od Was.

Ja osobiście polecam zabranie planu, uwiarygodnia on w oczach konsula.  Sprawiamy wrażenie, że naprawdę jesteśmy turystą marzącym o zobaczeniu konkretnych miejsc, a nie chętnym do pracy w USA, któremu należy wizy odmówić. Nie sadzę, by brak planu działał na Waszą niekorzyść, może jednak pomóc w razie jakichkolwiek wątpliwości.

 

Jak przebiega rozmowa z konsulem?

Rozmowa z konsulem prowadzona jest po polsku, chyba, że sami przejdziemy na angielski, czego nie polecam, ponieważ z moich obserwacji wynika, że takie osoby są dokładniej przepytywane. Jak się konsul nie musi męczyć z polszczyzną, to ma możliwość zadania wielu więcej pytań. Konsul na pewno zapyta nas o cel podróży. Warto rzucić kilka punktów z naszej trasy, opowiadając, co chcemy zobaczyć. Nie zostaniemy raczej indagowani o wysokość zarobków, natomiast konsul może nas zapytać o miejsce pracy i o to, czym zajmujemy się w życiu. Nie będzie nas specjalnie maglował, gdyż wszystkie odpowiedzi i tak ma we wniosku, decyzja, czy dostaniemy wizę, czy nie, dawno już zapadła. W czasie rozmowy konsul jedynie utwierdza się w przekonaniu, co do podjętej decyzji.

Nigdy, przenigdy nie mijajcie się z prawdą, na zadane pytania odpowiadajcie zgodnie ze stanem faktycznym, personel łatwo wykryje, że kręcimy. Natomiast samemu nie ma co się wyrywać ze spowiadaniem się z niewygodnych dla nas faktów.

Na koniec rozmowy konsul informuje nas, czy dostaliśmy wizę, czy nie. Jeśli zacznie wypisywać karteczkę, znaczy, że wiza została przyznana. Tę krateczkę dostaniemy potem do ręki i będzie ona potwierdzeniem, że w Ambasadzie został nasz paszport.

Czy można nie dostać wizy? Tak, można, chociaż teraz już rzadko to się zdarza. Przy mojej ostatniej wizycie w konsulacie odmówiono wizy trzem osobom, młodej, ładnej dziewczynie, która przeszła w rozmowie na angielski, chłopakowi koło trzydziestki deklarującemu, że jest właścicielem firmy budowlanej i starszemu panu mówiącemu, że jedzie do brata, którego nie widział 20 lat.

Osoby, które otrzymały wizę, zostawiają paszport w konsulacie. Konsulat odsyła paszport z wizą kurierem na podany przez nas w formularzu adres.  Zwykle zajmuje to od 3 do 5 dni roboczych.

 

Wiza dla dziecka

Dzieci do lat 14 nie muszą chodzić do konsulatu.  Jeżeli choć jeden rodzić ma wizę, wizę dla dziecka można uzyskać wypełniając wniosek wizowy w internecie. Wiza dla dziecko kosztuje dokładnie tyle samo co dla dorosłego (160$). Do konsulatu musimy dostarczyć paszport dziecka, wydruk potwierdzający złożenie elektronicznego wniosku DS-160, kopię wizy rodzica (gdy oboje mają wizy warto dostarczyć kopię wizy każdego z rodziców), formularz dostarczenia dokumentów (drukujemy ze strony ambasady i wypełniamy odręcznie) oraz potwierdzenie zakwalifikowania się do otrzymania wizy bez rozmowy z konsulem (Interview Waiver Confirmation Letter). To zwolnienie otrzymuje się po udzieleniu odpowiedzi na pytania w formularzu on-line.

Komplet dokumentów dostarczamy do firmy kurierskiej TNT. Firma ta przekaże je do konsulatu. Paszport z wizą dla dziecka odbierzemy również od firmy TNT.

W przypadku, gdy dziecko podróżuje do USA z jednym rodzicem Ambasada zaleca zabranie ze sobą odpowiedniego upoważnienia:

Ze względu na rosnącą liczbę uprowadzeń i wykorzystywania dzieci, US Customs and Border Protection (Urząd Celny i Straż Graniczna Stanów Zjednoczonych Ameryki) zaleca, aby w przypadku, gdy dziecko podróżuje tylko z jednym rodzicem lub z opiekunem, osoba towarzysząca dziecku posiadała pisemną zgodę drugiego rodzica (lub obojga rodziców) na jego wyjazd poza granice kraju. Urząd Celny i Straż Graniczna Stanów Zjednoczonych zaleca, aby pismo było napisane w języku angielskim, potwierdzone notarialnie i zawierało stwierdzenie; “Potwierdzam, że moja żona/ mój mąż/inna osoba podróżuje poza granice kraju z moim synem/córką i wyrażam na to zgodę” (“I acknowledge that my husband/wife/other person is traveling with my son/daughter out of the country and has my permission to do so”).

 

Bilety lotnicze

Planowanie wyjazdu do USA warto zacząć od rozpoznania połączeń lotniczych i cen biletów.

 

Kiedy kupić bilet lotniczy?

Bilety lotnicze są dostępne na 12 miesięcy naprzód.  Z moich doświadczeń wynika, że najbardziej korzystne ceny biletów na połączenia na okres wiosna-wczesna – jesień, można uzyskać na mniej więcej 4-5 miesięcy przed datą podróży.   Linie lotnicze często urządzają promocje w okresie luty-marzec.   Ten okres w branży transportu lotniczego to dolina.  Liniom brakuje wtedy gotówki i dlatego też często wyprzedają wówczas bilety po atrakcyjnych cenach.  Warto więc śledzić ceny w internecie i polować na promocje i okazje. Warto obserwować Szalone Środy linii LOT. Jeżeli nie kupimy promocyjnego biletu w tym okresie, to szansa na tańszy bilet w okresie późniejszym jest bardzo niewielka, dlatego też najlepiej w tym momencie bilet już kupić.  Na miesiąc przed odlotem ceny biletów idą już gwałtownie w górę.  Nie ma super okazji last minute.

W zeszłym roku (2018) w lutym ceny biletów do LA w klasie ekonomicznej wahały się od 2800 zł.  do 3200 zł, w zależności od dnia. Natomiast w klasie premium, czyli wyższej niż ekonomiczna, były po 4700 zł. W czerwcu cena za ekonomiczną poszybowała do 4800 zł., a premium do 7000 zł. Nie warto czekać na ostatnia chwilę.

 

planowanie wyjazdu do usa

 

Bilety lotnicze bezpośrednio ze stron linii lotniczych, czy z portali sprzedających bilety wielu linii?  

Jeśli kierujemy się głównie ceną, warto szukać przez wyszukiwarki. Jedne z najbardziej znanych to Skyscanner, Momondo, Kayak, Kiwi, Expedia

 Są także wyspecjalizowane strony w internecie, na których pasażerowie pisują o super okazjach, jakie pojawiają się w internecie. Niezwykłe okazje to często efekty błędów pracowników linii lotniczych wprowadzających ceny do systemów rezerwacyjnych. Linie w ciągu kilku godzin orientują się w pomyłce.  Większość zawiadamia pasażerów, że wystąpił błąd, anuluje bilet i zwraca pieniądze.   Czasem się zdarza, że linia bierze straty na siebie, a kilka tysięcy szczęśliwców leci za grosze na drugi koniec świata.

Kupowanie innymi kanałami niż bezpośrednio od linii lotniczej jest zawsze obciążone pewnym ryzykiem. W przypadku takiego zakupu linia lotnicza zawsze musi potwierdzić bilet pośrednikowi, a pośrednik pasażerowi. Zdarza się, że takie potwierdzenie nie następuje. Ponadto pośrednik nie zawsze powiadamia o późniejszej zmianie godziny lotu lub jego odwołaniu. Pasażer przyjeżdża na lotnisko i ma wtedy kłopot.

Ja zawsze rezerwuję bezpośrednio przez strony linii lotniczych.  Po pierwsze, nie udało mi się znaleźć nigdy tańszej oferty na żadnej wyszukiwarce na interesujący mnie lot.  Po drugie, mam pewność, że nie ma żadnego pośrednika między mną a linią lotnicza i w razie wszelkich zakłóceń lotu linia nie może się wykręcić od odpowiedzialności, tłumacząc, że to pośrednik nawalił i czegoś nie dopatrzył. A po trzecie, dla mnie ma znaczenie możliwość zbierania mil za przeloty w programie lojalnościowym danej linii lotniczej. Nie szukam więc jakiejkolwiek oferty przelotu, którąkolwiek linią lotniczą. Szukam oferty z linii lotniczej sojuszu, w którym zbieram najwięcej mil. Dlatego też wyszukiwarki nie są dla mnie aż tak dużego znaczenia, ponieważ czasem wybiorę droższy lot z mojego sojuszu. Robię tak,  bo wydane pieniądze zwrócą mi się z nawiązką w uzyskanych za ten lot milach.

Programy lojalnościowe bardzo się opłacają, ponieważ dają możliwość skorzystania z bezpłatnych biletów na loty w przyszłości.   Przy uzbieraniu odpowiedniej ilości mil (punktów) możemy także otrzymać status pozwalający np., na korzystanie z ścieżek szybkiej odprawy biletowej, kontroli bezpieczeństwa i paszportowej. Otrzymujemy też dostęp do poczekalni biznesowych na lotniskach i darmową dodatkową sztukę bagażu.

My najczęściej latamy do USA liniami LOT, Swiss i Lufthansą. Zwłaszcza Lufthansa ma wiele dogodnych połączeń pozwalających z jedna przesiadką dotrzeć do wielu miejsc w USA.

 

Bezpośrednio, czy z przesiadką?

Wiadomo, że lot bezpośrednio jest najwygodniejszy i najmniej stresujący, bo nie musimy martwić się przesiadką i mamy najkrótszy czas podróży. Teoretycznie tak, ale z tym czasem podróży to już różnie bywa. Czasem spóźnienie naszego narodowego przewoźnika lub w ogóle odwołanie lotu powoduje, że lot z przesiadką okazuje się bardziej korzystny. Do tego często lot z przesiadką ma atrakcyjniejszą cenę niż lot bezpośredni.

Czasami po prostu nie ma innego wyjścia, ponieważ w miejsce, do którego chcemy się dostać, po prostu nikt bezpośrednio nie lata.

Ja osobiście, jeśli wybieram lot z przesiadką, to najbardziej lubię połączenia z jak najdłuższym odcinkiem międzykontynentalnym. Najczęściej przesiadam się w Niemczech lub Szwajcarii. Osoby lecące z przesiadką muszą pamiętać o realnym czasie na zmianę samolotu. Czasem linie lotnicze ustawiają bardzo krótkie czasy przesiadek np. ok 1 h. Nawet na lotniskach z bardzo dobrze zorganizowanymi przesiadkami godzina może nie wystarczyć, jeżeli lot z Polski się spóźni.  Kupując bilet z przesiadka w Europie najlepiej wybrać rejs z 1,5 do 2 godzin na zmianę samolotu. Na większości lotnisk to wystarcza, by nawet przy godzinnym spóźnieniu lotu z Polski zdążyć na samolot do USA.  Przesiadki najlepiej idą w Wiedniu, Monachium i Zurychu.  Odradzam Frankfurt, Paryż i londyńskie Heathrow.

Jeszcze większe ryzyko pojawia się nam, gdy zmieniamy lotnisko, ponieważ musimy dodać czas niezbędny na tranzyt. Czasem robi się z tego nawet kilka godzin, jak np. w Londynie przy zmianie lotniska z Luton na Gatwick.

 

Przesiadka na terenie USA

W przypadku przesiadek na terenie USA należy zarezerwować jeszcze więcej czasu, ponieważ musimy przejść przez kontrolę imigracyjną i celną. Konieczne  minimum wynosi 2,5 godziny. Na bardziej obleganych lotniskach typu Los Angeles, Chicago, Nowy Jork możemy trafić na spiętrzenie przylatujących samolotów i samo przejście kontroli imigracyjnej może nam zająć ok 2 godzin. Potem musimy odebrać bagaż i przejść kontrolę celną. Po przejściu celników odebrany bagaż nadajemy ponownie na specjalnym stanowisku do re-check.   Przesiadka na lot krajowy wymaga przejścia ponownie przez kontrolę bezpieczeństwa, do której może być długa kolejka.  Często trzeba zmienić terminal, co na niektórych dużych lotniskach oznacza jazdę kilka przystanków autobusem lub lotniskową kolejką.  Na to zawsze potrzeba czasu, a to zwiększa ryzyko spóźnienia się na amerykański lot krajowy.

W drodze z USA do Europy kontroli imigracyjnej już nie ma, więc można przyjąć nieco krótszy czas na przesiadkę.

 

Podróż na jednym, czy dwóch różnych biletach?

Jeżeli macie na jednym bilecie podróż mającą jedną lub więcej przesiadek, wówczas linia nada bagaż bezpośrednio do miejsca docelowego, w którym kończycie podróż. Na lotnisku przesiadkowym nie musimy go odbierać, idziemy od razu do naszego drugiego samolotu. Czasami trzeba przejść jeszcze dodatkową kontrolę bezpieczeństwa.  To czy taka kontrola występuje,  zależy od danego lotniska

Podróż na jednym bilecie gwarantuje nam również prawa w przypadku spóźnienia któregoś z samolotów. Linia lotnicza, w której wykupiliśmy bilet jest za nas odpowiedzialna. Dlatego też ma obowiązek dokonać przebukowania biletu na najbliższe wolne połączenie na trasie, po której podróżujemy.  Jeżeli tego dnia nie ma już lotu, linia ma obowiązek zapewnić pasażerowi hotel i posiłek.

W przypadku zgubionego bagażu, linia ma obowiązek dostarczyć go we wskazane przez nas miejsce.

Osoby, które podróżują z przesiadką na dwóch oddzielnie kupowanych biletach dużo ryzykują. Mamy wtedy dwie oddzielne podróże. Jeśli nasz pierwszy samolot się spóźni  i nie zdążymy na następny, który mamy na drugim bilecie, nie zostaje nam nic innego, jak kupić nowy bilet. W świetle prawa po prostu nie stawiliśmy się na nasz lot i nie należą nam się z tego tytułu żadne odszkodowania.

Problemy mogą być również ze zgubionym bagażem. Bagaż nadawany jest tylko na pierwszy docinek podróży, potem odbieramy go na lotnisku tranzytowym i nadajemy na kolejny samolot. A co, gdy nasz bagaż nie doleci? Musimy wsiadać do następnego samolotu bez bagażu, a ten przewoźnik nie ma obowiązku nam go dostarczyć. Obowiązek ma ten pierwszy, ale tylko na przesiadkowe lotnisko. Sytuacja zupełnie bez wyjścia.

Dlatego też lot na dwóch oddzielnie kupionych biletach jest dużym ryzykiem i serdecznie go wszystkim odradzam.

 

CZYTAJ DALEJ:

48 komentarzy

  1. Wspanialy plan wyjasniajacy wszystkie aspekty podrozy. Mieszkam w USA I sama planuje nasze podroze, czesto ze znajomymi z Polski. Robie to dokladnie tak jak ty.
    Zakladam dokument w Excel, z ktorym podrozuje, mam w jednym miejscu wszystkie rezerwacje, dlugosci przejazdow, czas minimalny na zwiedzanie danego miejsca. Restauracji szukamy juz w drodze. Czesto sniadania w hotelu, wozimy ze soba cooler przenosny, w hotelach trzeba zamowic lodowke, czasem jest lodowka w kazdym pokoju. Jemy zwykle jeden wiekszy posilek w restauracji lunch albo dinner. Super post. Teraz planuje wyprawe po Europie a to dla mnie wiekszy challenge.

    1. Wielkie dzięki za miłe słowa! 🙂 Już wiem, że jest nas więcej planujących. 😉
      Też wozimy ze sobą coolera, sprawdza się i w drodze i w pokoju hotelowym i na biwaku. My też staramy się zjeść jeden posiłek dziennie w restauracji, chyba, że jesteśmy w terenie, wtedy to już niestety tylko kanapki i puszki Cambella.
      I wbrew pozorom szykowanie takiej wyprawy po Europie jest moim zdaniem trudniejsze, bo nie ma tu tylu udogodnień dla podróżnych. Ale też da się zrobić, tylko trzeba się mocniej napracować i zapewne więcej wydać. 🙂

      1. Panie Tomaszu, serdecznie dziękuję za miłe słowa! 🙂
        Ja oczywiście zawsze będę namawiać do samodzielnego wyjazdu, bo nie znam kraju, który bardziej się do tego nadaje. USA to kraj drogi, a podróżowanie wpisane jest w dna Ameryki, dlatego też udogodnień dla podróżujących jest dużo. Pozdrawiam serdecznie, proszę rozważyć wszystkie za i przeciw. 🙂

  2. Dorotka, jak zawsze w punkt 😘
    Fantastyczny poradnik, szkoda że się tak szybko czyta 😉
    Potwierdzam posmak płyty paździerzowej jeżeli chodzi o chleb…no i te pseudo śniadania…ileż można jeść te słodkie buły, tekturowe mufinki i gofry 🤣😂 po tygodniu człowiek marzy o domowym śniadaniu 😜

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂 Miło mi bardzo! 🙂
      Śniadanka i owszem walorami smakowymi nie grzeszą, my tam jeszcze jakoś wcinamy, ale dzieci stawiają veto. Myślałam, że weźmiemy je głodem, ale to nic nie dało i po 3 dniach udaliśmy się do sklepu po płatki (nieskładające się 50% z cukru), biały serek, żółty ser i wędlinę importowaną z Włoch. 😉

  3. Mieszkam w Kalifornii od wielu lat. Sporo podrozujemy w USA I poza.
    Jednak z duzym zainteresowaniem przeczytatam blog Doroty.
    Porownalam ze swymi doswiadczeniami, nauczylam sie nowych informacji.
    Dla kogoś kto planuje wyprawę do i w USA ten blog powiewem być ich biblia😎

    1. Bardzo dziękuję za taki pozytywny komentarz i tyle ciepłych słów. To dla mnie bardzo dużo znaczy, zważywszy, że płyną one ze strony doświadczonej podróżniczki. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie. 🙂

  4. Bardzo dobrze napisany poradnik. Jedyne z czym sie nie moge zgodzic to ceny moteli. W californi, arizonie i utah, kiedy juz sie wyjedzie w trase po parkach mozna zlapac motele za 10$ od osoby. Kazdego dnia rano sprawdzalismy na bookingu jakie sa oferty w miejscowosciach, ktore lezaly w okolicy miejsca docelowego i zawsze udalk sie znalezc cos fajnego, a warunki wcale nie byly spartanskie 🙂 trzeba ttlko planowac tak, aby ta miejscowosc lezala.okolo godziny drogi od duzego parku 😉 jedynym problematycznym dniem byl nocleg przu dolinie smierci. Wtedy jedynym slusznym rozwiazaniem bylo las vegas. Dosc spora odleglosc, ale blizej noclegi wahaly sie okolo 90$ za osobe.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję za taki pozytywny komentarz! 🙂
      W temacie noclegów nie ma miedzy nami żadnej niezgodności, po prost inaczej podajemy sumę. Ja podaję 50$ za pokój, a Ty 10$ za osobę, co w 4-osobowym pokoju daje z podatkiem identyczną sumę. 🙂 Nie wątpię, że można znaleźć też tańszy nocleg, ale chciałam to jakoś uśrednić i raczej miałam komentarze, że chyba żartuję z tym 50$ za pokój, bo nigdy takiej sumy nie widziano, tylko zawsze wyższe. Ja najtaniej widziałam pokój za 35$ w drodze z Las Vegas do LA, ale takie okazje bardzo rzadko się zdarzają. Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie. 🙂

  5. Na szczęście nie ma różnicy w naliczaniu mil w programach lojalnościowych lini lotniczych w zależności od tego, czy bilet jest kupiony bezpośrednio, czy przez pośrednika. Wpadnie ich tyle samo, zwłaszcza że numer karty, oprócz kupna, możemy zawsze podać również przy check-in.

    1. Rzeczywiście z treści wpisu można było odnieść wrażenie, że nie można zbierać mil kupując bilety przez pośrednika, ale oczywiście tak nie jest. Już inaczej sformowałam ten paragraf. Bardzo dziękuję za czujność! Pozdrawiam serdecznie!

  6. Wybieram się w maju na trasę bardzo zbliżoną do Twojej przykładowej trasy. Gdzieś u Ciebie czytałem o strefach czasowych, ale teraz nie mogę tego znaleźć (chyba w Monument Valley “u Indian” jest jeszcze jakiś inny czas. Czy mogłabyś wyjaśnić te strefy czasowe, żeby gdzieś się nie spóźnić głupio o całą godzinę.

    1. Utah i Arizona są normalnie w jednej strefie czasowej Mountain Time (MT). W pierwszej połowie marca Utah przechodzi na czas letni, a Arizona nie. Wtedy w Utah jest godzina później niż w Arizonie. Natomiast Indianie Navajo, pomimo, że są na terenie Arizony, to przechodzą na czas letni razem z Utah. Wyjątkiem jest Antelope Canyon, tam postanowili pójść na rękę turystom i utrzymują ten sam czas co w Arizonie. 🙂

      1. Super. Dziękuję za informację. Wiedziałem, że gdzieś dzwoni…
        Wszystko mam przygotowane wg Twoich rad- jedyny problem w tym, że w Yosemite Valley Lodge udało mi się tylko zarezerwować inny pokój na pierwszą noc i inny na drugą- poluję, może ktoś zwolni…
        Jarek

        1. Cieszę się, że mogłam pomóc. 🙂 A z Yosemite nic się nie martwcie, nawet, jak się nie zwolni pokój, to pakujecie wszystko do samochodu jak leci, idziecie zwiedzać, a wieczorem macie drugi pokój. Nie jest to specjalnie uciążliwe, przechodziliśmy już przez to kilka razy. 🙂 Życzę wspaniałej wyprawy i samych pozytywnych wrażeń. 🙂

  7. Ciekawi mnie, o której firmie ubezpieczeniowej piszesz że ma pakiet pokrywający wszystkie koszty leczenia i co to za pakiet, oraz w jakiej karcie kredytowej masz ubezpieczenie leczenia.
    Jarek

    1. AXA ma pakiet Zdobywca bez limitu kosztów leczenia. Limit jest tylko na dentystę i w wypadku ataku terrorystycznego. A karta to Diners Club. Nie chciałam pisać o konkretnych firmach, by nikogo nie reklamować, ale może rzeczywiście powinnam to uzupełnić. 🙂

  8. Przeczytałem kilka artykułów na Twoim blogu i uważam, że są absolutnie fantastyczne! Natychmiast dodałem do ulubionych i pewnie będę czytał przed kolejnym wyjazdem do USA 🙂
    Sam zacząłem niedawno pisać blog o podróżowaniu po USA, ponieważ już zaliczyłem kilkanaście wyjazdów, które własnoręcznie zorganizowałem i zaplanowałem od początku do końca i z satysfakcją stwierdzam, że moje przemyślenia w prawie 100% pokrywają się z Twoimi! 🙂
    Ty masz jednak trochę inny styl i piszesz bardziej obiektywnie, co jest cenne, żeby mieć pełnię wiedzy o podróżowaniu przez Stany. Ponieważ fotografuję hobbystycznie i komercyjnie, to dużą wagę położyłem na jakość zdjęć, zarówno na blogu, jak i na IG, gdzie od ponad 2 miesięcy codziennie publikuję jedno zdjęcie z podróży po USA. Ot, takie hobby 🙂
    Interesuje mnie, czy masz gdzieś mapę albo listę miejsc, gdzie byliście; chętnie zainspirowałbym się nowymi miejscami, ponieważ powoli zaczyna brakować mi pomysłów 🙂 Oczywiście zawsze można wrócić któryś raz do danego parku i zwiedzić go w innym stylu (kajak, balon, konie, rower itd.), ale to wiąże się z umiejscowieniem całego pobytu na danym terenie, a ja w zasadzie szukam nowych terenów, w których nie byłem 🙂
    Jeszcze raz: podziwiam i gratuluję wytrwałości w dokładności przedstawianych realiów USA!

    1. Dzięki wielkie za tyle ciepłych słów i za taki wspaniały komentarz do mojej pracy. Jest to dla mnie tym bardziej cenne, że płynie to ze strony doświadczonego podróżnika. 🙂
      Niestety nie mam nigdzie skompletowanych miejsc przez nas odwiedzonych, ale na mojej stronie na FB staram się pisać właściwie tylko o miejscach mało znanych lub zupełnie nieznanych bez żadnego hitu w internecie. Może znajdziesz tam coś nowego dla siebie. 🙂
      Za dwa miesiące wyruszamy do Utah i Arizony, gdzie będziemy rozpoznawać walką same nowości. Ale jak to z zupełnie nowymi miejscami bywa, nie zawsze udaje się dojść, dojechać, znaleźć. 😉 Po prostu informacji jest niewiele i wyruszasz kierując się głównie instynktem. Wszystko, porażki również, będziemy szczegółowo opisywać na rzeczonej stronie na FB. :D. Zatem serdecznie zapraszam. 🙂
      Ja fotografuję tylko i wyłącznie amatorsko i moje zdjęcia to raczej dokumentacja, niż praca artystyczna. Dlatego byłoby mi bardzo miło, jakbyś mi zdradził nazwę swojego bloga, chętnie popatrzyłabym na zdjęcia z moich ulubionych rejonów. 🙂
      Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Wpis będzie dopiero po naszym powrocie, bo to będzie nasze pierwsze zwiedzanie Waszyngtonu. Wyruszamy pod koniec lipca, także wychodzi na to, że czas wyjazdu nam się w dużej mierze pokrywa. Ale będziemy raportować na bieżąco na FB. 🙂

  9. Wybieram się z 17 letnią córką na dwutygodniową (21/04-11/05) wycieczkę po trasie od LA do Monument Valley, następnie nawrót w kierunku SF i zjazd do LA. Jest to nasz drugi wyjazd do USA, mamy zaliczony tydzień w NY. Czyli nasze amerykańskie doświadczenie jest malutkie. Szukając w internecie informacji i doświadczeń innych z wyjazdów w te strony natrafiłem na ten blog.
    Czytam go i stwierdzam, że nie ma potrzeby szukać nic innego. Zakres informacji, opisy miejsc, inspiracje, ostrzeżenia wyczerpują praktycznie temat zaplanowania naszego wyjazdu. Jest to niewątpliwie najlepszy blog na temat turystyki jaki udało mi się czytać.
    Gratuluję i dziękuję za dzielenie się swoimi doświadczeniami.

    1. Jestem niezmiernie wdzięczna za taki pozytywny komentarz! 🙂 Bardzo się cieszę, że moja strona jest przydatna i że zawiera wyczerpujące informacje. W pierwszej kolejności staram się opisywać miejsca bardziej znane i popularne, potem przyjdzie kolej na te mniej oczywiste.
      W weekend pojawi się artykuł o zwiedzaniu Grand Canyon, niewątpliwie jest on na liście głównych atrakcji.
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za takie ciepłe słowa życząc jednocześnie wspaniałej wyprawy. 🙂

  10. Dorotko, potrzebuję pomocy. Wczoraj kupiliśmy loty do Denver i z powrotem na lipiec na 3 tygodnie, chcemy zrobić trasę Denver – SLC – Yellowstone – Mount Rushmore – Denver (wypisałam najważniejsze punkty). Potrzebuję pomocy co do rozpisania atrakcji w Colorado. W zeszłym roku byliśmy na zachodzie i Utah mamy zwiedzone (poza Canyonlands i SLC), Yellowstone i dalszą część podroży też już mniej więcej mam zaplanowaną. Jak mogę zaplanować zwiedzanie Colorado? Co warto, czego nie warto? Myślę, że spokojnie możemy spędzić tam tydzień lub nawet 10 dni.

    1. Super, znaczy, że przygotowania znacznie posunęły się do przodu. 🙂
      Ja by zrobiła w Kolorado taką quasi pętelkę. Zaczynając od Denver zrobiłabym Rocky Mountain, a potem kierowała się na południe do Colorado Springs, a tam Garden of Gods, dalej Great Sand Dunes i przez Durango do Mesa Verde. Z Mesa Verde do Silverton i Ourey. Jest tu sporo fajnych ghost towns, można zrobić szlaki do Blue Lakes i Island Lake. Potem Black Canyon i na koniec Colorado NM i już jesteśmy w zasadzie w Utah i możemy jechać do SLC. 🙂

      1. Dziękuję! Tak, wreszcie coś ruszyło, czekaliśmy cały czas na bilety w jakiejś sensownej cenie, jednak już stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać. Kupiliśmy British Airways, jak w zeszłym roku, bo mieliśmy już uzbierane punkty. Troszkę się boję Brexitu, ale mam nadzieję, że dolecimy bez problemów. To zaczynam planowanie, odezwę się, jak będę miała jakieś konkretne pytania! Pozdrawiam 🙂

        1. Haha, my też kupiliśmy bilety na British Airways, bo w związku z Brexitem były bardzo tanie. Ale już dzisiaj wiadomo, że Brexitu przynajmniej przez najbliższy rok nie będzie. 😀 Chyba, że znowu coś nowego wymyślą. Ale jak się dowiadywaliśmy w agencjach lotniczych nawet w wypadku Brexitu nasze loty nie są zagrożone.

  11. Pani Doroto, czytając bloga nigdzie nie zauważyłem ( chyba, że przeoczyłem?) informacji, porad na temat dysponowania jakimś sensownym dostępem do internetu. Co w tym temacie może Pani poradzić?

    1. Tak, nie pisałam o internecie, ponieważ my nigdy niczego nie kupujemy i bazujemy na powszechnie dostępnym wifi, które jest dosłownie wszędzie, w restauracjach, motelach, czasem kempingach, w sklepach, na stacjach benzynowych. Czasem wystarczy podjechać pod jakąś sieciówkę i nawet nie wysiadając z samochodu skorzystać z wifi. 😀 Od wielu lat tak rozwiązujemy kwestę internetu i nigdy nam do nie brakowało. 🙂

  12. Witam Pani Doroto, wspaniały blog!
    Chciałam zapytać, czy gdzieś na Pani blogu mogę znaleźć informację, co najlepiej zabrać ze sobą?
    W czerwcu planuję podróż po parkach (Yellowstone, Sequoia, Yosemite) i kompletnie nie wiem, w co się zaopatrzyć, żeby niczego mi nie zabrakło lub wręcz przeciwnie, żeby nie pakować niepotrzebnych rzeczy.
    Byłabym wdzięczna za taką poradę.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂
      Takiej listy rzeczywiście nie ma na blogu, ale jest na mojej stronie na Facebooku. Są tam wklejone dwa spisy, jeden z rzeczami do zabrania do USA , a drugi z rzeczami przydatnymi na kempingu. Te wpisy są sprzed ponad roku, pewnie trzeba ich będzie chwilę poszukać. 🙂

  13. Witam Serdecznie.
    Wybieramy się z żoną na dwa tygodnie przechadzek po New York. W między czasie brat, który mieszka w Kalifornii zrobił nam niespodziankę, kupując bilety na weekendowy lot do SF. Czy potrzebuje jakiegoś dodatkowego pozwolenia na lot/pobyt między stanami ? Dodam, że w trakcie składania wniosku o B2 wpisałem tylko adres swojego wujka w New Jersey, u którego będziemy mieszkać.. Oczywiście po przylocie do NY zamierzam poinformować o tym urzędnika, ale czy formalnie powinienem jeszcze gdzieś to zgłosić ?
    Dziękuję i pozdrawiam

    1. O niczym nie musisz specjalnie informować, ani nigdzie zgłaszać. Zapewne urzędnik imigracyjny zada Ci na granicy pytanie dokąd się wybierasz. Wtedy powiedz, że będziesz zwiedzał NY, a potem wybierasz się na zwiedzanie Kalifornii i tyle. Nie jest to ani dziwne, ani podejrzane i w pełni masz do tego prawo. Wspaniałego wyjazdu i samych dobrych wrażeń!

    1. Generalnie w regulaminie karty jest zapis, że pass pokrywa wszystkich pasażerów w samochodzie w parkach, gdzie opłatę pobiera się za samochód. Czyli generalnie prawie wszystkich. Ja nie spotkałam się z żadnym parkiem, który liczyłby opłatę od osoby. Zatem jeśli masz kartę, wjadą na nią wszyscy pasażerowie samochodu. 🙂

  14. Podróżuję sama. Wynajmuję samochód i nocuję zwykle w hotelach, pensjonatach. Myślałam o noclegu w USA, parki Utah i Arizona, na kampingach lub na państwowych terenach. Ale jakoś nie mogę się przemóc do spania w namiocie samej, chodzi o bezpieczeństwo. Co o tym myślisz? Przesadzam? Nie należę do tych panikujących i strachliwych.

    1. Poza wielkimi miastami USA to raczej bezpieczny kraj, myślę, że spanie na kempingu nie powinno Cię w żaden sposób niepokoić. Zastanawiałabym się jednak nad spaniem w namiocie w zupełnej głuszy. Wtedy chyba lepiej przespać się w samochodzie, na pewno to bezpieczniejsze i chyba nieco wygodniejsze. 🙂

  15. Jako jeden z ulubionych parków wymieniłaś Capitol Reef, nie mogę jednak znaleźć żadnego wpisu na jego temat. W ogóle niewiele o nim w internetach. Planuję podróż do USA i przykuł on moją uwagę. Jest szansa, że taki wpis się pojawi? Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *