Sedona – miasto wśród czerwonych skał

Sedona to takie miejsce,  z którym od zawsze mam problem. Jest tu zjawiskowo pięknie, ale komfort zwiedzania pozostawia wiele do życzenia. Wieczne korki, brak miejsc do parkowania, tłumy na szlakach sprawiają, że mój mąż za każdym razem zarzeka się, że więcej do Sedony nie wraca. Jak do tej pory udało mi się kilkakrotnie go przekonać, by dał jeszcze Sedonie szansę. Niemniej po ostatniej naszej wizycie (maj 2019) znów wyjechał z mocnym postanowieniem, że jego noga więcej tu nie postanie.

No, ale jak tu znów nie wrócić, skoro jest jeszcze tyle do zobaczenia? Sedona ma do zaoferowania tyle interesujących miejsc i pięknych szlaków, że nawet w miesiąc nie udałoby się wszystkiego zobaczyć. Ale Sedona zwiedzania nie ułatwia. Zwykle z powodu korków i braku parkingu nie udaje się zrealizować wszystkiego, co mieliśmy w planie. Na szczęście pomimo licznych problemów logistycznych odwiedziliśmy miejsca najciekawsze i moim zdaniem najpiękniejsze. W tym wpisie doradzę Wam, jak zrobić to z sukcesem i najmniej się stresując.

 

sedona

 

Opłaty

Na wjazd na tereny rekreacyjne w mieście Sedona obowiązuje nasz poczciwy Annual Pass. Zaleca się zostawić go za szybą samochodu, gdy wyruszamy na szlak. Jeśli go nie mamy i nie planujemy nabyć, musimy kupić Daily Red Rock Pass lub Weekly Red Rock Pass, odpowiednio za 5 $ i 15 $. Pierwszy to pass dzienny, a jego ważność kończy się o północy. Drugi jest ważny przez 7 dni.

Karnety można nabyć w Redrock Ranger Station  (8375 State Route 179, Sedona), w Sedona Chamber of Commerce Uptown Visitor Center (331 Forest Rd., Sedona)  i Oak Creek Visitor Center (3901 North Highway 89A). W miejscach tych można też kupić Annual Pass.

Przy bardziej popularnych szlakach np. do Cathedral Rock czy Bell Rock ustawiono specjalne automaty, w których można Red Rock Pass kupić. Nie przyjmują one gotówki, tyko karty kredytowe.

W Sedonie są 3 strefy, w których trzeba wnieść opłaty niezależnie od posiadanych karnetów. To Crescent Moon Ranch/Red Rock Crossing, West Fork Trail i Grasshoper Point Picnic Area.

 

sedona

 

Poruszanie się po mieście Sedona i okolicach

Jak już wspomniałam, korki w Sedonie to codzienność. Oczywiście może się tak zdarzyć, że ominie Was ta wątpliwa przyjemność, ale my na nasze kilka wizyt tylko raz poruszaliśmy się po mieście płynnie. Nasz rekord to stanie w korku godzinę, w czasie której pokonaliśmy kilkaset metrów. Dlatego też porzućcie pomysły typu “Mam pół dnia, co mogę zobaczyć w Sedonie?”, bo może się tak zdarzyć, że jedynie przyjedziecie i wyjedziecie lżejsi o bak benzyny.

By zapobiegać korkom w tej chwili w mieście Sedona prawie wszystkie skrzyżowania zostały przerobione na ronda, co jedynie lekko poprawia sytuację. W zasadzie stoi się w korku od ronda do ronda, a gdy korka nie ma to przejazd przez te okrągłe skrzyżowania powoduje chorobę lokomocyjną, tak człowiekiem buja.

W Sedonie trudno też cokolwiek znaleźć, dwa razy zdarzyło nam się w ogóle odpuścić szlaki, bo nie byliśmy w stanie ich odszukać. Oczywiście można uznać, że to przez naszą wrodzoną jełopowatość, ale chyba jednak niekoniecznie. Wielokrotnie poszukując jakiegoś szlaku trafialiśmy na gustownie wykonane tabliczki przytwierdzone do domów, drzew i płotów o treści ” If you’re looking for … Trail, you are wrong”. Nie zrobiono ich chyba specjalnie dla nas? 😉

Dlatego też warto trasy dojazdu w Sedonie przestudiować dużo wnikliwiej niż zwykle w innych miejscach.

W Sedonie jest dużo dróg terenowych, które prowadzą do wielu atrakcji. Są one specjalnie utrzymywane w opłakanym stanie, by dalej kwitł tu interes przewożenia ludzi jeepami. Usługodawcy od jeepów w zasadzie opanowali niektóre rejony Sedony i nie uświadczysz tam już żadnego innego samochodu. Na Shnebly Road byliśmy jedynym samochodem, który nie należał do jakiejś firmy wycieczkowej. Zapewne dlatego też zamiast zwyczajowych pozdrowień na terenowej drodze przy mijaniu innego auta, otrzymywaliśmy od kierowców jeepow groźne spojrzenia spode łba.

Te drogi rzeczywiście są złe, ale nie wszystkie. Do części z nich dorobiono taką legendę, by wyciągać pieniądze od turystów. Raz daliśmy się nabrać na te opisy i postanowiliśmy zostawić samochód i iść na piechotę., Potem śmialiśmy się z naszej naiwności, bo szliśmy dobrą drogą obsypywani kurzem przez kierowców jeepów. Czasami nawet specjalnie na nas najeżdżali, jakby chcieli nam zakomunikować, że to za to, że ich nie wynajęliśmy i szliśmy na piechotę. To tak na zasadzie, zobaczcie, jak tu niebezpiecznie, proszę się tu nie pałętać.

 

sedona

 

Parkowanie

A to to już jest w Sedonie kompletne nieszczęście. Każda atrakcja w tym rejonie otoczona jest domami i prywatnymi gruntami, dlatego wykrojone parkingi są przeważnie malutkie, czasem jedynie na kilkanaście samochodów. Niektóre znajdują się w ogóle na gruntach prywatnych i właściciel o 8 rano bramę otwiera, a o 18 zamyka i musisz człowieku zdążyć wrócić, bu wyjechać swoim samochodem.  W związku z tym odpada też podziwianie w tych miejscach wschodów i zachodów słońca.

Jedynym i dobrze sprawdzającym się rozwiązaniem jest bardzo wczesny przyjazd w miejsca, gdzie są małe parkingi.  Atrakcje z większymi parkingami możemy sobie zostawić na popołudnie.

Nam zdarzyło się już nie znaleźć miejsca do parkowania, a co za tym idzie, zrezygnować ze szlaku. Po prostu po godzinie jeżdżenia w kółko zawróciliśmy, by dla odmiany postać w korku. Niestety Sedona nie pozostawia żadnego miejsca do kombinowania, a mieszkańcy natychmiast wzywają policję do źle zaparkowanego samochodu. Nie można tu liczyć na żadne pobłażania, mieszkańcy Sedony są zmęczeni turystami i dają im to odczuć. Ale takie ich prawo.

 

sedona

 

Sedona i jej vorteksy

Popularność Sedony napędzają tak zwane vorteksy, czyli wiry kosmiczne o niezwykłej energii mające moc uzdrawiania, oczyszczania, pomagające w medytacjach i znalezieniu własnego “ja”. Cztery główne vorteksy Sedony to: Cathedral Rock, Bell Rock, Boynton Canyon i Airport Mesa. Ten, kto wymyślił tę opowieść o vorteksach na pewno był geniuszem marketingu. Wystawialiśmy się na ich działanie wielokrotnie i nie czujemy się ani jakoś szczególnie oczyszczeni, ani uzdrowieni, a znalezienie własnego “ja” też jest jeszcze przed nami. Na pewno zaś jest to świetna zabawa, dlatego też uważam, że wizyta w którymś z vorteksów to punkt obowiązkowy zwiedzania Sedony. A nuż na Was podziała i wrócicie za darmo z własnym “ja” do domu.

A z tym “za darmo” to też różnie bywa, bo w Sedonie rozpleniły się różnej maści firmy, instytuty, towarzystwa, stowarzyszenia, które wcale nie za drobną opłatą (4 godziny za 480 $) oferują tzw. spiritual tours.  W czasie owych tours uczestnicy odwiedzają vorteksy, wysłuchują wykładów, uczestniczą w seansach w plenerze.

Mieliśmy kiedyś wątpliwą przyjemność spotkania w jednym z vorteksów grupy nawiedzonych Francuzów z mocno niedomytym guru w czasie takiego seansu. Guru na nasz widok kazał nam się natychmiast wynosić, bo on tu ma spirytualny wykład a nasza obecność zakłóca przepływ energii między uczestnikami a absolutem. Małżonek bardzo go przeprosił i pospiesznie się oddalił, a ja za nim. W czasie tego oddalania pomyślałam sobie, że tyle się tu nawspinałam i nawet nie miałam okazji pobyć sekundę w tym miejscu. A przecież to teren publiczny, a ja mam takie samo prawo śpiewać w tym miejscu np. pieśni partyzanckie jak on wygłaszać wykład. Ale cóż, musieliśmy tu wrócić dnia następnego.

 

sedona

 

A może coś jednak jest w tych vorteksach?

Miejsca oznaczone jako vorteksy rzeczywiście wykazują wyjątkowo wysokie wartości promieniowania elektromagnetycznego, o czym maja świadczyć niezwykle poskręcane pnie drzew rosnących w pobliżu vorteksów. Biolodzy twierdza jednak, że tak poskręcane drzewa można znaleźć jak Ameryka długa i szeroka i że jest to naturalna obrona rośliny przed wiatrem. A co z tym elektromagnetyzmem? Naukowcy mają na to bardzo proste wytłumaczenie, z którego ja co prawda nic nie rozumiem, ale powołując się na Benjamina Lonetree – speca od elektroinżynierii, brzmi ono tak:

Anomalie magnetyczne w miejscu vorteksów można odnieść do paleomagnetyzmu. Gdy lawa wulkaniczna wydobywa się na powierzchnię jako ciecz, jej ferromagnetyczne cząsteczki układają się zgodnie z polem magnetycznym Ziemi, niczym wiele malutkich kompasów. W momencie, gdy lawa się ochładza i twardnieje, ułożenie cząsteczek zostaje utrwalone. Gdy później aktywność tektoniczna przemieszcza i zmienia ułożenie tej skały, powstaje anomalia magnetyczna, która w zasadzie jest malutką wariacją w miejscowym polu magnetycznym.

Jak jednak wytłumaczyć stanowcze twierdzenia ludzi, że w miejscu vorteksów czują niewyobrażalny przypływ siły, radości i pozytywnych emocji? Psychologowie tłumaczą to stanem podobnym do katharsis, który ogarnia nas na skutek obcowania z niezwykłym pięknem przyrody.  I rzeczywiście 4 główne vorteksy Sedony są położone w miejscach niezwykłej urody, a ich piękno na pewno oddziałuje na człowieka pozytywnie. Jedni w euforii odczuwają przypływ energii, drudzy wyciszają się i znajdują harmonię z przyrodą i światem.

Vorteksy to wciąż temat do dyskusji, a ponieważ wielu ludzi czuje tu co najmniej przypływ sił witalnych i dobrą energię, to moim zdaniem warto spróbować. A “chodź świat realny jest poznawalny”, to jednak warto zostawić sobie trochę miejsca na tajemnicę.

W Sedonie jest wiele lokalizacji będących do dzisiaj miejscami kultu Indian. Odbywają się w nich rytuały związane z kultem narodzin, kultem przodków, obrzędy związane ze słońcem, czy seanse uzdrawiania dokonywane przez szamanów. Miejsca te zwykło się nazywać prawdziwymi vorteksami. A czy pokrywają się one z tymi, z oferowanych wycieczek? Ani trochę. A gdzie one są? Tego Wam żaden Indianin nie powie, ale możecie na nie trafić przypadkiem, tak jak my. I wtedy to będzie naprawdę wielka przygoda.

 

sedona

 

Kilka słów o historii miasta Sedona

Historia osadnictwa białego człowieka na tym terenie zaczyna się w 1876 roku, kiedy to James John Thomson objął w posiadanie ziemie nad Oak Creek na podstawie Homestead Act. Homestead Act to była taka fajna ustawa, na mocy której obywatele USA mogli otrzymywać od państwa grunty na niezwykle preferencyjnych warunkach. W zasadzie wystarczyło wypełnić aplikację i otrzymywało się wybrany teren z takimi warunkami spłaty, że był on praktycznie za darmo. Co ciekawe o grunty mogli starać się też cudzoziemcy, pod warunkiem przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa. A co jeszcze ciekawsze, o ziemię mogły występować też kobiety. Niestety czasy, gdy państwo amerykańskie dawało bez problemu nie tylko obywatelstwo, ale i ziemię, bezpowrotnie chyba minęły.

Kilka lat później po Thomsonie przybyło do osady małżeństwo Shnebly: Theodore Carlton wraz z małżonką Sedoną. Osada liczyła już wtedy 15 gospodarstw i nazywana była Indian Garden, od owocowych sadów, które pozostawili tu po sobie rdzenni mieszkańcy tych ziem. Teodor wraz z Sedoną szybko tu się zadomowili. Zyskali też wielką sympatię sąsiadów, bo byli niezwykle uczynni i zawsze służyli pomocą. Gdy Teodor otworzył na miejscu posterunek pocztowy  i zastanawiał się nad jego nazwą jeden z  mieszkańców podpowiedział mu, by było to imię jego przesympatycznej żony. Tak Sedona została Sedoną.

Miasteczko wiodło sobie żywot spokojnej rolniczej osady do momentu, gdy w latach 40-tych nadciągnęli tu filmowcy z Hollywood. Bajeczna sceneria czerwonych ostańców zagościła w wielu westernach.

Ale prawdziwy boom na Sedonę, trwający zresztą do dzisiaj, spadł na miasto w latach 60-tych, gdy zainteresowali się nią wyznawcy New Age. Przyciągnęło ich do miasteczka istnienie właśnie owych opisanych wcześniej vorteksów. Przedstawiciele ruchu New Age wierzą, że we wszechświecie wszystko jest ze sobą powiązane, a świat znajduje się aktualnie w stanie przejścia z ery zła i egoizmu do ery wspólnoty i wiecznej szczęśliwości. Ta pierwsza era to Era Ryb, którą wyznawcy New Age kojarzą z chrześcijaństwem, a era szczęśliwości to, a jakże, Era Wodnika.

 

sedona

 

Współczesna Sedona

Dzisiejsza Sedona to niezwykle piękne miasteczko, zadbane i wypielęgnowane, bardzo europejskie. To jedyna miejscowość w jakiej byłam w USA, gdzie w wielu miejscach nie podjedziesz bezpośrednio pod sklep czy restaurację, ponieważ odgradza cię od nich gustowny trawniczek. A to bardzo nieamerykańskie. W Sedonie od pewnego czasu obowiązują warunki zabudowy spajające budynki architektonicznie. Ten ład widać na pierwszy rzut oka. Nawet McDonald musiał się dostosować i w Sedonie stoi jedyna restauracja tej sieci, która nie ma żółtego łuku. Ma łuk niebieski, ponieważ taki lepiej korespondował z kolorami Sedony.

Sedona to miasto niezliczonych galerii. Sprzedawane są w nich obrazy, fotografie, biżuteria. W każdy pierwszy piątek miesiąca galerie otwierają swoje podwoje po godzinach i organizują spotkania z mieszkańcami, w których oczywiście chętnie uczestniczą też turyści. Impreza nazywa się 1st Friday in the Galleries. Przy serwowanych za darmo drobnych przekąskach, drinkach i muzyce live można snuć rozmowy o sztuce, życiu i poszukiwaniu własnego “ja”.

Sedona ma cieszący się dużą estymą międzynarodowy festiwal filmowy, promujący młodych twórców i kino niezależne.

Do ważnych festiwali w Sedonie należą Sommer Solstice Festival i Winter Solstice Festival organizowane w czasie letniego i zimowego przesilenia. Przygotowywane są wtedy wystawy, odczyty, warsztaty, występy muzyczne, a nawet lecznicze seanse i porady fizjoterapeutów.

Sedona jest często odwiedzana przez gwiazdy Hollywood i amerykańskich celebrytów. W dobrym tonie jest  przynajmniej raz w roku przyjechać do Sedony do SPA.

 

sedona

 

Zwiedzamy Sedonę

Sedona to znakomite miejsce do zwiedzania dla każdego. Są tu długie i wymagające szlaki, szlaki na krótkie wędrówki, jak i punkty widokowe dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą dużo chodzić.

 

Cathedral Rock

Najpopularniejszy szlak w Sedonie to Cathedral Rock. To niezbyt długa, ale dosyć stroma wędrówka. Na szczycie Cathedral Rock znajduje się jeden z czterech vorteksów Sedony. Dokładny opis szlaku znajdziecie tutaj:

Cathedral Rock w Sedonie – opis szlaku

 

CZYTAJ DALEJ:

14 komentarzy

  1. Cześć. Artykuł fajny choć troszkę długi. Ja w sprawie korków a Sedonie 😀. Byłem w zeszłym roku 3 X ( raz nawet w sobotę ) i żadnych korków nie było, bylo pare „ spowolnień „ ale jechałem normalnie, tzn. Według speedu. Polecam Sedone. Naprawdę super miasto. Pozdrawiam ze słonecznej Arizony. Marek.

    1. Dziękuję! 🙂 Tak się akurat składa, że to chyba mój najkrótszy artykuł. 😉
      Oczywiście zdarza się, że w Sedonie nic się nie korkuje, na ostatnim wyjeździe też nie mieliśmy korków, ale kilka poprzednich to momentami była masakra, więcej w samochodzie jak na szlaku. Sedona jest przepiękna, to obowiązkowy punkt zwiedzania Arizony. 🙂

  2. Krótkich artykułów w necie jest od merta, bo przecież klikalność to podstawa a po co się wysilać. Jak dobrze więc, że można czasami znaleźć takie obszerne kompendium wiedzy jak ten blog. Podziwiam pracowitość, wiedzę i zapał autorki oraz to, że nie ulega pokusie zrobienia z takiego posta jak ten 10 postów jak to jest u wielu innych. Zdjęcia są bajeczne.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! Tak, wiem, że krótki artykuł, a w zasadzie wyliczanka “10 rzeczy…” najlepiej się sprzedaje, ale jakoś nie bardzo mam ochotę, by iść tą drogą. W każdym parku staram się opisać wszystkie szlaki, a jeśli na jakimś nie byłam, to wspomnieć, że jest. Są parki, w których byłam na każdym szlaku, stąd i materiału do opisywania dużo, choc staram się zawsze robić jakieś kompendium. 🙂

  3. Witam Pani Doroto !
    To najlepszy blog o zachodzie USA na jaki trafilam!
    Zaczelismy planowac wyjazd na 6-7 tygodni na wiosne 2021, wstepnie wedlug Pani przykladowej trasy. Bedziemy podrozowac z malymi dziecmi dlatego chcemy tez dac sobie wiecej czasu i troche “spowolnic” cala wyprawe, w niektorych parkach zostaniemy nie jeden, a dwa lub trzy dni, moze na sam koniec jakis relaks na plazy, na razie planowanie jest jeszcze w powijakach, na pewno bede tu wiele razy pisac i pytac o rozne rzecza 😉

    A wiec moje pierwsze pytanie :
    Czy na Sedone warto zaplanowac 2 dni ? Nie wiem czy ma to sens, jesli zaplanujemy nocleg we Flagstaff i bedzie trzeba tak czy siak 2 dni pod rzad przebijac sie przez korki itd ? Moze lepiej zobaczyc ile damy rade w jeden dzien i ruszac dalej ?

    1. Przepraszam za opóźnioną odpowiedź, ale byliśmy miesiąc na wyprawie i nie mogłam odbierać maili.
      Bardzo serdecznie dziękuję za miłe słowa! 🙂 Na Sedonę zdecydowanie warto przeznaczyć 2 dni, a mieszkanie we Flagstaff nie jest złym pomysłem, kilka razy zwiedzaliśmy Sedonę w takim wariancie. Mieszkanie w samej Sedonie niewiele pomoże, bo korki, jeśli są, to w centrum miasta i wypad do głównych atrakcji nie pozwoli nam ich uniknąć. Wariant 2 dni w Sedonie plus nocleg we Flagstaff jest dobry. 🙂

  4. Hej! Bardzo dobrze, że artykuł jest długi i dokładny – takich bardzo brakuje w internecie. Jasne, fajnie jest pooglądać czyjeś ładne fotki i poczytać w 3 zdaniach o zachwytach ale to, co jest potrzebne, to rzetelna informacja właśnie o parkingach, o korkach, opisy tras itp. Żałuję, że trafiłam tu tak późno, bo w moim naiwnym wyobrażeniu osoby, która nigdy nie była w USA, byłam przekonana że będziemy tam sami a auto zaparkujemy gdzie popadnie i ruszymy przed siebie 😀 teraz przynajmniej wiem na co się przygotować, chociaż i tak mamy w Sedonie tylko popołudnie i wieczór a planów już nagiąć nie damy rady 🙁

    1. Bardzo serdecznie dziękuję, bardzo mi miło, tym bardziej, że wiem, że wpisy typu “10 rzeczy, miejsc, plaż…” najlepiej się “sprzedają” 😉
      Przy tak krótkim czasie polecam wybrać się popołudniu do Devils Bridge, tak po 4-5 pm może już nie być tak wielkiego kłopotu z parkingiem. A na zachód słońca wybrałabym się na Cathedral Rock, to naprawdę niesamowite przeżycie. Proszę tylko zabrać latarki, bo pod koniec szlaku może być już dosyć ciemno, ale końcowa jest akurat najprostsza. Życzę wspanialej wyprawy i pozdrawiam serdecznie. 🙂

  5. Jestem właśnie w trakcie planowania podróży po Stanach i w poszukiwaniu informacji trafiłam na Pani blog – jestem pod wrażeniem. 🙂 Zupełnie zaczytałam się w Pani opowieściach! Przedstawia Pani bardzo konkretne i dokładne informacje, a jednocześnie wplata wiele ciekawostek. Skarbnica wiedzy o Stanach dla ludzi, którzy nie jadą tylko po to, żeby “odhaczyć”. 🙂 I proszę nie słuchać komentarzy, że za długo – wręcz przeciwnie, bardzo przyjemnie się czyta! My zaczynamy równo za miesiąc z LA (podróż-wyzwanie, bo z 9 miesięcznym człowiekiem 😉 ). Dziękuję i pozdrawiam!

    1. Bardzo serdecznie dziękuję za taki wspaniały komentarz! 🙂 Naprawdę dobrze wiedzieć, że to, co piszę się przydaje i że stok to czyta. 😉
      Życzę Państwu wspaniałej podróży! Szczególnie pozdrawiam 9-miesięcznego człowieka, ma bardzo fajnych rodziców skoro zabierają go na tak niezwykłą wyprawę! 🙂

  6. Dzien dobry, planujemy wypad to Phoenix koncem listopada i na pewno chcialabym zoabczyc Sedone. Bedziemy podrozowac z 15 miesiecznym synkiem plus ja bede juz z zaawansowanej ciazy 😀 moje pytanie wiec – jakie miejsca polecilaby Pani do zwiedzenia z takim skladzie? Dobrze byloby zeby przynajmniej czesciowo mozna bylo dojechac wozkiem dzieciecym, bo tylko maz bedzie tragazem. Dziekuje i pozdrawiam! Justyna

    1. Na pewno mogłabym polecić Bell Rock Trail, duży odcinek można pokonać wózkiem. Warto wybrać się też do Chapel of the Holy Cross, cała droga jest asfaltowa, a widoki na Sedonę znakomite. Poleciłabym jeszcze Crescent Moon Picnic Area, jest stąd świetny widok na Cathedral Rock. Można z tego miejsca dotrzeć do słynnego vortexu przy Buddah Beach. To najłatwiej dostępny vortex w Sedonie i do tego bardzo malowniczy. 🙂

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂 Sedona ma mnóstwo do zaoferowania, szczególnie gdy zdecydujemy się na mniej “turystyczne” szlaki. A jest ich wbrew pozorom sporo, byliśmy mocno zdziwieni, że w niektórych miejscach w tej zatłoczonej Sedonie byliśmy zupełnie sami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *