Podróż z dzieckiem do USA

Valley of Fire State Park

Valley of Fire to wspaniały park dla małych turystów. Jest tu mnóstwo skałek do wspinania, groty, łuki skalne do eksplorowania, indiańskie petroglify, krótkie ciekawe szlaki w sam raz dla dzieci. Szczególnie polecam szlak White Domes, ponieważ jest niezwykle urozmaicony. Są tu jaskinie, łuki, tunele w skałach, a nawet kanion szczelinowy. Koniecznie zabierzcie dzieci do Atlatl Rock z niezwykle dobrze zachowanymi petroglifami. Możemy też podjechać do Elephant Rock, skały przypominającej wielkiego słonia.

Valley of Fire to bardzo filmowy park, ponieważ jako żywo przypomina obcą planetę. Dlatego też powstały tu sceny do wielu filmów science fiction np. Star Trek. Pokolenia, Total Recall, Transformers. Część scenografii pozostała w parku i wciąż można ją oglądać. Odkrywanie filmowych planów też może być atrakcją dla dzieci.

Wszystkie informacje o Valley of Fire i zwiedzaniu parku znajdziecie tutaj:

Valley of Fire – kraina kolorów i wzorów

White Sands National Park

To jeden z najbardziej niezwykłych parków w USA, a zarazem jeden z najpiękniejszych. To niesamowita krystalicznie biała pustynia, unikalna na skalę światową. Tego typu piasek można znaleźć jeszcze tylko w dwóch miejscach na świecie. Piasek tworzący wydmy i pustynie zazwyczaj powstaje z kwarcu, ale w White Sands powstał on z gipsu i dlatego jest tak niesamowicie biały. Do tego jeszcze ten piasek zupełnie się nie nagrzewa, dlatego spokojnie można po nim biegać na bosaka, bez niebezpieczeństwa poparzenia stóp. Piasek w White Sands ma jeszcze jedną niesamowitą cechę, otóż zupełnie się nie zapada. Można po nim chodzić jak po betonie, dlatego też nawet długie wędrówki i wspinaczka na wydmy nie sprawia żadnych trudności. Warto, by dzieci doświadczyły tego niesamowitego zjawiska.

Ale największą atrakcją dla dzieci będzie zapewne zjeżdżanie z wydm na plastikowych saneczkach – snow saucers. To główna atrakcja parku. Saneczki można kupić lub wypożyczyć w Visitor Center.

Warto opowiedzieć dzieciom o pobliskim poligonie White Sands Missle Range. Znajduje się tu słynne Trinity Site – miejsce pierwszej naziemnej detonacji bomby atomowej w ramach projektu Manhattan.

Wszystkie informacje o White Sands i zwiedzaniu parku znajdziecie tutaj:

White Sands – biała pustynia w Nowym Meksyku

Yellowstone National Park

Do Yellowstone trzeba zabrać dzieci chociażby dlatego, że nie ma na świecie podobnego parku. Dzieciaki w jednym miejscu zobaczą gejzery stojące praktycznie jeden koło drugiego, w tym najwyżej wybuchający gejzer na świecie, multikolorowe jeziorka termalne, głęboki kanion i olbrzymi wodospad Yellowstone. Przy okazji warto opowiedzieć naszym małym turystom, skąd bierze się tęczowy kolor jeziorek i jaką rolę pełnią w tym bakterie.

Do Yellowstone warto przyjechać też dla samej zwierzyny. Macie tu 100 – procentową szansę, że dziecko zobaczy bizona, dużą szansę na zobaczenie niedźwiedzia, nawet niedźwiedzia grizzly, w parku można też spotkać wilka.

Najciekawsze miejsca w parku, które warto pokazać dzieciom to Grand Canyon of Yellowstone, Midway Geyser Basin wraz z Prismatic Spring, Upper Geyser Basin wraz ze słynnym gejzerem Old Faithful oraz Mommoth Hot Springs.

Wszystkie informacje o  Yellowstone i zwiedzaniu parku znajdziecie tutaj:

Zwiedzamy park Yellowstone

Podróż z dzieckiem po USA- jakie wybrać atrakcje?

 

Junior Ranger

Junior Ranger to program stworzony przez National Park Service specjalnie dla dzieci. Ma on uczyć najmłodszych podróżników odpowiednich zachowań na terenie parku, uwrażliwić na przyrodę i edukować. W każdym Visitor Center  można otrzymać tzw. Junior Ranger Book, czyli książeczkę z zadaniami do wykonania dla dzieci. Zadania i pytania dotyczą parku, który będziemy zwiedzać. Po wypełnieniu książeczki idziemy z nią z powrotem do Visitor Center, gdzie ranger ją sprawdza, zadaje czasem jakieś proste pytania,  a potem podpisuje. Teraz pora na najbardziej emocjonującą część, pora na złożenie przez młodego rangera przysięgi. Przygotujcie sobie na tę okoliczność aparat, fajnie jest uwiecznić ten moment.

Nie miejcie jednak złudzeń, że dziecko bez Waszej pomocy poradzi sobie z zadaniami z książeczki. Dla nas to zawsze była praca zespołowa, czasem zajmowała sporo czasu. Ale naprawdę warto, bo oprócz walorów edukacyjnych, satysfakcja młodego podróżnika jest ogromna, a rangerzy starają się, by przysięga była bardzo uroczysta. Poza tym młody człowiek musi się przełamać, zdobyć na odwagę, pokonać strach i stres, bo podejście z książeczką do pana/pani w mundurze wcale nie jest takie proste. Oczywiście za pierwszym razem musiałam moje dzieci popychać nieco kolanem, ale przy kolejnych junior rangerach szli już na zupełnym luzie.

Książeczka jest po angielsku, rozmowa i przysięga też, ale jest to angielski niezwykle prosty, czasem wystarczy dobra edukacja przedszkola. Poza tym zawsze możemy dziecku pomóc i coś przetłumaczyć. Bardzo, bardzo zachęcam Was byście namówili swoje dzieci na Junior Rangera. Zdobyta w ten sposób wiedza i umiejętność wystąpień przed obcymi wybrzmiewa w każdej napisanej i wygłoszonej przez moje dzieci prezencji, na lekcjach i w kontaktach z innymi ludźmi. Wszystko na wielki plus.

 

podróż z dzieckiem do usa junior ranger

 

podróż z dzieckiem do usa junior ranger

 

podróż z dzieckiem do usa junior ranger

 

podróż z dzieckiem do usa junior ranger

 

 

Rafting

Wielu rodziców planując podróż po zachodzie USA rozważa pomysł raftingu. Spływ rzeką Kolorado wydaje się hitem wyjazdu zarówno dla dzieci jak i dorosłych. My na raftingu byliśmy z dziećmi dwa razy i nie powiem bym na którymkolwiek z nich dobrze się bawiła.

Pierwszy nasz spływ był po rzece Green River. Od razu dodam, że był to pomysł męża, bo ja nie cierpię wody, ale małżonek przekonywał, że na łódce się poopalam i poczytam książkę. Już po kilku zdaniach, które wypowiedziała nasza przewodniczka stwierdziłam, że chyba upadliśmy na głowę. Opowiadała coś o wypadnięciu z łodzi, jakiś linach, których trzeba się chwycić, na koniec rozdała nam kaski. A jak ja się mam w tym kasku opalać? Po chwili okazało się, że nie ma mowy o opalaniu, za to jest walka o życie. Wodospad za wodospadem i makabryczny stres, że mi dziecko w tej wodnej kipieli wypadnie z pontonu. Dlatego koniecznie sprawdźcie wcześniej, jakiej klasy wodospady będą na waszej trasie. Najlepiej, by była to klasa I, II, ostatecznie III. My mieliśmy wodospady klasy IV, moim zdaniem absolutnie nieodpowiednie dla dzieci, jak i każdego, kto pierwszy raz jest na raftingu.

Tutaj możecie przeczytać o stopniu trudności wodospadu, a potem wybrać odpowiednią wycieczkę:

https://en.wikipedia.org/wiki/International_scale_of_river_difficulty

Za drugim razem wybraliśmy rafting po rzece Kolorado bez niebezpiecznych wodospadów. Teraz z kolei było nudno, tak nudno, że z braku emocji przy wodospadach uczestnicy raftingu polewali się wiadrami. Uznaliśmy to za zupełną aberrację, bo nawet widoczków nie można było oglądać, bo co chwilę człowiek dostawał chlust z wiadra. Suma sumarum, mieliśmy dosyć i kazaliśmy się wysadzić na brzegu. Dlatego też ja nie mam specjalnie dobrych doświadczeń z raftingiem, co nie zmienia postaci rzeczy, że i mój syn i mój mąż spływem po Green River byli zachwyceni. Ja byłam natomiast niezmiernie szczęśliwa, że nikt nie wypadł z pontonu.

 

podróż z dzieckiem do usa

 

Lot balonem

To jest natomiast znakomity pomysł. Loty balonem odbywają się z samego rana, bo wtedy jest szansa na najłagodniejszą pogodę bez porywistego wiatru. My wybraliśmy się na taki lot w Moab i przelecieliśmy nad Arches, Dead Horse Point i Canyonlands. Widoki były nieziemskie, a możliwość ich oglądania bez żadnej szyby była niezapomnianym przeżyciem. Na naszych dzieciach lot balonem zrobił zdecydowanie większe wrażenie niż np. lot helikopterem.

Dodatkową atrakcją jest też to, że nigdy dokładnie nie wiadomo, gdzie nas wiatr poniesie. My np. wylądowaliśmy na lotnisku w Moab, czego absolutnie nie było w planach. No i to lądowanie na lotnisku nasze dzieci wspominają do dzisiaj.

Fajną sprawą dla dzieci jest też możliwość uczestniczenia w rozwijaniu i pompowaniu balonu. Balon przyjechał pickupem zwinięty w kulę i moje dzieciaki natychmiast zostały włączone w proces czynienia z tej kuli pojazdu powietrznego. Zabawa była przednia i bardzo dużo frajdy. Bardzo polecam!

 

podróż z dzieckiem do usa lot balonem

 

Lot helikopterem

Lot helikopterem to też ciekawa opcja, ale na pewno nie jest to tak duża przygoda jak lot balonem. My lecieliśmy helikopterem nad Grand Canyon z lądowaniem na dnie kanionu. Sam lot nie jest jakoś szczególnie emocjonujący. Ale dla dziecka sam fakt, że leci właśnie helikopterem już jest powodem do zachwytu. Moje dzieci były zachwycone, że unoszą się  w powietrze bez rozbiegu, że dostają prawdziwe słuchawki z mikrofonem do komunikacji i że mogą podlatywać tak blisko do budynków i ścian kanionu.

 

podróż z dzieckiem do usa lot helikopterem

CZYTAJ DALEJ:

17 komentarzy

  1. Super artykuł! 🙂 Dużo fajnych i cennych informacji. Niestety nasz wyjazd musimy odłożyć w czasie, bo doszliśmy do wniosku, że z niespełna 3-letnim dzieckiem bardzo się umęczymy i taki wyjazd nie będzie przyjemny ani dla nas ani dla dziecka.

    1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂 🙂 Myślę, że podjęliście słuszną decyzję, trzylatek nie będzie miał szczególnej frajdy z takiego wyjazdu, dla rodziców to też byłoby wyzwanie. 5-6-latek to już świadomy podróżnik, sporo wyniesie z takiej wyprawy, a i rodzice będą mieć więcej luzu. Zatem szykujcie się za 2 lata. 😉

    2. Wpis rewelacja. A my z kolei lecimy z 3 latkiem na zachodnie wybrzeże (San Francisco) w kwietniu. Jednak z 3 tygodniowego wyjazdu 12 dni spędzimy na Hawajach. Mała juz sie nie może doczekać aż zobaczy delfiny. Fakt to bedzie wyjazd bardziej w stylu All inclusive (oczywiście bez All jak to w stanach) niż typowe zwiedzanie ale wlasnie z powodu wieku dziecka podjęliśmy taka decyzje.

      1. Bardzo serdecznie dziękuję! 🙂 🙂
        Myślę, że bardzo dobrze rozłożyliście akcenty. Dla 3-latka pobyt na Hawajach na pewno będzie ogromnym przeżyciem i na pewno jest to strzał w dziesiątkę. Do tego możliwość spotkania takich zwierząt jak delfiny, czy egzotycznej roślinności będzie znakomitym uzupełnieniem odpoczynku. A już za 2 lata możecie zabrać malutką na konkretne szlaki. 😉
        Życzę Wam wspaniałego wypoczynku i samych niezapomnianych wrażeń!

  2. Na podstawie wpisów z bloga zaplanowałam wstępnie trasę po Zachodzie z moimi dziećmi na najbliższe wakacje (9 i 12 lat). Ze względu na ograniczenia czasowe kilku miejsc z Pani listy nie zaliczymy, ale mamy dodatkowo krótki wypad nad Wielki Kanion, dwa dni w Yosemite oraz Antylope X. Mam nadzieję, że to też się dzieciom spodoba…? 🙂 Dodatkowo, jako że dzieci mnie męczą o ocean i dwa dni na plaży, czy ma Pani może do polecenia jakieś miejsce z ładną plażą i falami do poskakania (choć dobrze jakby były nie jakieś mega wysokie). Myślałam o Malibu, ale ceny noclegów spore i właśnie nie wiem czy jest jakaś fajna alternatywa?

    1. Nie jestem jakimś szczególnym specjalistą od plaż, ale my najbardziej lubimy Venice Beach. A własnie zaraz obok jest Mother’s Beach Marina del Rey, plaża specjalnie dla dzieci, którą ze względu na swoje usytuowanie cechuje się niewielkimi falami. W sezonie jest tu odgradzany linami kawałek morza i patrolują go ratownicy. Na plaży jest też plac zabaw. 🙂

  3. A ja się niestety nie zgodzę, że dzieci 3-letnie nie wyniosą nic z takiego wyjazdu. Może wspomnienia będą miały bardziej na zdjęciach, lecz wyjazdy z dziećmi są baaardzo dla nich rozwojowe. Zauważyliśmy, że dzieci po każdych wakacjach nabywają wielu nowych umiejętności. Jedziemy w tym roku z dwójką 3-latków i 5 dorosłych i mamy zamiar swietnie się bawić. Po prostu jedziemy późną wiosną i trasę ułożyliśmy tak, żeby nie jeździć więcej niż 250-300 km dziennie (z przystankami) i nikogo nie umęczyć. Także nie do końca prawdą jest, że hotele/motele nie doliczają nic za małe dzieci. Doliczają. Nie są to astronomiczne kwoty, bo kilkadziesiąt zł od dziecka, ale porównując z i bez dzieci zawsze mamy wyższą cenę uwzględniając dzieci. Chyba, że po prostu nie zgłosi się ich w rezerwacji 😉

    1. Myślę, że nie ma między nami sporu, nigdzie nie napisałam, że 3-letni dziecko nic nie wyniesie z takiego wyjazdu, napisałam, że najwięcej wyniosą dzieci mniej więcej od 5 roku życia. Każda wyprawa, chociażby na zamek w Iłży, wspomaga rozwój nawet małego dziecka i na pewno się z tym zgodzimy. 🙂
      Co do moteli, to zapewne znajdą się takie, które wymagają zapłaty za dziecko, ja natomiast pisałam o sieciówkach, które co do zasady takiej opłaty nie pobierają i my własnie w nich szukamy pokoi. Bez problemu można je znaleźć i my nigdy nie zapłaciliśmy grosza za dwójkę naszych dzieci.
      Życzę wspaniałej, rodzinnej wyprawy, na pewno będzie fajnie. 🙂

        1. Nie wiem jak to jest na bookingu, bo nigdy z niego nie korzystam i zawsze rezerwuję bezpośrednio na stronie hotelu. Dwa dni temu robiłam rezerwację w jednym z sieciowych moteli i nic mi nie policzyło za dzieci, jak zawsze. Czy wpisuję dwójkę dzieci, czy nie, cena zawsze jest ta sama. 🙂

          1. Witam,
            proszę o przykładowe nazwy sieciowych moteli w USA, z których korzystaliście w ramach “promocji”: dziecko gratis. Jedziemy do USA w lipcu i chętnie skorzystamy z takiej opcji. dziękuję

          2. Żaden motel sieciowy nigdy nie naliczył nam opłaty za dziecko, kilka dni temu i również dzisiaj robiłam rezerwację w Holliday Inn Express, Super 8, Best Western, Comfort Inn, Quality Inn i nigdzie nie policzyło mi opłaty za dziecko, w innych sieciówkach na pewno jest tak samo. 🙂

  4. Dziękuję za odpowiedź, pewnie właśnie rejon Santa Monica koniec końców zaplanujemy 🙂
    A jeszcze jeden temat, waspomina Pani o wężach, czy to rzeczywiście spore zagrożenie / trzeba się bać? Czy są jakieś inne zagrożenia lub uciążliwości w parkach typu komary, skorpiony, inne? A odnośnie obuwia, to czy lepiej we wszystkich parkach ubierać buty trekkingowe czy sandaly sportowe lub adidasy będą ok?

    1. Na nasze kilkadziesiąt wyjazdów do USA grzechotnika widziałam raz. I pewnie tylko dlatego nie uciekł, że akurat konsumował wielkiego ptaka. Zatem był absolutnie nie groźny. Skorpiony owszem zdarzają się, ale wychodzą raczej w nocy. Tam gdzie las, tam są komary, np. w Yosemite.
      My na wyprawach nosimy głównie sandały trekingowe, w zimniejszych rejonach zakryte buty trekingowe. Adidasy średnio się nadają, bo nie mają odpowiedniego bieżnika, łatwo w nich się poślizgnąć na piachu na skale, albo na mokrych kamieniach. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *