Sedona – miasto wśród czerwonych skał

Sedona to takie miejsce,  z którym od zawsze mam problem. Jest tu zjawiskowo pięknie, ale komfort zwiedzania pozostawia wiele do życzenia. Wieczne korki, brak miejsc do parkowania, tłumy na szlakach sprawiają, że mój mąż za każdym razem zarzeka się, że więcej do Sedony nie wraca. Jak do tej pory udało mi się kilkakrotnie go przekonać, by dał jeszcze Sedonie szansę. Niemniej po ostatniej naszej wizycie (maj 2019) znów wyjechał z mocnym postanowieniem, że jego noga więcej tu nie postanie.

No, ale jak tu znów nie wrócić, skoro jest jeszcze tyle do zobaczenia? Sedona ma do zaoferowania tyle interesujących miejsc i pięknych szlaków, że nawet w miesiąc nie udałoby się wszystkiego zobaczyć. Ale Sedona zwiedzania nie ułatwia. Zwykle z powodu korków i braku parkingu nie udaje się zrealizować wszystkiego, co mieliśmy w planie. Na szczęście pomimo licznych problemów logistycznych odwiedziliśmy miejsca najciekawsze i moim zdaniem najpiękniejsze. W tym wpisie doradzę Wam, jak zrobić to z sukcesem i najmniej się stresując.

 

sedona

 

Opłaty

Na wjazd na tereny rekreacyjne w mieście Sedona obowiązuje nasz poczciwy Annual Pass. Zaleca się zostawić go za szybą samochodu, gdy wyruszamy na szlak. Jeśli go nie mamy i nie planujemy nabyć, musimy kupić Daily Red Rock Pass lub Weekly Red Rock Pass, odpowiednio za 5 $ i 15 $. Pierwszy to pass dzienny, a jego ważność kończy się o północy. Drugi jest ważny przez 7 dni.

Karnety można nabyć w Redrock Ranger Station  (8375 State Route 179, Sedona), w Sedona Chamber of Commerce Uptown Visitor Center (331 Forest Rd., Sedona)  i Oak Creek Visitor Center (3901 North Highway 89A). W miejscach tych można też kupić Annual Pass.

Przy bardziej popularnych szlakach np. do Cathedral Rock czy Bell Rock ustawiono specjalne automaty, w których można Red Rock Pass kupić. Nie przyjmują one gotówki, tyko karty kredytowe.

W Sedonie są 3 strefy, w których trzeba wnieść opłaty niezależnie od posiadanych karnetów. To Crescent Moon Ranch/Red Rock Crossing, West Fork Trail i Grasshoper Point Picnic Area.

 

sedona

 

Poruszanie się po mieście Sedona i okolicach

Jak już wspomniałam, korki w Sedonie to codzienność. Oczywiście może się tak zdarzyć, że ominie Was ta wątpliwa przyjemność, ale my na nasze kilka wizyt tylko raz poruszaliśmy się po mieście płynnie. Nasz rekord to stanie w korku godzinę, w czasie której pokonaliśmy kilkaset metrów. Dlatego też porzućcie pomysły typu “Mam pół dnia, co mogę zobaczyć w Sedonie?”, bo może się tak zdarzyć, że jedynie przyjedziecie i wyjedziecie lżejsi o bak benzyny.

By zapobiegać korkom w tej chwili w mieście Sedona prawie wszystkie skrzyżowania zostały przerobione na ronda, co jedynie lekko poprawia sytuację. W zasadzie stoi się w korku od ronda do ronda, a gdy korka nie ma to przejazd przez te okrągłe skrzyżowania powoduje chorobę lokomocyjną, tak człowiekiem buja.

W Sedonie trudno też cokolwiek znaleźć, dwa razy zdarzyło nam się w ogóle odpuścić szlaki, bo nie byliśmy w stanie ich odszukać. Oczywiście można uznać, że to przez naszą wrodzoną jełopowatość, ale chyba jednak niekoniecznie. Wielokrotnie poszukując jakiegoś szlaku trafialiśmy na gustownie wykonane tabliczki przytwierdzone do domów, drzew i płotów o treści ” If you’re looking for … Trail, you are wrong”. Nie zrobiono ich chyba specjalnie dla nas? 😉

Dlatego też warto trasy dojazdu w Sedonie przestudiować dużo wnikliwiej niż zwykle w innych miejscach.

W Sedonie jest dużo dróg terenowych, które prowadzą do wielu atrakcji. Są one specjalnie utrzymywane w opłakanym stanie, by dalej kwitł tu interes przewożenia ludzi jeepami. Usługodawcy od jeepów w zasadzie opanowali niektóre rejony Sedony i nie uświadczysz tam już żadnego innego samochodu. Na Shnebly Road byliśmy jedynym samochodem, który nie należał do jakiejś firmy wycieczkowej. Zapewne dlatego też zamiast zwyczajowych pozdrowień na terenowej drodze przy mijaniu innego auta, otrzymywaliśmy od kierowców jeepow groźne spojrzenia spode łba.

Te drogi rzeczywiście są złe, ale nie wszystkie. Do części z nich dorobiono taką legendę, by wyciągać pieniądze od turystów. Raz daliśmy się nabrać na te opisy i postanowiliśmy zostawić samochód i iść na piechotę., Potem śmialiśmy się z naszej naiwności, bo szliśmy dobrą drogą obsypywani kurzem przez kierowców jeepów. Czasami nawet specjalnie na nas najeżdżali, jakby chcieli nam zakomunikować, że to za to, że ich nie wynajęliśmy i szliśmy na piechotę. To tak na zasadzie, zobaczcie, jak tu niebezpiecznie, proszę się tu nie pałętać.

 

sedona

 

Parkowanie

A to to już jest w Sedonie kompletne nieszczęście. Każda atrakcja w tym rejonie otoczona jest domami i prywatnymi gruntami, dlatego wykrojone parkingi są przeważnie malutkie, czasem jedynie na kilkanaście samochodów. Niektóre znajdują się w ogóle na gruntach prywatnych i właściciel o 8 rano bramę otwiera, a o 18 zamyka i musisz człowieku zdążyć wrócić, bu wyjechać swoim samochodem.  W związku z tym odpada też podziwianie w tych miejscach wschodów i zachodów słońca.

Jedynym i dobrze sprawdzającym się rozwiązaniem jest bardzo wczesny przyjazd w miejsca, gdzie są małe parkingi.  Atrakcje z większymi parkingami możemy sobie zostawić na popołudnie.

Nam zdarzyło się już nie znaleźć miejsca do parkowania, a co za tym idzie, zrezygnować ze szlaku. Po prostu po godzinie jeżdżenia w kółko zawróciliśmy, by dla odmiany postać w korku. Niestety Sedona nie pozostawia żadnego miejsca do kombinowania, a mieszkańcy natychmiast wzywają policję do źle zaparkowanego samochodu. Nie można tu liczyć na żadne pobłażania, mieszkańcy Sedony są zmęczeni turystami i dają im to odczuć. Ale takie ich prawo.

 

sedona

 

Sedona i jej vorteksy

Popularność Sedony napędzają tak zwane vorteksy, czyli wiry kosmiczne o niezwykłej energii mające moc uzdrawiania, oczyszczania, pomagające w medytacjach i znalezieniu własnego “ja”. Cztery główne vorteksy Sedony to: Cathedral Rock, Bell Rock, Boynton Canyon i Airport Mesa. Ten, kto wymyślił tę opowieść o vorteksach na pewno był geniuszem marketingu. Wystawialiśmy się na ich działanie wielokrotnie i nie czujemy się ani jakoś szczególnie oczyszczeni, ani uzdrowieni, a znalezienie własnego “ja” też jest jeszcze przed nami. Na pewno zaś jest to świetna zabawa, dlatego też uważam, że wizyta w którymś z vorteksów to punkt obowiązkowy zwiedzania Sedony. A nuż na Was podziała i wrócicie za darmo z własnym “ja” do domu.

A z tym “za darmo” to też różnie bywa, bo w Sedonie rozpleniły się różnej maści firmy, instytuty, towarzystwa, stowarzyszenia, które wcale nie za drobną opłatą (4 godziny za 480 $) oferują tzw. spiritual tours.  W czasie owych tours uczestnicy odwiedzają vorteksy, wysłuchują wykładów, uczestniczą w seansach w plenerze.

Mieliśmy kiedyś wątpliwą przyjemność spotkania w jednym z vorteksów grupy nawiedzonych Francuzów z mocno niedomytym guru w czasie takiego seansu. Guru na nasz widok kazał nam się natychmiast wynosić, bo on tu ma spirytualny wykład a nasza obecność zakłóca przepływ energii między uczestnikami a absolutem. Małżonek bardzo go przeprosił i pospiesznie się oddalił, a ja za nim. W czasie tego oddalania pomyślałam sobie, że tyle się tu nawspinałam i nawet nie miałam okazji pobyć sekundę w tym miejscu. A przecież to teren publiczny, a ja mam takie samo prawo śpiewać w tym miejscu np. pieśni partyzanckie jak on wygłaszać wykład. Ale cóż, musieliśmy tu wrócić dnia następnego.

 

sedona

 

A może coś jednak jest w tych vorteksach?

Miejsca oznaczone jako vorteksy rzeczywiście wykazują wyjątkowo wysokie wartości promieniowania elektromagnetycznego, o czym maja świadczyć niezwykle poskręcane pnie drzew rosnących w pobliżu vorteksów. Biolodzy twierdza jednak, że tak poskręcane drzewa można znaleźć jak Ameryka długa i szeroka i że jest to naturalna obrona rośliny przed wiatrem. A co z tym elektromagnetyzmem? Naukowcy mają na to bardzo proste wytłumaczenie, z którego ja co prawda nic nie rozumiem, ale powołując się na Benjamina Lonetree – speca od elektroinżynierii, brzmi ono tak:

Anomalie magnetyczne w miejscu vorteksów można odnieść do paleomagnetyzmu. Gdy lawa wulkaniczna wydobywa się na powierzchnię jako ciecz, jej ferromagnetyczne cząsteczki układają się zgodnie z polem magnetycznym Ziemi, niczym wiele malutkich kompasów. W momencie, gdy lawa się ochładza i twardnieje, ułożenie cząsteczek zostaje utrwalone. Gdy później aktywność tektoniczna przemieszcza i zmienia ułożenie tej skały, powstaje anomalia magnetyczna, która w zasadzie jest malutką wariacją w miejscowym polu magnetycznym.

Jak jednak wytłumaczyć stanowcze twierdzenia ludzi, że w miejscu vorteksów czują niewyobrażalny przypływ siły, radości i pozytywnych emocji? Psychologowie tłumaczą to stanem podobnym do katharsis, który ogarnia nas na skutek obcowania z niezwykłym pięknem przyrody.  I rzeczywiście 4 główne vorteksy Sedony są położone w miejscach niezwykłej urody, a ich piękno na pewno oddziałuje na człowieka pozytywnie. Jedni w euforii odczuwają przypływ energii, drudzy wyciszają się i znajdują harmonię z przyrodą i światem.

Vorteksy to wciąż temat do dyskusji, a ponieważ wielu ludzi czuje tu co najmniej przypływ sił witalnych i dobrą energię, to moim zdaniem warto spróbować. A “chodź świat realny jest poznawalny”, to jednak warto zostawić sobie trochę miejsca na tajemnicę.

W Sedonie jest wiele lokalizacji będących do dzisiaj miejscami kultu Indian. Odbywają się w nich rytuały związane z kultem narodzin, kultem przodków, obrzędy związane ze słońcem, czy seanse uzdrawiania dokonywane przez szamanów. Miejsca te zwykło się nazywać prawdziwymi vorteksami. A czy pokrywają się one z tymi, z oferowanych wycieczek? Ani trochę. A gdzie one są? Tego Wam żaden Indianin nie powie, ale możecie na nie trafić przypadkiem, tak jak my. I wtedy to będzie naprawdę wielka przygoda.

 

sedona

 

Kilka słów o historii miasta Sedona

Historia osadnictwa białego człowieka na tym terenie zaczyna się w 1876 roku, kiedy to James John Thomson objął w posiadanie ziemie nad Oak Creek na podstawie Homestead Act. Homestead Act to była taka fajna ustawa, na mocy której obywatele USA mogli otrzymywać od państwa grunty na niezwykle preferencyjnych warunkach. W zasadzie wystarczyło wypełnić aplikację i otrzymywało się wybrany teren z takimi warunkami spłaty, że był on praktycznie za darmo. Co ciekawe o grunty mogli starać się też cudzoziemcy, pod warunkiem przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa. A co jeszcze ciekawsze, o ziemię mogły występować też kobiety. Niestety czasy, gdy państwo amerykańskie dawało bez problemu nie tylko obywatelstwo, ale i ziemię, bezpowrotnie chyba minęły.

Kilka lat później po Thomsonie przybyło do osady małżeństwo Shnebly: Theodore Carlton wraz z małżonką Sedoną. Osada liczyła już wtedy 15 gospodarstw i nazywana była Indian Garden, od owocowych sadów, które pozostawili tu po sobie rdzenni mieszkańcy tych ziem. Teodor wraz z Sedoną szybko tu się zadomowili. Zyskali też wielką sympatię sąsiadów, bo byli niezwykle uczynni i zawsze służyli pomocą. Gdy Teodor otworzył na miejscu posterunek pocztowy  i zastanawiał się nad jego nazwą jeden z  mieszkańców podpowiedział mu, by było to imię jego przesympatycznej żony. Tak Sedona została Sedoną.

Miasteczko wiodło sobie żywot spokojnej rolniczej osady do momentu, gdy w latach 40-tych nadciągnęli tu filmowcy z Hollywood. Bajeczna sceneria czerwonych ostańców zagościła w wielu westernach.

Ale prawdziwy boom na Sedonę, trwający zresztą do dzisiaj, spadł na miasto w latach 60-tych, gdy zainteresowali się nią wyznawcy New Age. Przyciągnęło ich do miasteczka istnienie właśnie owych opisanych wcześniej vorteksów. Przedstawiciele ruchu New Age wierzą, że we wszechświecie wszystko jest ze sobą powiązane, a świat znajduje się aktualnie w stanie przejścia z ery zła i egoizmu do ery wspólnoty i wiecznej szczęśliwości. Ta pierwsza era to Era Ryb, którą wyznawcy New Age kojarzą z chrześcijaństwem, a era szczęśliwości to, a jakże, Era Wodnika.

 

sedona

 

Współczesna Sedona

Dzisiejsza Sedona to niezwykle piękne miasteczko, zadbane i wypielęgnowane, bardzo europejskie. To jedyna miejscowość w jakiej byłam w USA, gdzie w wielu miejscach nie podjedziesz bezpośrednio pod sklep czy restaurację, ponieważ odgradza cię od nich gustowny trawniczek. A to bardzo nieamerykańskie. W Sedonie od pewnego czasu obowiązują warunki zabudowy spajające budynki architektonicznie. Ten ład widać na pierwszy rzut oka. Nawet McDonald musiał się dostosować i w Sedonie stoi jedyna restauracja tej sieci, która nie ma żółtego łuku. Ma łuk niebieski, ponieważ taki lepiej korespondował z kolorami Sedony.

Sedona to miasto niezliczonych galerii. Sprzedawane są w nich obrazy, fotografie, biżuteria. W każdy pierwszy piątek miesiąca galerie otwierają swoje podwoje po godzinach i organizują spotkania z mieszkańcami, w których oczywiście chętnie uczestniczą też turyści. Impreza nazywa się 1st Friday in the Galleries. Przy serwowanych za darmo drobnych przekąskach, drinkach i muzyce live można snuć rozmowy o sztuce, życiu i poszukiwaniu własnego “ja”.

Sedona ma cieszący się dużą estymą międzynarodowy festiwal filmowy, promujący młodych twórców i kino niezależne.

Do ważnych festiwali w Sedonie należą Sommer Solstice Festival i Winter Solstice Festival organizowane w czasie letniego i zimowego przesilenia. Przygotowywane są wtedy wystawy, odczyty, warsztaty, występy muzyczne, a nawet lecznicze seanse i porady fizjoterapeutów.

Sedona jest często odwiedzana przez gwiazdy Hollywood i amerykańskich celebrytów. W dobrym tonie jest  przynajmniej raz w roku przyjechać do Sedony do SPA.

 

sedona

 

Zwiedzamy Sedonę

Sedona to znakomite miejsce do zwiedzania dla każdego. Są tu długie i wymagające szlaki, szlaki na krótkie wędrówki, jak i punkty widokowe dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą dużo chodzić.

 

Cathedral Rock

Najpopularniejszy szlak w Sedonie to Cathedral Rock. To niezbyt długa, ale dosyć stroma wędrówka. Na szczycie Cathedral Rock znajduje się jeden z czterech vorteksów Sedony. Dokładny opis szlaku znajdziecie tutaj:

Cathedral Rock w Sedonie – opis szlaku

 

Bell Rock

Bell Rock to drugi najpopularniejszy szczyt i ponoć najmocniejszy vorteks w Sedonie.

Do Bell Rock dojedziecie, podobnie jak do Cathedral Rock, drogą 179. Bell Rock ma dwa parkingi. Pierwszy – East Parking (Courthouse Vista) znajdziecie po 3,6 mili od skrętu w 89 A, drugi – South Parking (Courthouse Loop South Trailhead) milę dalej. Oba będą po lewej stronie. Na parkingu obowiązuje Red Rock Pass (5$) lub Annual Pass.

W zależności od tego, na którym parkingu zostawimy samochód, podejdziemy do Bell Rock od innej strony. Po fajne zdjęcia polecam stanąć na południowym parkingu, bo z tego kierunku skała najlepiej się prezentuje. Można stąd też zrobić pętelkę wokół Bell Rock, która ma 3,6 mili. Myślę, że to jednak strata czasu, wystarczy nieco podejść do Bell Rock po lepsze zdjęcia.

Jeśli zaś chcemy odwiedzić vorteks, to warto zatrzymać się na północnym parkingu. Vorteks znajduje się na północnym zboczu. Z parkingu ruszamy szlakiem Bell Rock Trail, który doprowadzi nas do Bell Rock Pathway. Z tego miejsca możemy rozpocząć wspinaczkę na Bell Rock. Jeśli naszym celem jest vorteks, to idziemy dalej, aż do skrzyżowania z Phone Trail. Tutaj po lewej stronie pojawia się kosze z kamieniami wyznaczające drogę do vorteksu. Teraz szlak poprowadzi nas w górę. Radzę liczyć te kosze, bo to ułatwi nam znalezienie vorteksu. Przy dziesiątym koszu skręcamy w prawo, jeszcze tylko kilka kroków i docieramy do vorteksu zwanego Meditation Perch. Cały szlak to około mili.

 

bell rock sedona
Bell Rock

 

Devil’s Bridge

Devil’s Bridge to kolejny niezwykle popularny szlak w Sedonie. Na parkingu wymagany jest Red Rock Pass lub Annual Pass.

Dojazd na parking: z drogi 89A skręcamy w Dry Creek Rd., a następnie w prawo w Vultee Arch Rd. Ta droga doprowadzi nas do parkingu. Parking jest niezwykle mały jak na tak wielką popularność szlaku, dlatego też w ciągu dnia trudno znaleźć na nim miejsce. My kiedyś krążyliśmy 50 minut, ale niestety nie udało nam sie zaparkować. Następnym razem byliśmy tu już skoro świt i dopiero wtedy udało nam się znaleźć miejsce parkingowe.

Do Devil’s Bridge możemy się dostać na trzy sposoby. Pierwszy, chyba najbardziej optymalny, to zostawić samochód na w/w parkingu i udać się szlakiem Chuck Wagon Trail, który doprowadzi nas do drogi Vultee Arch Rd. Z niej skręcamy w prawo w Devil’s Bridge Trail, który doprowadzi nas bezpośrednio do łuku. Wszystko jest bardzo dobrze oznakowane. Ta wędrówka to nieco poniżej 6 mil.

Druga możliwość rozwiązująca kłopoty z parkingiem to przejechać drogą Vultee Arch Rd. aż do szlaku do Devils Bridge. Do tego wariantu będziemy potrzebować samochodu z wysokim zawieszeniem, ponieważ droga jest terenowa. Na tej drodze zarabiają firmy turystyczne podwożąc ludzi do szlaku. Oczywiście droga jest reklamowana jako masakryczna. My daliśmy się na to nabrać i wyruszyliśmy szlakiem Chuck Wagon Trail. Wracając tą drogą z powrotem mogliśmy stwierdzić empirycznie, że spokojnie przejedzie nią każdy samochód z wysokim zawieszeniem. Jeśli zdecydujecie się na jazdę tą drogą, wtedy czekają Was jedynie 2 mile do przejścia.

Przejście drogą Vultee Arch Rd. na piechotę jest trzecim wariantem. Przy tym rozwiązaniu musimy przejść 4,5 mili. Pomimo że dystans jest krótszy niż wędrówka Chuck Wagon Trail to jednak spaceru ta drogą nie polecam. My byliśmy na niej ustawicznie obkurzani przez jeżdżące tędy jeepy z firm turystycznych. Do tego ich kierowcy z lubością spychali nas z drogi. Chociaż szlak przez Chuck Wagen Trail jest dłuższy, ale jest nieporównywalni ładniejszy i przyjemniejszy niż marsz drogą.

devil's bridge sedona
Devil’s Brigde

 

Chapel of the Holy Cross

Z Bell Rock będziemy mieć już niedaleko do Chapel of the Holy Cross. Kaplicy zaliczana jest do arcydzieł światowej architektury, uhonorowana licznymi nagrodami za jej piękno i uniwersalizm. Kaplica została ukończona w 1956 i od razu została okrzyknięta jednym z siedmiu cudów Arizony, jakie stworzył człowiek.

Kaplica powstała z inicjatywy artystki Margurite Brunswig Staude, żarliwej katoliczki. Margurite pochodziła z bogatej rodziny, w dzieciństwie dużo podróżowała po Europie. Jej wielkim marzeniem była budowa kościoła odzwierciedlającego formę krzyża. Ponieważ fundusze na kościół nie stanowiły problemu, a rodzice podarowali pod budowę ziemię w Los Angeles wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie. Niestety z niewiadomych względów na budowę nie zgodził się arcybiskup Los Angeles

Po ślubie Margurite zamieszkała w Sedonie. Gdy zmarli jej rodzice pomysł budowy kościoła powrócił. W czasie lotu samolotem wypatrzyła piękne miejsce na skale dla swojej kaplicy. Ta ziemia należała jednak do państwa, ale po wstawiennictwie senatora z Arizony Barry’ego Goldwatera (późniejszego kandydata na prezydenta) Margurite dostała pozwolenie na budowę.

Kaplica jest katolicka, ale wolą Margurite było, by nie odbywały się tu msze i by każde wyznanie znalazło tu miejsce na spotkanie z Bogiem.

Ponieważ nie ma tu nabożeństw (co poniedziałek odbywa się wspólna modlitwa)  kaplicę można zwiedzać non stop w godzinach jej otwarcia między 9 rano a 5 po południu.

Adres kaplicy to 780 Chapel Rd. Niestety tu również będziemy mieć problem z parkowaniem. Pierwszy parking jest na dole pod kaplicą, ma kilkanaście miejsc. Jeśli tu zaparkujemy, musimy podejść kilkaset metrów stromo w górę. Na górze, bliżej kaplicy jest ponad 20 miejsc. Ale bardzo trudno się tu manewruje, bo jest wąsko, manewry dodatkowo utrudniają źle zaparkowane samochody.

Warto odwiedzić Chapel of the Holy Cross chociażby z tego powodu, że będziemy mieć stąd wspaniały widok na Sedonę, w tym na Cathedral Rock.

 

chapel of the holy cross sedona
Chapel of the Holy Cross
chapel of the holy cross sedona
Wnętrze kaplicy

 

Boynton Canyon i Boynton Canyon Vortex Trail

Boynton Canyon to kolejny vorteks Sedony, a przy okazji to bardzo piękny szlak wśród czerwonych skał. Po drodze możemy zobaczyć indiańskie ruiny. Potrzebny nam tu będzie Red Rock Pass lub Annual Pass.

Dojazd do szlaku: z drogi 89A skręcamy w Dry Creek Rd., a następnie w Boyton Canyon Rd.. Parking będzie po 1,7 mili po prawej stronie przed wjazdem do Enchantment Resort.

Jeśli chcemy przejść się tylko do vorteksu, czeka nas w sumie 1,3 mili spaceru. Najpierw idziemy szlakiem Boyton Canyon, a potem Boyton Vista. Po ok 0,6 mili zobaczycie wysokie skalne wieże, to tutaj, między nimi,  znajduje się vorteks.

Po powrocie z vorteksu możecie dalej iść szlakiem Boyton Canyon do indiańskich ruin, a potem do rewelacyjnego punktu widokowego na końcu szlaku. Cała wędrówka to ok. 6 mil. Kanion jest bardzo piękny, jest tu dużo drzew i sporo cienia.

 

Airport Mesa Loop i Vortex Trail

Pora na czwarty vorteks w rejonie miasta Sedona. Znajduje się on koło tutejszego lotniska. Tak jak w przypadku Boynton Canyon możemy udać się tylko do vorteksu lub zrobić cały Airport Mesa Loop.

Dojazd do szlaku: z drogi 89A skręcamy w Airport Rd., po ok. 0,5 mili znajdziecie parking po lewej stronie. Jest na nim miejsce na 10 samochodów. Za parking zapłacimy tu 3 $.

Do vorteksu dojdziemy błyskawicznie, bo dzieli nas od niego zaledwie 0,1 mili. Z parkingu idziemy najpierw Airport Mesa Loop Trail, po czym przy znaku “Overlook Point” skręcamy w lewo. Vorteks będzie po prawej stronie na szczycie niewielkiego wzniesienia.

Wracając możemy przejść się szlakiem Airport Mesa Loop Trail, który ma ok. 4 mil. Moim zdaniem nie warto robić całego szlaku, ale dobrym pomysłem jest przejść się przynajmniej wschodnim fragmentem pętelki. Będziemy mieć stąd wspaniały widok na Twin Buttes i Cathedral Rock. Airport Mesa Loop Trail to jedno z najlepszych miejsc do oglądania zachodu słońca.

 

sedona
Airport Mesa Loop

 

Long Canyon Trail

Long Canyon to dosyć prosty szlak w otoczeniu czerwonych skał. W dużej mierze idzie się wśród drzew, ja czułam się tutaj trochę jak w parku. A przede wszystkim nie ma tu zwyczajowych dla rejonów miasta Sedona tłumów. A chociaż miejsc do parkowania jest mało, nie mieliśmy tu problemu z zostawieniem samochodu, a byliśmy tutaj dwa razy.

Na tym szlaku znajduje się jedno z najpiękniejszych miejsc w Sedonie, mianowicie Grota Narodzin. Grota ta to święte miejsce Indian, to do tej groty przychodziły Indianki, by urodzić dziecko. Poszczególne plemiona wierzyły, że z tej groty pierwsi ludzie wyszli na świat z wnętrza ziemi. Grota jest po prostu gigantyczna i ma bardzo strome ściany, dlatego też nie udało nam się tutaj zrobić żadnego sensownego zdjęcia. Dopiero po powrocie przeczytałam, że ludzie robią tu kilka zdjęć i komputerowo składają w jedno. Ryzykując życiem i sprzętem trochę się jednak na te ściany powspinaliśmy. Zdjęciom to jednak nie pomogło, ale z góry wypatrzyliśmy jedno z Medicine Wheels tak skrzętnie ukrywanych w Sedonie, których lokalizacji nikt nie chce zdradzić. Uszczęśliwieni natychmiast tam pognaliśmy. Wokół okręgu ustawione były prowizoryczne kamienne ławeczki, widać, że wciąż odbywają się tutaj obrzędy.

Cały szlak ma 7 mil w obie strony, ale nie ma konieczności iść aż tyle. Dla mnie to fajna propozycja na wieczorny spacer.

Dojazd do szlaku: z drogi 89 A skręcamy w Dry Creek Rd., a następnie po ok. 3 milach skręcamy w prawo w Long Canyon Rd. Po ok. 0,6 mili znajdziemy gruntową zatoczkę po lewej stronie.

 

sedona
Grota przy Long Canyon Trail
sedona
Medicine Wheel

 

Soldier Pass Trail

To jeden z moich ulubionych szlaków w Sedonie. Przy szlaku jest parking tylko na 14 samochodów otwierany o godzinie 8 rano i zamykany o 18-tej po południu. Na szlaku możemy zatem być tylko w tych widełkach czasowych. Radzę być tu równo o ósmej. My przyjechaliśmy tu w deszczowy dzień i o 8:20 nie było już wolnych miejsc pomimo padającego deszczu.

Dojazd do szlaku: z drogi 89A skręcamy w Soldier Pass Rd., po 1,5 mili skręcamy w Rim Shadows Rd. Parking będzie po 0,25 mili po lewej stronie.

Pierwszą atrakcją na szlaku jest Devil’s Kitchen. To wciąż aktywny lej krasowy, ostatnio ziemia zapadła się tu w 1989 roku. Lej pojawił sie najprawdopodobniej w 1880 roku. Ówcześni mieszkańcy miasta Sedona opisywali nieziemski huk jaki towarzyszył pojawieniu się tej dziury w ziemi, a pył zasnuwał całe niebo do wieczora niczym gesty dym. Dziura jak to dziura, nie wygląda jakoś szczególnie porywająco, ale skoro jest po drodze, to warto tu zajrzeć. Nie należy jednak za bardzo zbliżać się do jej brzegów, ponieważ grunt jest tu wysoce niestabilny.

Kilkaset metrów dalej na naszej drodze pojawią się Seven Secret Pools, 7 baseników z wodą następujących jeden po drugim w równym rządku. To jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Sedonie, bardzo fotogeniczne.

Najciekawszym punktem na szlaku jest niesamowita jaskinia. Jaskinia ma niebywały kształt, jest jakby tunelem wydrążonym w skale, który jest zakończony łukiem skalnym i oknem. Tunel ma pęknięcie u góry i u dołu, a po obu jego stronach znajdują się skalne półki. Wszystko razem robi nieziemskie wręcz wrażenie, którego nie odda żadne zdjęcie.

 

devil's kitchen sedona
Devil’s Kitchen
seven sacred pools sedona
Seven Sacred Pools
sedona
Jaskinia przy szlaku Soldier Pass

 

 

West Fork Trail

West Fork Trail to jeden z najpopularniejszych szlaków w rejonie miasta Sedona. Tym szlakiem przeszliśmy tylko kawałek, ale jakoś nie zamierzamy tu wracać. Należy jednak o nim wspomnieć, ponieważ uważany jest za jeden z najpiękniejszych w Sedonie. Przypomina Narrows w parku Zion. I to mnie do niego właśnie skutecznie zniechęca. Bardzo nie lubię wody, chodzenia w wodzie w szczególności. Wciąż pamiętam upadek po poślizgnięciu się na mokrym kamieniu zakończony interwencją medyczną za astronomiczna sumę. Ale to, że ja takich miejsc nie lubię, nie oznacza, że można ten szlak pominąć.

West Fork Trail nie idzie się ustawicznie w wodzie, ale pokonuje się strumienie w malowniczym kanionie. Na szlaku jest dużo cienia, momentami jest trochę chaszczowato. Cała wędrówka to 7 mil, ale spokojnie można przejść mniej.

Dojazd na parking: parking znajduje się przy drodze 89 A na Call of the Canyon Picnic Area. Opłata za pozostawienie tu samochodu wynosi 10 $, nie obowiązuje tu żaden pass. Parking czynny jest od 8 rano, jak to w Sedonie, miejsca szybko znikają. Trzeba też sprawdzić, o której zamykają parking (zależnie od pór roku), by o czasie wydostać swój samochód.

 

Lover’s Knoll

Lover’s Knoll to punkt widokowy przy drodze Upper Red Rock Loop. A ponieważ widok stąd jest niczym z romantycznego obrazka, jest to miejsce często wybierane na zaślubiny w plenerze. Romantyczni panowie planują tutaj oświadczyny. Myślę, że z Cathedral Rock w tle na pewno usłyszą “tak”. 😉 Przy Lover’s Knoll regularnie odbywają się ślubne sesje fotograficzne.

 

lover's knoll sedona
Lover’s Knoll

 

Secret Slickrock Trail

Nieco dalej, przy końcu Chavez Rd. znajduje się szlak Secret Slickrock, przy którym sami uczestniczyliśmy w ślubie. Ze szlaku jest niezwykle piękny widok na Cathedral Rock, a do przejścia jest zaledwie 0,4 mili. W czasie, gdy oczekiwaliśmy sobie tutaj na lepsze światło, przed nami pojawiła się panna młoda w białej sukni i adidasach, pan młody, pani pastor z rozwianym blond włosem i fotograf. Pani pastor grzecznie nas zapytała, czy nie będzie nam przeszkadzać, jeśli odbędzie się tu uroczystość ślubna. Ależ skąd!

Panna młoda w międzyczasie zmieniła adidaski na szpilki i nic nie stało na przeszkodzie, by zaczynać. Oddaliliśmy się nieco, by im nie przeszkadzać, ale nie mogłam się powstrzymać, by nie zrobić im fotki. Szczególnie podobała mi się pani pastor o wyglądzie gwiazdy filmowej. Takie rzeczy tylko w Sedonie!

 

sedona
Cathedral Rock przy Secret Slickrock Trail

 

Crescent Moon Picnic Site

Crescent Moon Picnic Site to jedno z najpiękniejszych miejsc w Sedonie i ulubiona lokalizacja fotografów.

Dojazd:  z drogi 89A skręcamy w FR 216 (Upper Red Rock Loop Rd), a potem w lewo w Chavez Ranch Rd. A potem z niej w prawo w Red Rock Crossing Rd., po 1.5 mili ta droga będziecie na miejscu. Wjazd na parking kosztuje 10 $.

Jak sama nazwa wskazuje, Crescent Moon Picnic Site to znakomite miejsce na piknik. W cieniu drzew przy szemrzącym Oak Creek, z widokiem na Cathedral Rock możemy zjeść lunch i odpocząć. A potem warto rozejrzeć się po okolicy.

Kiedyś było tu rancho, hodowano tu bydło, ale najważniejsze były sady owocowe. Właściciel rancza Andrew Baldwin otrzymał nawet nagrodę rolniczą za ogromne i urodziwe brzoskwinie. W latach siedemdziesiątych ranczo wystawiono na sprzedaż. National Park Service doszedł do wniosku, że najlepszym pomysłem będzie kupić cale gospodarstwo, a jego tereny, po odpowiednim przystosowaniu i niezbędnych naprawach udostępnić ludziom jaki miejsce rekreacji. Dlatego na terenie Crescent Moon Picnic Site możemy wciąż zobaczyć zabytkowa stodółkę, młyńskie koło, a nawet możemy zamieszkać w odrestaurowanym domku z widokiem na Cathedral Rock.

Główną atrakcją tego miejsca jest jednak przepływający przez rancho Oak Creek wraz z piaszczystą plażą. Ludzie przychodzą tu, by popluskać się w wodzie w najpiękniejszej możliwej scenerii.

Wzdłuż strumienia prowadzi Crescent Moon Spiritual Trail dochodzący do tzw. Spiritual and Meditation Area – miejsca obstawionego milionem kamieni, kamyków i kamyczków. Znajduje się tu ponoć kolejne źródło mocnej energii, dlatego też ludzie często przychodzą tu medytować. Tuż obok jest Buddah Beach również z potężną dawką kamyczków. To bardzo ciekawe miejsce i takie trochę na uboczu popularnych tras zwiedzania.

Z Crescent Moon Picnic Site możecie wyruszyć na szlaki Templeton Trail, Baldwin Trail jak i również Cathedral Rock. Do Cathedral Rock jest stąd nieco dłużej niż oficjalnym szlakiem, ale za to zobaczymy ten szczyt z najpiękniejszej strony i nie będziemy mieć większego kłopotu z parkowaniem.

 

sedona crescent moon picnic site

sedona crescent moon picnic site

 

sedona crescent moon picnic site
Crescent Moon Picnic Site

Secret Cave

Na koniec chciałabym Wam pokazać miejsce związane z historią rdzennych mieszkańców tych okolic, ale wciąż żywe, służące indiańskiej społeczności. To Secret Cave, nieco na obrzeżach Sedony. Do dzisiaj szamani odprawiają tu rytuały uzdrowień uważając jaskinię za miejsce święte. Dlatego i Indianie i rangerzy proszą, by nie ujawniać jej lokalizacji.

Znalezienie tego miejsca nie jest jednak specjalnie trudne, wciąż można trafić na informacje, jak tu dotrzeć. Gdy zostaną usunięte, pojawiają się nowe. Odszukanie Secret Cave mi nie zajęło zbyt wiele czasu, przy pewnej dozie determinacji i Wam się powiedzie. Gdy staniecie już w tym magicznym miejscu pamiętajcie, że jesteście jakby w indiańskim kościele, potraktujcie to miejsce z szacunkiem.

 

sedona

sedona

sedona
Secret Cave

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, będzie mi bardzo miło jeśli wesprzesz mnie na Patronite!

https://patronite.pl/ameryka-dla-podroznika



14 komentarzy

  1. Cześć. Artykuł fajny choć troszkę długi. Ja w sprawie korków a Sedonie 😀. Byłem w zeszłym roku 3 X ( raz nawet w sobotę ) i żadnych korków nie było, bylo pare „ spowolnień „ ale jechałem normalnie, tzn. Według speedu. Polecam Sedone. Naprawdę super miasto. Pozdrawiam ze słonecznej Arizony. Marek.

    1. Dziękuję! 🙂 Tak się akurat składa, że to chyba mój najkrótszy artykuł. 😉
      Oczywiście zdarza się, że w Sedonie nic się nie korkuje, na ostatnim wyjeździe też nie mieliśmy korków, ale kilka poprzednich to momentami była masakra, więcej w samochodzie jak na szlaku. Sedona jest przepiękna, to obowiązkowy punkt zwiedzania Arizony. 🙂

  2. Krótkich artykułów w necie jest od merta, bo przecież klikalność to podstawa a po co się wysilać. Jak dobrze więc, że można czasami znaleźć takie obszerne kompendium wiedzy jak ten blog. Podziwiam pracowitość, wiedzę i zapał autorki oraz to, że nie ulega pokusie zrobienia z takiego posta jak ten 10 postów jak to jest u wielu innych. Zdjęcia są bajeczne.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! Tak, wiem, że krótki artykuł, a w zasadzie wyliczanka “10 rzeczy…” najlepiej się sprzedaje, ale jakoś nie bardzo mam ochotę, by iść tą drogą. W każdym parku staram się opisać wszystkie szlaki, a jeśli na jakimś nie byłam, to wspomnieć, że jest. Są parki, w których byłam na każdym szlaku, stąd i materiału do opisywania dużo, choc staram się zawsze robić jakieś kompendium. 🙂

  3. Witam Pani Doroto !
    To najlepszy blog o zachodzie USA na jaki trafilam!
    Zaczelismy planowac wyjazd na 6-7 tygodni na wiosne 2021, wstepnie wedlug Pani przykladowej trasy. Bedziemy podrozowac z malymi dziecmi dlatego chcemy tez dac sobie wiecej czasu i troche “spowolnic” cala wyprawe, w niektorych parkach zostaniemy nie jeden, a dwa lub trzy dni, moze na sam koniec jakis relaks na plazy, na razie planowanie jest jeszcze w powijakach, na pewno bede tu wiele razy pisac i pytac o rozne rzecza 😉

    A wiec moje pierwsze pytanie :
    Czy na Sedone warto zaplanowac 2 dni ? Nie wiem czy ma to sens, jesli zaplanujemy nocleg we Flagstaff i bedzie trzeba tak czy siak 2 dni pod rzad przebijac sie przez korki itd ? Moze lepiej zobaczyc ile damy rade w jeden dzien i ruszac dalej ?

    1. Przepraszam za opóźnioną odpowiedź, ale byliśmy miesiąc na wyprawie i nie mogłam odbierać maili.
      Bardzo serdecznie dziękuję za miłe słowa! 🙂 Na Sedonę zdecydowanie warto przeznaczyć 2 dni, a mieszkanie we Flagstaff nie jest złym pomysłem, kilka razy zwiedzaliśmy Sedonę w takim wariancie. Mieszkanie w samej Sedonie niewiele pomoże, bo korki, jeśli są, to w centrum miasta i wypad do głównych atrakcji nie pozwoli nam ich uniknąć. Wariant 2 dni w Sedonie plus nocleg we Flagstaff jest dobry. 🙂

  4. Hej! Bardzo dobrze, że artykuł jest długi i dokładny – takich bardzo brakuje w internecie. Jasne, fajnie jest pooglądać czyjeś ładne fotki i poczytać w 3 zdaniach o zachwytach ale to, co jest potrzebne, to rzetelna informacja właśnie o parkingach, o korkach, opisy tras itp. Żałuję, że trafiłam tu tak późno, bo w moim naiwnym wyobrażeniu osoby, która nigdy nie była w USA, byłam przekonana że będziemy tam sami a auto zaparkujemy gdzie popadnie i ruszymy przed siebie 😀 teraz przynajmniej wiem na co się przygotować, chociaż i tak mamy w Sedonie tylko popołudnie i wieczór a planów już nagiąć nie damy rady 🙁

    1. Bardzo serdecznie dziękuję, bardzo mi miło, tym bardziej, że wiem, że wpisy typu “10 rzeczy, miejsc, plaż…” najlepiej się “sprzedają” 😉
      Przy tak krótkim czasie polecam wybrać się popołudniu do Devils Bridge, tak po 4-5 pm może już nie być tak wielkiego kłopotu z parkingiem. A na zachód słońca wybrałabym się na Cathedral Rock, to naprawdę niesamowite przeżycie. Proszę tylko zabrać latarki, bo pod koniec szlaku może być już dosyć ciemno, ale końcowa jest akurat najprostsza. Życzę wspanialej wyprawy i pozdrawiam serdecznie. 🙂

  5. Jestem właśnie w trakcie planowania podróży po Stanach i w poszukiwaniu informacji trafiłam na Pani blog – jestem pod wrażeniem. 🙂 Zupełnie zaczytałam się w Pani opowieściach! Przedstawia Pani bardzo konkretne i dokładne informacje, a jednocześnie wplata wiele ciekawostek. Skarbnica wiedzy o Stanach dla ludzi, którzy nie jadą tylko po to, żeby “odhaczyć”. 🙂 I proszę nie słuchać komentarzy, że za długo – wręcz przeciwnie, bardzo przyjemnie się czyta! My zaczynamy równo za miesiąc z LA (podróż-wyzwanie, bo z 9 miesięcznym człowiekiem 😉 ). Dziękuję i pozdrawiam!

    1. Bardzo serdecznie dziękuję za taki wspaniały komentarz! 🙂 Naprawdę dobrze wiedzieć, że to, co piszę się przydaje i że stok to czyta. 😉
      Życzę Państwu wspaniałej podróży! Szczególnie pozdrawiam 9-miesięcznego człowieka, ma bardzo fajnych rodziców skoro zabierają go na tak niezwykłą wyprawę! 🙂

  6. Dzien dobry, planujemy wypad to Phoenix koncem listopada i na pewno chcialabym zoabczyc Sedone. Bedziemy podrozowac z 15 miesiecznym synkiem plus ja bede juz z zaawansowanej ciazy 😀 moje pytanie wiec – jakie miejsca polecilaby Pani do zwiedzenia z takim skladzie? Dobrze byloby zeby przynajmniej czesciowo mozna bylo dojechac wozkiem dzieciecym, bo tylko maz bedzie tragazem. Dziekuje i pozdrawiam! Justyna

    1. Na pewno mogłabym polecić Bell Rock Trail, duży odcinek można pokonać wózkiem. Warto wybrać się też do Chapel of the Holy Cross, cała droga jest asfaltowa, a widoki na Sedonę znakomite. Poleciłabym jeszcze Crescent Moon Picnic Area, jest stąd świetny widok na Cathedral Rock. Można z tego miejsca dotrzeć do słynnego vortexu przy Buddah Beach. To najłatwiej dostępny vortex w Sedonie i do tego bardzo malowniczy. 🙂

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂 Sedona ma mnóstwo do zaoferowania, szczególnie gdy zdecydujemy się na mniej “turystyczne” szlaki. A jest ich wbrew pozorom sporo, byliśmy mocno zdziwieni, że w niektórych miejscach w tej zatłoczonej Sedonie byliśmy zupełnie sami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *